niedziela, 29 listopada 2015

Polecamy: Skrzynka Potworów, Enrica Lluch'a

Nocne strachy 
Książki pod tytułem „Wampir”, „Czarownica” oraz „Zombi” to trzy pozycje spośród wszystkich 10 dostępnych w ramach serii Skrzynka Potworów autorstwa Enrica Lluch'a. Te trzy krótkie historie opisujące przygody tytułowych bohaterów, są napisane w dowcipny, przewrotny sposób i na pewno odczarują złą opinię oraz krzywdzące stereotypy dotyczące wszelkich potworów żyjących w naszej wyobraźni. Serię tę polecam w szczególności dzieciom, u których rzeczywiście opowieści o wampirach czy też zombie wzbudzają strach. Jestem przekonana, że przepiękne ilustracje oraz zabawny ton i śmieszne historie, które przytrafiają się bohaterom z opowiadań przekonają dzieci, że nie warto się obawiać żadnych potworów, które tak naprawdę są tworem naszej wyobraźni. Muszę zaznaczyć, że żadne z tych opowiadań nie sugeruje, iż wampiry bądź czarownice nie istnieją, wręcz odwrotnie. Te krótkie książeczki
zapewniają, że gdzieś daleko, pośród nas żyją takie postaci jak zombie, wampir oraz czarownica, jednak dzięki nadaniu im ludzkich imion-czarownica Marysia, zombie Mikołaj oraz Wampir Władek oraz przypisaniu im wielu ludzkich cech, takich jak np.: nieporadność, nieśmiałość, kultura osobista- stwory te zyskują sympatię czytelnika. 
W każdej z tych historii ostatecznie okazuje się, że działania potworów są dla nas niegroźne, a nawet, pomimo tego, iż są to postaci fikcyjne, wymyślone na potrzeby literackie- dzieci mogą poczuć z nimi więź, polubić je, dostrzec ich pozytywne strony. 
Wampir, Czarownica oraz Zombie zmagają się z przeróżnymi problemami a na drodze do ich rozwiązania spotykają wiele przeszkód- dzieci mogą się z potworami utożsamiać. W odróżnieniu od większości książek dla dzieci, ale również tych dla dorosłych, ta seria nie niesie za sobą szczególnego przesłania, nie wywołuje przemyśleń, refleksji- jest po prostu przyjemną, wieczorną lekturą, która bez wątpienia rozbawi każde dziecko, a zarazem zauroczy wysokiej klasy ilustracjami. 

Natalia Gomolińska

czwartek, 26 listopada 2015

Po spotkaniu świątecznym w Szkole Polskiej w Tarragonie / w Torredembarra

W sobotę 21 listopada świętowaliśmy nasze pierwsze spotkanie bożonarodzeniowe w Szkole Polskiej w Tarragonie. Wprawdzie szkoła jest w Tarragonie ale spotkanie odbyło się w fantastycznej i ogromnej sali Casal Municipal w Torredembarra. 
Było wystarczająco dużo miejsca na zorganizowanie warsztatów plastycznych podczas których robiliśmy wraz z dziećmi ozdoby choinkowe i ubieraliśmy naszą szkolną choinkę. Zorganizowaliśmy też bardzo bogaty i różnorodny sklepik świąteczny w którym znalazły się kartki świąteczne, ręcznie robione bombki, stroiki, fartuszki i buciki świąteczne, bardzo oryginalne koszulki ręcznie malowane, bransoletki, pierniczki. 
Po odśpiewaniu polskich kolęd w akompaniamencie muzycznym Pani Kasi i Pepe usiedliśmy do świątecznego obiadu. Rodzice i nauczyciele przynieśli domowe potrawy i podzielili się nimi z innymi zaproszonymi gośćmi. 
Po strawie nadszedł bardzo wyczekiwany moment na rozdanie prezentów. Tak dzieci, jak rodzice Szkoły Polskiej otrzymali upominki od Świętego Mikołaja. I po tych emocjach nadszedł jeszcze moment na wspólną zabawę i śpiewanie polskich piosenek dla dzieci. 
A na zakończenie spotkania nie mogło zabraknąć kawy, herbaty i domowych ciast. 







Na spotkanie przybyły również niektóre nauczycielki i praktykantki ze Szkoły Polskiej w Barcelonie.

środa, 18 listopada 2015

Polecamy: „Dziadek i niedźwiadek”, Łukasza Wierzbickiego

Jakie historie są najpiękniejsze? Te które napisało samo życie. A jeśli do tego opowiada je dziadek to już chyba lepiej się nie da!   Taka właśnie jest książka, o której chciałam dziś opowiedzieć. 
„Dziadek i niedźwiadek” Łukasza Wierzbickiego to opowieść o niedźwiedziu Wojtku, towarzyszu i przyjacielu żołnierzy z Armii Generała Andersa. Historię opowiada, nie kto inny, ale właśnie dziadek, który pragnie przedstawić wnuczce swego przyjaciela z czasów wojennych - Wojtka. Jakież jest zdziwienie dziewczynki gdy dziadek prowadzi ją do zoo i prezentuje okazałego niedźwiedzia brunatnego syryjskiego. 
Wojtek, jako mały niedźwiadek został przygarnięty przez polskich żołnierzy, przebył z nimi cały szlak bojowy i stał się ich najwierniejszym druhen, towarzyszem zabaw i pomocnikiem w pracy. I tak, stojąc przed wybiegiem dla niedźwiedzi, dziadek opowiada o niesamowitych przygodach Wojtka, o tym ile radości dostarczył żołnierzom w trudnych czasach II wojny światowej.   
Chociaż historia niedźwiedzia nie była mi obca, okazało się że jest wiele anegdot, których nie znałam a czytając książkę naprawdę się śmiałam. Zdarzyło się że i łza zakręciła mi się w oku. Dzieciom w Szkole Polskiej (przynajmniej części) postać niedźwiedzia Wojtka również nie jest obca, mimo to jestem pewna, że niektóre historie będą dla nich i dla rodziców zaskoczeniem i na pewno wszystkich rozbawią, tak jak mnie opowieść o tym jak Wojtek decydował czy woli kąpiele czy jedzenie.   Ale nie będę zdradzała więcej szczegółów. Po prostu gorąco zachęcam do wspólnego czytania. 
Książka napisana jest dla dzieci. Zawiera wiele zdjęć i o
brazków. Pomimo, że opowieść dotyczy II wojny światowej to samej wojny i związanych z nią okrucieństw w książce jest niewiele. Sprytnie pomięto też fakt, że Wojtek pił piwo i palił papierosy (no ale wtedy to już nie byłaby edukacyjna książka dla dzieci). Jest za to niesamowita, niewiarygodna wręcz historia, która naprawdę się wydarzyła! Jest opowieść o wielkiej przyjaźni z czasów wojny i trwającej po jej zakończeniu bo żołnierze odwiedzali Wojtka gdy ten zamieszkał w zoo. Opowieść przedstawiona w sposób prosty i tak jak dzieci lubią najbardziej: przez dziadka, który sam tę historię przeżył! Gorąco polecam!

Anna Lintner

poniedziałek, 16 listopada 2015

Dni Społeczne w Szkole Polskiej w Tarragonie


W zeszłą sobotę, ja i Natalia (praktykantki z Barcelony) miałyśmy okazję udać się do malowniczego miasteczka Torredembarra, na Szkolne Dni Społeczne dedykowane polskiej literaturze dziecięcej. Dzień zaczęłyśmy od przygotowań sali i powitania gości. Jako pierwsi pojawili się muzycy, którzy dali wspaniały koncert muzyki klasycznej, a także przedstawili baśń muzyczną, pod tytułem „Piotruś i Wilk” wg scenariusza Sergiusza Prokofiewa. Dzieci siedziały zaciekawione, spoglądając na czapki muzyków, przedstawiające zwierzątka z bajki. Jednak patrząc n zgromadzonych, to chyba dorośli byli bardziej zainteresowani i podekscytowani całym spektaklem. Po krótkiej przerwie, nadszedł czas na zaprezentowanie książki Pani Grażyny Górnickiej, pod tytułem "Mieszko i przyjaciele”, która skierowana jest do najmłodszych. Poniżej zamieszamy link, aby mogli się Państwo dowiedzieć czegoś więcej o tej książeczce. 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/09/8222Mieszko-i-przyjaciele8221-Grazyna-Gornicka.html 

Następna część spotkania polegała na „odrobieniu zadań domowych” przez rodziców i dzieci ze szkoły w Tarragonie, czyli na przeczytaniu krótkich utworów polskich całą rodziną. Niesamowite wrażenie
robi wspólne czytania wraz z rodzicami, których nie zawsze językiem ojczystym jest język polski. Niemniej, tatusiowie z Hiszpanii dobrze poradzili sobie czytając Tuwima czy Brzechwę. 
Spotkanie zamknęła krótka prezentacja na temat flagi i godła Polski, przygotowana przeze mnie i Natalię. Na zakończenie wszyscy zebrali się przy jednym stole, przy poczęstunku przygotowanym przez rodziców i uczniów, za co serdecznie dziękujemy! Nie zabrakło polskich akcentów, jak chociażby tradycyjna, polska sałatka jarzynowa. 
Dziękujemy wszystkim za przybycie i spędzenie tego dnia w polskim gronie. Liczymy na Państwa także w następną sobotę, na spotkaniu świątecznym w Torredembarra. 

Patrycja

niedziela, 15 listopada 2015

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie, 7 listopada

Poziomki, 4-latki 

Czteroletnie Poziomki w ubiegłą sobotę w Szkole Polskiej przemieniły się w małych muzykantów. Zajęcia rozpoczęły się od słuchania ciszy z zamkniętymi oczami, po czym dzieci nasłuchiwały dźwięków z najbliższego otoczenia, starając się je rozpoznać. Następnie każde z nich miało za zadanie zgadnąć, poprzez dotyk, co znajduje się w „magicznym worku”. A tam były instrumenty-zabawki: grzechotki, cymbałki, trójkąt, tamburyn i wiele innych. Trzeba było je nazwać, a także określić ich cechy. Pozostałe istotne instrumenty, których nie można było zaprezentować na przykładzie dostępnych przedmiotów, pokazane zostały za pomocą rysunków. 
Następnie Poziomki mogły sobie wybrać jakiś instrument i zaprezentować swoje muzyczne umiejętności. Rozpoczął się wielki koncert pt.: Kto głośniej?, po którym zaczęła się zabawa z rytmem. Polegała ona na tym, że jedna osoba wyznaczona na dyrygenta, odgrywała dany rytm, po czym „orkiestra” miała za zadanie go powtórzyć. 
W kolejnej zabawie uczniowie szukali uprzednio pochowanych po całej klasie instrumentów muzycznych. Dzięki temu utrwalały ich nazwy. Opowieść ruchowa, która była kolejnym punktem zajęć, polegała na wyobrażaniu sobie m.in. jak latają ptaki, jak szumi leśny strumyk, według historii opowiadanych przez nauczycielkę. Następnie dzieci usiadły przy stolikach i został im odczytany wiersz A. Kamieńskiej pt. Koncert, w którym bohaterami są żabki grające na różnych instrumentach. Wiersz został wspólnie krótko zanalizowany, a dzieci odpowiadały na pytania. 
Ostatnie zajęcia współorganizowała arteterapeutka Marta Pawlikowska, która przygotowała muzyczną sesję dla czterolatków. Jej głównym celem było stworzenie dzieciom możliwości eksperymentowania z nieoczywistymi "instrumentami", tj. balonami, reklamówkami, kolczykami, papierami, kluczami itp. Później odbywały się zabawy z rytmem i ruchem oraz tańczenie. Po tej muzycznej sesji wszyscy zasiedli do śniadania, po zjedzeniu którego udali się do sali pełnej zabawek. Tam dzieci chętnie bawiły się aż do końca zajęć. Lekcja pt. ”Mali muzykanci” niezwykle się udała, niejedno dziecko na pewno odkryło w sobie talent muzyczny! 

Małgosia, Patrycja, Asia 

Tęcza 

Ostatnie zajęcia w Szkole Polskiej zdominowała kontynuacja Dni Społecznych, tym razem dedykowanych Pani Maryli Stasiak - zaprzyjaźnionej ze społecznością szkolną propagatorce kultury polskiej w Barcelonie. Dzieci doskonale znają Panią Marylę z zajęć i świątecznych spotkań szkolnych. Jest Ona częstym uczestnikiem naszych zabaw i prac plastycznych. Pani Maryla uczy śpiewać i tańczyć oraz dekoruje sale na wszystkie spotkania całej społeczności szkolnej. Trudno byłoby nam wyobrazić sobie Szkołę Polską bez Jej udziału. 
Tego dnia pierwszym punktem programu były zajęcia artystyczne z Panią Martą. Rodzice uczniów Tęczy odbyli w tym czasie spotkanie z Panią Ewą - dyrektorką Szkoły Polskiej i ze mną. Był to owocny czas na wspólne przemyślenia, sugestie i decyzje. Bardzo dziękuję Rodzicom za aktywny udział i liczne przybycie. Wspólnie wypracowane propozycje oczywiście wprowadzimy w proces nauczania w naszej grupie. 
Przed godz. 11 udaliśmy się na salę konferencyjną gdzie miało odbyć się spotkanie z Panią Marylą, wszystkimi zaproszonymi Gośćmi , Rodzicami , nauczycielami i uczniami grupy Jarzębina i Tęcza. Przed uroczystością zdążyliśmy jeszcze narysować piękne rysunki dla Pani Maryli , które zostały Jej wręczone. Nasza grupa zaprezentowała taniec " Trojak" w strojach krakowskich i góralskich. Z pomocą tancerzy byłego zespołu Crakoviak dzieci sprostały zadaniu i występ wypadł doskonale. Na koniec należy zaznaczyć , że gofry pieczone podczas całego spotkania cieszyły się , jak zawsze w naszej szkole, dużym zainteresowaniem. 
Pozdrawiamy i do zobaczenia na kolejnych zajęciach, 

Agnieszka i Maria 

Jarzębina 

Ostatnie zajęcia, ze względu na obchody Dni Społecznych, odbyły się w trochę skróconej wersji. W ciągu godziny przypomnieliśmy sobie jakie są nasze symbole narodowe tzn. flaga, godło oraz hymn. W tym celu podzieliliśmy się na trzy grupy. Grupa pierwsza oglądała film "Polak mały" opowiadający o polskich symbolach narodowych. Grupa druga układała puzzle przedstawiające godło Polski czyli orła białego na czerwonym tle. Trzecia grupa składała w całość słowa hymnu polskiego. Dzieci dostały również kolorowanki zawierające polskie symbole narodowe. 
O godzinie 11 udaliśmy się na obchody Dni Społecznych, które poświęcone były dobremu duchowi szkoły, Pani Maryli Stasiak. Nasza grupa odpowiedzialna była za część medialną, czyli przeprowadzenie wywiadu oraz dokumentację fotograficzną, a także część kulinarną, czyli przygotowanie gofrów. 
Na zakończenie przeszliśmy jeszcze na chwilę do klasy aby podsumować Dni Społeczne, po co je robiliśmy i komu były poświęcone. Jako pracę domową dzieci mają napisać jakie są polskie symbole narodowe. 
Zapraszam do obejrzenia w domu razem z dziećmi filmu "Polak mały" oraz (jako ciekawostkę) prezentacji o flagach i krótkiego testu ze znajomości hymnu. Puzzle "Polak mały" znajdują się również w naszych szkolnych zasobach - zapraszamy do ich wypożyczania (po wcześniejszym uzgodnieniu z Panią Anią) i zabawy w domu. 

Pozdrawiamy, 
Anna Lintner i Barbara Starczewska 

https://www.youtube.com/watch?v=xQk8p7XY23A 
https://www.youtube.com/watch?v=YUbQYFDvjgg

czwartek, 12 listopada 2015

Klub Malucha - spotkanie 7 listopada

Na nasze ostatnie spotkanie przybyło bardzo dużo rodzin Klubu Malucha. Rozpoczęliśmy od dowolnej zabaw przy wesołej muzyce oraz naszej piosenki przywitalnej. 
Tego dnia dzieci poznały nową piosenkę "Boogie Woogie". Wszyscy razem tańczyliśmy pokazując odpowiednie części ciała o których była mowa (prawa i lewa ręka, prawa i lewa noga oraz głowa). Nasz wspaniały taniec uwieczniliśmy na długich arkuszach papieru. Mianowicie odrysowywaliśmy i kolorowaliśmy kształty naszych rąk i nóg. A następnie każda rodzina wycięła sobie swój fragment arkuszu z rysunkiem by go schować na pamiątkę do teczki z pracami, w których gromadzimy Wspomnienia z Klubu Malucha. 
Po tak zabawnej i wyczerpującej aktywności taneczno-artystycznej potrzebowaliśmy odzyskać nasze siły. Zaprosiliśmy maluszki na owocowe śniadanko i zabawę w kącikach zainteresowań. Także rodzice z chęcią wykorzystali przerwę śniadaniową na chwilkę odpoczynku i rozmowę przy kawie. 
Po odzyskaniu sił powtórzyliśmy sobie trzy piosenki z Muzycznych Pudełek: Koła autobusu kręcą się, Głowa ramiona i Była sobie żabka mała. Nasze Maluszki rozpoznają już gesty w każdej piosence i razem z dorosłymi tańczą ale według własnego stylu :-) 
Korzystając z pięknej i słonecznej pogody wyszliśmy na patio, które dzieci uwielbiają. Kolorowe zjeżdżalnie i samochodziki są nową atrakcją dla maluchów.
I tak nasze kolejne spotkanie dobiegło końca i w miłej atmosferze rozeszliśmy się do domów. Dziękujemy wszystkim rodzinom za aktywny udział w naszych zajęciach.


Pozdrawiamy, 
Monika i Asia

środa, 11 listopada 2015

Zaproszenie na Dni Społeczne w Torredembarra


Polecamy: „Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków”, Małgorzaty Strękowskiej – Zaremby

„Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków” to pierwsza z dwóch książek, opowiadających o perypetiach rudych zwierzątek, które w swoje przygody angażują nie tylko swoją, najbliższą przyjaciółkę, ale momentami także całą wioskę, którą zamieszkują. Całość fabuły oscyluje wokół Lu i Li – głównych bohaterów, którymi zajmuje się babcia Leokadia. W każdej z bajek liski przeżywają różne przygody, głównie ze względu na swoją ciekawość świata, kreatywne pomysły i nieopatrzne rozumienie historii, opowiadanych przez babcię. Każda z bajek przybliża czytelnikowi zupełnie inną historyjkę, będącą jednocześnie kontynuacją poprzedniej. W efekcie otrzymujemy dziesięć, różnych opowieści, które razem tworzą zgrabną i logiczną całość. 
W pierwszej historii pt. „Wycieczka na koniec świata” liski postanowiły wybrać się na koniec Ziemi wraz z zaprzyjaźnioną żabą – Zuzią. Widząc zachód słońca, trójka przyjaciół była pewna, że lada moment słońce zderzy się z powierzchnią Ziemi. Odnalezione w lesie przez babcię, liski dowiedziały się, że ziemia jest ogromna i ma kształt kuli, dlatego niemożliwym jest, ażeby doszło do zderzenia. „Widok z góry” opowiada o tym, jak liski na własną rękę postanowiły sprawdzić kulisty kształt Ziemi. W tym celu zresztą wdrapały się na komin szkoły. Podobnie jak za pierwszym razem, ich złudzenia zostały szybko rozwiane, a małym liskom wyjaśniono, że aby zobaczyć całą kulę ziemską, trzeba wznieść się wysoko w przestrzeń kosmiczną. 
Bajka „Daleka podróż” ponownie odpowiada na wątpliwości głównych bohaterów i wyjaśnia im proces parowania wody. Liski postanowiły bowiem położyć się w kałużach, aby wyparowawszy, móc wznieść się wysoko nad Ziemię i zobaczyć na własne oczy, jak wygląda przestrzeń kosmiczna. 
„Porządny klej” to kolejna, zabawna opowieść o tym, jak liski zmartwione faktem obracania się kuli ziemskiej, postanowiły przykleić do podłoża domowe sprzęty, ze strachu, że Ziemia obróci się i wszystko tym samym spadnie w przepaść! 
Bajka pt. „Tajemniczy otwór” opowiada o poszukiwaniach lisków tytułowej dziury. Przekonane, że najniżej położonym punktem na Ziemii jest ogródek Pani Marchewki, postanowiły wykopać kilka warzyw, by móc z łatwością dotrzeć do tegoż otworu. Niestety ponownie okazało się, że błędnie zrozumieli historię, opowiedzianą im przez Babcię Leokadię. 
W kolejnej historyjce pt. „Niezwykłe polowanie” liski obawiając się, że Ziemia odłączy się w pewnym momencie od Słońca i doprowadzi tym samym do końca świata, postanowiły je przywiązać. Oczywiście nie udało im się złapać samego Słońca, za to nieopatrznie zarzuciły lasso na Pana Ogonka, po raz wtóry udowadniając, że nie sposób przewidzieć ich zachowań. 
„Pożar” przybliża historię o tym, jak Lu i Li wspólnie z Zuzią przeczytali w należącej do babci Leokadii książce o tym, że Słońce jest gorącą gwiazdą. W ten sposób liski pomyślały, że należy je jak najszybciej ugasić, w przeciwnym razie dojdzie do wielkiego pożaru. Jednak i tym razem nie udało im się zrealizować swojego pomysłu do końca. W porę odnalezione przez Pana Oczko, doprowadziły jedynie do zalania całej remizy pianą. Na szczęście zobowiązały się pomóc Panu Oczko w jej uprzątnięciu. 
„Nocne malowanie” nawiązuje do pomysłu, na jaki wpadły liski. Lu i Li nie wiedząc, które ciało niebieskie babcia miała dokładnie na myśli, zdecydowały ujednolicić wszystkie, ochoczo zabrawszy się do ich malowania. Swoje przemiany rozpoczęły od trawnika, znajdującego się przez budynkiem szkoły. Ostatecznie Babcia Leokadia wytłumaczyła pomyłkę, a Liski zrozumiały, że pomimo swojej nazwy, nie wszystkie ciała mają kolor błękitny. 
Opowiastka o tytule „Bezpieczne miejsce” przybliża kolejną przygodę małych lisków. Tym razem, zwierzątka dowiedziawszy się, że Ziemię w większości pokrywają niezliczone morza i oceany, przestraszyły się, że może dojść do jej zalania. Dlatego też zdecydowały o usunięciu pobliskiej rzeki i jeziorka, budując w tym celu wielki wał ze wszystkiego, co miały pod ręką. 
Ostatnia już historia dotyczy próby odnalezienia przez liski tego, co znajduje się we wnętrzu Ziemi. Próbując usłyszeć, co dokładnie w niej drzemie, obudziły jedynie kreta, który wyjaśnił im, że głęboko pod nim mieści się wielkie ognisko i kocioł z gotującą się zupą. Przerażone tą wizją, zwierzątka postanowiły uciec na inną planetę za pomocą wybudowanego przez siebie statku kosmicznego. Babcia Leokadia ponownie ich nie zawiodła i spokojnie wytłumaczyła swoim wnukom, że Ziemia rzeczywiście kryje w sobie gorące jądro, ale jest ono pokryte płaszczem w postaci twardej jak skała skorupy, dlatego też niemożliwym jest, ażeby cokolwiek nas oparzyło. 
Książka Małgorzaty Strękowskiej – Zaremby to naprawdę ciekawe rozwiązanie, szczególnie wtedy, gdy mały czytelnik ma w sobie coś z odkrywcy i często zadaje pytania o naturę rzeczy stałych. „Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków” jest napisana dodatkowo bardzo przystępnym językiem, który nie powinien sprawić nikomu problemu. Ponadto trudne zjawiska są wyjaśnione w tak ciekawy, a co najważniejsze w tak naturalny sposób, że element nauki jest praktycznie niezauważalny. Ta książka stanowi dowód tego, że istotnie istnieją bajki, które potrafią uczyć. „Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków” to zatem idealna propozycja dla tych, którzy decydując się na książkę, koncentrują się nie tylko na jej fabule, ale przy okazji chcą się także czegoś nauczyć. Małgorzacie Strękowskiej – Zarembie udało się połączyć obie te kwestie niezwykle umiejętnie, dzięki czemu w efekcie otrzymujemy naprawdę interesującą, książkową pozycję. 

Natalia Żurek

środa, 4 listopada 2015

Polecamy: „Trzy Kobiety”, Stefana Majchrowskiego

Mądrość przychodzi z czasem... 
„Trzy Kobiety” to baśń murzyńska napisana przez Stefana Majchrowskiego. Historia chłopca o imieniu Saiba, mieszkańca Afryki, nie jest klasyczną bajką i lekturą przeznaczoną wyłącznie dla dzieci. Przyjmując formę przypowieści książka opowiada jak Saiba wkracza w dorosłość, uczy się polować oraz poszukuje idealnej żony. Dotychczas chłopiec był niewidomy oraz nie chodził. Nie mógł przez to uczestniczyć w życiu plemienia, nie bawił się z innymi dziećmi, nie mógł pomóc mamie w domu. Wszelkie przygody przeżywał jedynie w świecie swojej wyobraźni. Jednak dzięki wrodzonemu rozsądkowi oraz sprytowi udało mu się odzyskać wzrok oraz postawić pierwsze kroki. Podjął mądrą decyzję, znalazł rozwiązanie korzystne nie tylko dla siebie, co pokazuje jak ważna jest postawa empatyczna. 
Będąc już sprawnym młodym mężczyzną Saiba stopniowo
przyswaja sztukę łowiectwa, jednocześnie spotykając na swojej drodze trzy różne kobiety, które gotowy jest poślubić. Jednak nie każda z nich okazuje się być odpowiednią kandydatką na żonę. Te sytuacje, jak również fragment wieńczący opowieść ukazują pewne cechy człowieka poprzez utożsamienie go ze zwierzętami. Opowieść o losach Saiby pokazuje jak ważna w naszym życiu jest cierpliwość, uczy, że wraz z upływem czasu stajemy się mądrzejsi. Podkreśla również istotę takich wartości jak rodzinne więzi, miłość oraz wsparcie bliskich. Decyzje podejmowane przez Saibę były podyktowane brakiem cierpliwości, spontaniczne dlatego też nie przynosiły korzystnych skutków. Wszelkie rady jego mamy, jej uwagi oraz podejrzenia były słuszne i dowodziły, że dojrzałość oraz mądrość życiowa są atrybutem dorosłych. Dzięki mamie Saiba zauważał swoje błędy i miał możliwość wyciągać z nich wnioski. Na koniec opowiadania padają również bardzo smutne, jednak prawdziwe słowa, które idealnie wpisują się w dzisiejszą rzeczywistość: „W dzisiejszych czasach można zostać królem w ciągu paru godzin. Bo wiadomo, co dziś dzieje się na świecie... Nie potrzeba mądrości, żeby zyskać godność... Wystarczy ryknąć głośno... Wystarczy trochę sprytu”. Z jednej strony jest to słuszna uwaga, która może zmotywować do podejmowania działań, walki o spełnianie marzeń, jednak jednocześnie może sugerować, że niezależnie od naszych rzeczywistych umiejętności możemy osiągnąć sukces, jeżeli tylko odpowiednio się o to postaramy i go wywalczymy, nie zważając na użyte środki. To bardzo kontrowersyjne założenie, którego słuszność trudno rozstrzygnąć jednoznacznie. Myślę, że może być początkiem mądrej dyskusji rodziców z dziećmi. 
Polecam to krótkie opowiadanie odrobinę starszym dzieciom jak również dorosłym. Myślę, że trochę magii, afrykańskich wierzeń oraz czarów przypadnie Państwu do gustu. Każdy z nas powinien czasami, chociaż na chwilę, oderwać się od rzeczywistości. W tym wypadku, udając się w podróż do magicznego świata Saiby wynosimy cenną, życiową lekcję, przydatną na co dzień. 

Natalia Gomólińska

wtorek, 3 listopada 2015

Skąd idea „slow fashion”?

Trend zdrowego odżywiania (pisałam o tym we wcześniejszym poście) koresponduje z innym, w mojej ocenie równie ważnym trendem. Mowa tu o slow fashion. Niestety dotąd nie powstał żaden adekwatny, polski ekwiwalent „slow fashion”. Głównie jest to podyktowane faktem, iż dosłowne tłumaczenie jest mylące i nie oddaje istoty tego podejścia. Gdybyśmy chcieli przybliżyć ideę slow fashion, powinniśmy zacząć od tego, że ów trend narodził się w kontrze do już istniejącego, konsumpcyjnego. Współczesna moda ma to do siebie, że nieustannie się zmienia, będac przy tym dość kapryśną. Co sezon pojawiają się nowe tendencje, kreowane przez największe domy mody na świecie, a to w naturalny sposób wpływa z kolei na trendy, wyznaczane przez sieciówki. W efekcie mamy do czynienia z samonapędzającą się machiną konsumpcjonizmu i błędnym kołem zakupów. 
Skąd więc idea „slow fashion”? Przede wszystkim z potrzeby większej świadomości nas jako konsumentów. Joanna Glogaza, autorka książki „Slow fashion. Modowa rewolucja” dokładnie wyjaśnia ten fenomen, bazując na swoim przykładzie, co stanowi zresztą największe bogactwo wspomnianego „poradnika”. W jednym z wywiadów dla stacji telewizyjnej Glogaza rzuciła hasło o głosowaniu portfelem. Osobiście bardzo spodobało mi się to sformułowanie, bo unaocznia jedną z istotniejszych kwestii w tym kontekście. Mianowicie fakt, że to od nas zależy, czy robiąc zakupy kierujemy się jakością czy też ilością. Nie od dziś znane jest stwierdzenie „mniej znaczy więcej”. Propagowała je zresztą sama Coco Chanel, utrzymując, że istnieją pewne elementy garderoby, które nigdy nie stracą na swojej aktualności. I nie chodzi tu wcale o błędnie rozumianą koncepcję ubrań ponadczasowych jak np. rozpowszechnione hasło „dziesięć rzeczy, które każda kobieta powinna mieć w swojej szafie”. Jest to bowiem myślenie niezwykle stereotypowe, a ponadto sprowadza dyskusję wokół slow fashion na zły tor trywialnych dywagacji. Do tego odnosi się zresztą także Glogaza, reprezentując stanowisko, według którego niemożliwym jest stworzenie tej samej bazy dla tysięcy (różnych przecież) kobiet. 
Slow fashion traktuje jednak o czymś znacznie głębszym i nie jest ograniczone jedynie do zakupowych strategii. Swoim portfelem dajemy wyraz uznania bądź dezaprobaty wobec beznadziejnej jakości tkanin, masowej produkcji, zatrudnianiu milionów ludzi za stawki głodowe i pracy tych samych w często niedopuszczalnych warunkach. Zdaję sobie sprawę z tego, że wybierając się na zwykłe zakupy nie myśli się o ludziach, zatrudnionych w fabryce w Bangladeszu, ale w dużej mierze jest to spowodowane brakiem świadomości. I właśnie o uświadamianie tu chodzi. Propagatorzy prawidłowo rozumianego minimalizmu udowadniają, że zakupy istotnie nie muszą stanowić centrum naszej uwagi i że warto postawić czasem na zakup jednego produktu wysokiej jakości, aniżeli kilku o jakości co najmniej wątpliwej. Slow fashion należy więc odnosić do myślenia perspektywicznego, bo na pewno nie należy ono do rozwiązań doraźnych, chwilowych. Slow fashion ma na celu uspokoić nas jako konsumentów i uświadomić, że w rzeczywistości nie potrzebujemy tylu rzeczy, ile uznajemy za konieczne. Obraz tego, ile mamy najlepiej oddają chyba wszelkie przeprowadzki, kiedy to zdziwieni ogromem rzeczy, nie mamy pojęcia jak udało nam się je dotąd wszystkie zgromadzić. Wszelkiego rodzaju hasła (niezależnie od tego, czy wykrzykiwane są w rzeczywistości czy na planie filmowym popularnych seriali) „Nie mam się w co ubrać!” nie miałyby miejsca, gdybyśmy i my byli bardziej uporządkowani i mieli większą świadomość siebie i swojej szafy. Joanna Glogaza dowodzi bowiem, że można mieć szafę, składającą się z dziesięciu elementów i być z tego zadowolonym. Ostatecznie bowiem nie sposób chodzić w większej ilości rzeczy, aniżeli przewidują to dni w tygodniu:) Autorka polecała, ażeby przypatrzeć się sobie i obiektywnie ocenić, w których rzeczach rzeczywiście chodzimy, a które to wciąż nam się podobają, ale z różnych powodów z nich nie korzystamy. To w większości przypadków daje dużo do myślenia. Wyprzedzając ewentualne pytania, ideę „slow” można odnieść do różnych dziedzin życia, moda była jedynie jej przykładem. Jest to jednak temat bardzo obszerny i mógłby stanowić oddzielny post. 
Współcześnie otacza nas mnóstwo rzeczy, prawdopodobnie w większości z nich nigdy nie będziemy w posiadaniu. Warto sobie jednak uświadomić, że próbując dogonić świat, będziemy deptać mu po piętach, a po drodze możemy pominąć kilka detali, które po czasie mogą się okazać nie bez znaczenia. 

Natalia Żurek

poniedziałek, 2 listopada 2015

Sprawozdanie z zajęć w Tarragonie, 31 października

Grupa dzieci młodszych 

W związku ze zbliżającym się Dniem Niepodległości postanowiliśmy przybliżyć dzieciom pokrótce symbole narodowe oraz poczucie bycia Polakiem. Na początku wszystkie dzieci ułożyły z puzzli godło Polski czyli Orła białego z koroną. 
W dalszej części zajęć przypomnieliśmy sobie nasze imiona i nazwiska, gdyż niektóre dzieci mają po dwa imiona i po dwa nazwiska. Jeśli chodzi o te drugie to uświadomiliśmy sobie, iż dzieci mające obydwoje rodziców Polaków mają jedno nazwisko, a dzieci rodziców urodzonych w Hiszpanii po dwa nazwiska. W ten sposób ustaliliśmy, iż jesteśmy zarówno Polakami, jak i Hiszpanami. Ale też mieszkamy w Europie i jesteśmy Europejczykami! 
Kontynuowaliśmy lekcję z tożsamości narodowej oglądając filmik Polskie Symbole Narodowe https://youtu.be/DCwEJ9tHt5c 
Wiemy już że Godło, Flaga i Hymn są symbolami narodowymi Polski i że trzeba je szanować. 
Na podstawie książki ''Zwiedzanie na bocianie'' omówiliśmy sobie miasta i rejony polskie. Rodzice maluchów pokazali nam skąd pochodzą pokazując palcem na mapie Polski. Okazało się, że każdy z nas pochodzi z innego regionu Polski. 
Wreszcie przyszła pora na małe co nieco i wyjście do pobliskiego placu zabaw. Po powrocie dzieci miały okazję wykazać się plastycznie, malując co mi się kojarzy z Polską... Mam nadzieję, że po tej krótkiej dawce patriotyzmu zaszczepiliśmy w dzieciach jeszcze większą chęć poznania Polski. 
Jako pracę domową należy namalować dwie rzeczy zaczynające się na literkę A. 

Dziękuje i pozdrawiam, 
Małgosia 

Grupa dzieci starszych 

Na rozgrzewkę zabraliśmy się za bardzo ekscytującą grę. W woreczku znajdowały się różne przedmioty a dzieci tylko dotykając je miały zgadnąć co w nim było i wybrać sobie te odpowiednie. Między innymi miały do wyboru: nożyczki, cukierka, serduszko, widelec, łyżeczkę, okulary, księżyc, kaczuszkę, kwiatka, but, liść, itp. Czasami było łatwo, a czasami trochę trudniej. W każdym razie im dalej toczyła się gra tym lepiej wykorzystywaliśmy nasz zmysł dotyku. Po tym ćwiczeniu zaprosiliśmy Panią Dominikę do przeprowadzenia zajęć z terapii sztuką o czym będzie poniżej. 
Po śniadaniu wykorzystując ładną jesienną pogodę wybraliśmy się do parku nad morzem. 
Po powrocie dzieci miały odpowiedzieć na kilka pytań. Oto kilka z nich: Co spada z nieba? Jaka jest odpowiednia pogoda na wycieczkę? Gdzie idziemy bądź jedziemy na wycieczkę? Z kim? Co zabieramy ze sobą? Czy lubimy chodzić na bosaka? Gdzie można chodzić bez butów? W ten sposób powtórzyliśmy sobie temat pogody i wprowadziliśmy nowy: ubrania i obuwie. Ten ostatni będziemy kontynuować na kolejnych zajęciach. 

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie, 
Ewa 



Zajęcia z terapii sztuką 

Grupa maluchów. Jako, że Pani Gosia pięknie i ciekawie wprowadziła nas w świat polskich symboli, wspólnie postanowiłyśmy kontynuować refleksję nad tym, czym jest Polska – dla naszych dzieci i na ich miarę. Najpierw każde z dzieci wybrało dla siebie kartkę papieru spośród różnych dostępnych formatów, potem każdy wybrał sobie przestrzeń do pracy. Zaczęliśmy od zamknięcia oczu i przywołania wspomnień z pobytu w Polsce: dom babci, zapach tamtejszych potraw, pies sąsiada, kwiaty w ogrodzie u cioci... Kolory, smaki, zapachy i przeróżne historie. Potem dzieci przystąpiły do rysowania kredkami swoich wspomnień oraz skojarzeń i nam o nich opowiedziały. 

U starszaków. Po rozgrzewce, polegającej na pomalowaniu całej sali na wszystkie kolory tęczy – wyimaginowanymi pędzelkami i farbkami – zmierzyłyśmy się z tym samym zadaniem, co maluchy. Z tą różnicą, że na stole pokrytym wielkim arkuszem każda dziewczynka sama odkreśliła sobie przestrzeń, która była jej potrzebna. Towarzyszące nam osoby dorosłe również podjęły się tego zadania, aczkolwiek na osobnych kartkach, by zostawić dzieciom pełne pole do popisu na dużym kartonie. 
My, dorośli Polacy mieszkający za granicą nieraz od wielu lat, nosimy przecież w sercu cały mikrokosmos wspomnień, czasem pięknych i ciepłych, czasem smutnych czy tragicznych. I warto im się świadomie przyjrzeć, choćby na symbolicznym rysunku... Ale wróćmy do opowieści o dzieciach.

Sens tych zajęć, jak często w pracy z dziećmi, kryje się w świadomie wprowadzonych drobiazgach. Warto wykorzystać każdą okazję, by zachęcić dziecko do podejmowania decyzji: na jakim formacie chce dziś rysować; czy woli usiąść na podłodze, czy też przy stoliku? Praca z dzieckiem to w dużej mierze wyważona proporcja między stawianiem zdrowych granic i wymagań, a stymulowaniem rozwoju indywidualności. 
Kolejnym elementem jest zachęta do refleksji, używanie narzędzi , jakimi są pamięć sensoryczna i wyobraźnia. Nie martwmy się, jeśli nie rozumiemy obrazka naszego malucha, albo jeśli wydaje się, że „bazgroli bez sensu” czy „papuguje” obrazek kolegi. Zadawajmy pytania i słuchajmy cierpliwie odpowiedzi, jakbyśmy indagowali genialnego, lecz ekscentrycznego artystę. Istotny jest proces twórczy, poczucie bycia akceptowanym, wysłuchanym. Z upływem lat, maluchy będą wyrażały się artystycznie z coraz większą biegłością. Dajmy się im zaskoczyć. 
A Polska? Nasze dzieci wspominały wycieczki w góry, wizytę u Babci i Dziadka, krajobrazy. Rysowały w polskim domku Mamę, kiedy była małą dziewczynką. Przeszłość rodziców splatała się w ich wyobraźni z teraźniejszością. Gdy oglądałyśmy rysunki starszaków, narodziła się metafora: nasze dzieci są jak drzewa, z korzeniami polskiego dębu czy sosny, ale które nad powierzchnią ziemi wystrzelają do nieba liśćmi śródziemnomorskiej palmy. Cud natury! 

Pozdrawiam serdecznie, 
Dominika