Gavá, zajęcia 5 listopada
W sobotę 5 listopada Maluszki rozpoczęły śpiewająco "Dzień dobry"
https://www.youtube.com/watch?v=IFj4BW0O3gI Przyglądając się już
listopadowej stronie naszej książki "Rok w lesie" poszukiwaliśmy tym
razem norek, kryjówek gdzie spędzają zimę jeże.
Kolczastym zwierzątkom zanieśliśmy kilka darów jesieni do kryjówki. Były
to szyszki i dynie. Dzieci z wielkim zapałem przenosiły lekkie szyszki i
dynie zauważając różnicę wagi. Kto tylko potrzebował pomocy włączaliśmy
się z Rodzicami bardzo szybko. Kiedy kryjówka jeża była wypełniona
zapasami zimowymi my wykonaliśmy podobiznę jeża Tuptusia z szyszek,
marchewek i jabłka.
Z serii naszych zabaw muzycznych:
"Po sadzie, po sadzie spacerują jeże, jeden jeż, drugi jeż tupta, tupta mały zwierz.
Po lesie po lesie ...........
Po plaży, po plaży.........
Zmęczyły się jeże po długim spacerze, tupnęły, ziewnęły, zasnęły.
Budzimy jeże - i znowu - po lesie, po lesie......"
Po krótkiej przerwie wykonaliśmy "rytmiczno-dynamiczną" różdżkę, która była nam potrzebna do zabaw tanecznych. W rytmach piosenek nasza wstążka pomagała nam wykonywać różne rytmiczne ruchy. https://www.youtube.com/watch?v=aNXUJTXBN_Q - TAK-NIE, https://www.youtube.com/watch?v=NFvfoCdPQWU - Zabawa w Motylki, https://www.youtube.com/watch?v=ockp6Dam8VU- Rysujemy Kotka.
Wróciliśmy do jesiennych darów lasu i tym razem z szyszek wykonaliśmy girlandę, którą dzieci "obsypały" śniegiem. Ćwiczenie manualne - małe kulki z waty - to było wyzwanie, a umieszczenie ich między warstwami szyszki to kolejne - udało się! Maluszki wytrwale pracowały:-)
Wróciliśmy jeszcze do zabaw tanecznych https://www.youtube.com/watch?v=gVP74NryCNs - KONIKI, https://www.youtube.com/watch?v=Ivh4teVteGE - MARSZ i bardzo spokojna zabawa- https://www.youtube.com/watch?v=RRF72F4_8yc - Dmucha wiatr.
Z gliny plastycznej wykonaliśmy jeszcze kilku mieszkańców lasu, aby nasz Tuptuś nie wędrował sam.
Dziękuję Maluszkom za wesołą zabawę, pozdrawiam mocno.
Do zobaczenia już za tydzień.
Joanna Tylek
Żabki 1
Nie ma ust, a dmucha
Nie ma skrzydeł, a leci
Czasem mrozi, czasem chucha
Co to? Czy odgadną dzieci?
Zagadką rozpoczęliśmy kolejne listopadowe spotkanie z młodszymi
Żabkami. Dzieci po krótkim zastanowieniu i niewielkiej pomocy
nauczycielki odgadły kto jest bohaterem zagadki. Oczywiście to wiatr. W
krótkiej rozmowie, siedząc w okręgu na pufach wyjaśniliśmy co to jest
wiatr i już wiemy, że wiatr to ruch, podmuch powietrza, to powietrze
przemieszczane z miejsca na miejsce. Gdy nasza wiedza o wietrze
wzbogaciła się o nowe informacje postanowiliśmy wyobrazić sobie różne
rodzaje wiatru, bo małe Żabki już wiedzą, że wiatr nie jest tylko jeden.
W zabawie pantomimicznej „Pokaż wiatr bez słów” naśladowaliśmy wiejący
wiatr- słaby, silny, huragan – gestem, mimiką i ruchem ciała.
Następnie wysłuchaliśmy piosenki pt „Wiatr - psotnik” dowolnie ruchowo interpretując utwór
https://www.youtube.com/watch?v=9iV00q1PFq8
I. Wiatr zapukał w okno do dzieci: „Halo, hej! Maluchy, jak leci? Nie
chce mi się biegać po polach, Przyjdę do waszego przedszkola”. Nie! Nie!
Nie! Ref.: „Wietrzyku psotniku, masz chmurki przegonić, Utulić sarenki w
lesie, Kałuże osuszyć i liście posprzątać Bez ciebie cóż zrobi jesień!
II. Wiatr zapukał w okno leciutko: „Bez was, dzieci, trochę mi smutno
Nie chce mi się gwizdać i biegać, Wolę z wami trochę pośpiewać…” Ref.:
„Wietrzyku psotniku…” III. „A ja chcę rozkręcić zabawki albo rozkołysać
huśtawki. Wolę dmuchać w trąbki, piszczałki, zbudzić wasze misie i
lalki…” Nie! Nie! Nie! Ref.: „Wietrzyku psotniku..."
Po przerwie śniadaniowej kontynuowaliśmy temat.
Podczas ćwiczeń oddechowych dmuchaliśmy na kartki papieru wprawiają je w
ruch. Tworzyliśmy wiatr. Dzieci doszły do wniosku, że same mogą
wprawiać powietrze w ruch.
Na koniec naszych rozważań o wietrze zastanowiliśmy się wspólnie czy
wiatr jest potrzebny i do czego służy? Powstała nawet dość długa lista.
Gdyby ktoś nie wiedział to Żabki wyjaśniają, że wiatr potrzebny jest: -
do poruszania drzewami, do suszenia prania, żeby latały latawce,
do poruszania wiatraków, wiatr rozsiewa nasiona, zioła, suszy trawę, dzięki niemu możemy pływać żaglówką, wytwarzać prąd.
A co by było , gdyby nie było wiatru? I na to pytanie mamy odpowiedź: liście nie spadałyby z drzew, chmury nie płynęłyby po niebie, latawiec nie uniósłby się w górę. Gdy już chyba wszystko wiedzieliśmy na
temat wiatru obejrzeliśmy bajkę z serii Bolek i Lolek pt." Zawody
latawców" https://www.youtube.com/watch?v=tkLI06ZJmWE
Pracą plastyczną tego dnia było wykonanie wiatraczków z kubeczków i
ozdabianie ich według własnego pomysłu. Gdy wiatraczki były gotowe
wyszliśmy na podwórko szkolne, aby sprawdzić, czy wiatr psotnik pobawi
się z nami i poruszy wiatraczkami. Podczas zabawy na świeżym powietrzu
"zaczął padać deszcz na niby". Schowaliśmy się szybciutko do drewnianego
domku i dzieci wysłuchały opowiadania A. Galickiej " O wietrze
łobuziaku"
Długo jeszcze moglibyśmy bawić się z wiatrem, ale nasze spotkanie dobiegło końca i trzeba było się rozstać.
Pozdrawiam cieplutko i zapraszam na kolejne spotkanie już za tydzień,
Maria Kołomyjec
" O wietrze łobuziaku" A. Galicka
– Ćwir, ćwir, ćwir – ćwierkały wróbelki i niechcący obudziły śpiący w
gałęziach drzewa wiatr. – Ćwir, ćwir, ćwir – ćwierkały wróbelki i
niechcący obudziły śpiący w gałęziach drzewa wiatr. – Uuaaach – ziewnął
wiatr i przeciągnął się tak, że wszystkie liście zadrżały i zaszumiały. –
Obudził się! – ćwierkały wróbelki. – I pewnie zaraz zacznie psocić
Wiatr wyjrzał spomiędzy liści i zobaczył ciemne chmury, które płynęły po
niebie. – Zrobię im figla – gwizdnął. – Dmuchnę tak mocno, że zaraz je
wszystkie przegonię. I po chwili wiatr gwizdał, świstał i dmuchał, a
chmury uciekały jedna za drugą, aż w końcu zaświeciło słońce. Wróbelki
wygrzewały się w słońcu, a wiatr kręcił się koło nich i pytał: – Chmury
przegonione. I co teraz? Nudzi mi się. – Leć nad górkę – ćwierkały
wróbelki. – Tam jest dla ciebie zabawka. Wiatr zakręcił się, zagwizdał i
pofrunął nad górkę, na której stał wielki wiatrak. – Hej, czemu się nie
kręcisz? – zawołał. – Nikt już dziś nie używa mnie do mielenia mąki –
zaskrzypiał wiatrak. – Teraz są młyny elektryczne. Nikomu nie jestem
potrzebny. – Ale można pokręcić się dla zabawy – zaśmiał się wiatr i
wkręcił się w skrzydła wiatraka. Trochę się przy tym zasapał i zadyszał,
ale wreszcie stary wiatrak ruszył, obracając skrzypiącymi ramionami. –
To była zabawa! – gwizdał wiatr, kręcąc się między drzewami. – Uważaj! –
ćwierkały wróbelki. – Połamiesz gałęzie! Ale wiatr ich nie słuchał, bo
już wymyślał nowe figle. Zobaczył, że drogą idzie na spacer Agatka ze
swoim tatą. Wiatr zerwał tacie z głowy kapelusz i turlał nim po drodze. –
To dopiero zabawa! – chichotał. Agatka z tatą biegli coraz szybciej, aż
wreszcie dogonili kapelusz. – To moja zabawka! Oddajcie mi – świstał
wiatr, ale tata mocno trzymał teraz kapelusz. Wiatr, niewiele myśląc,
wyrwał Agatce z ręki kolorowy latawiec. Zabrał go ze sobą na drzewo i
tam zmęczony zasnął. Wróbelki siedziały cicho by nie obudzić łobuziaka. A
wiatr spał tak mocno, że nawet nie zauważył, kiedy tata ściągnął
latawiec z drzewa i oddał go Agatce.
Żabki 2
„Zresztą myślcie, jako chcecie,
Czy kto chwali, czy kto gani,
Krasnoludki są na świecie!” ~ Maria Konopnicka fragment utworu „Czy to bajka”
Pod takim hasłem przewodnim przebiegły zajęcia grupy Żabek II w minioną
sobotę w Gavá. Dzieci dowiedziały się o tym, gdzie mogą szukać
krasnoludków i ich uwaga skierowana była na jedno z polskich miast -
WROCŁAW. Na zajęciach dosłownie wybraliśmy się na spacer szlakiem
Wrocławskich Krasnali i przy okazji poznaliśmy inne zabytki i legendy
związane z jednym z najważniejszych polskich miast. Tak też Żabki II
podczas ostatnich zajęć poznały historie figurek krasnali wtopionych
idealnie w piękny miejski krajobraz Wrocławia, legendę o kluskowej
bramie oraz Smoku Strachocie. Omówiliśmy także punkty obowiązkowe, które
należy zobaczyć chcąc odwiedzić to niesamowite miasto- przez Halę
Stulecia i Rynek oraz Kamieniczki Jaś i Małgosia, aż po bardziej
nowoczesne obiekty jak Afrykarium we Wrocławskim ZOO. Każde dziecko
odtworzyło także swojego ulubionego wrocławskiego krasnoludka oraz
przygotowało swoje wyobrażenie przedstawionych legend. Przy okazji w
trakcie zajęć pojawiło się także powtórzenie informacji dotyczących
sylab. Były to niesamowicie zabawne, ale jednocześnie produktywne i
cenne pod kątem informacyjnym zajęcia. Dzieci jak zwykle wykazały się
niesamowitym entuzjazmem oraz znakomitą aktywnością w ich trakcie!
Do
zobaczenia na kolejnej zajęciach.
Pozdrawiam serdecznie
Wiktoria
Bociany
Sobotnie zajęcia grupa “Bocianów” spędziła jak zwykle na różnych
przyjemnych aktywnościach. Naukę rozpoczęliśmy od omówienia tematów do
napisania krótkiego wypracowania, a były to: “Bohater mojego życia”,
“Najszczęśliwszy dzień w moim życiu”, “Szkoła przyszłości”. Każdy
próbował znaleźć przykład bohaterskich czynów i osób, które wykazały się
bohaterską postawą, potem rozmawialiśmy o uczuciu szczęścia i
próbowaliśmy przypomnieć sobie najszczęśliwszy dzień lub sytuację, zaś
na temat szkoły przyszłości przywołaliśmy wiele futurystycznych
wyobrażeń. Pisanie wypracowania przysporzyło nam trochę trudności z
uwagi na posługiwanie się przez dzieci różnymi językami, więc czasem
mieszały się literki hiszpańskie, polskie, francuskie i angielskie. Po
praktycznym uczeniu pisania układaliśmy jeszcze słowa z drewnianych
puzzli. Nauka pisania była na tyle absorbująca, że zajęła nam większość
czasu. Po przerwie śniadaniowej poszliśmy na plac zabaw, chłopcy grali w
piłkę, a dziewczyny postanowiły przeorganizować szkolny plac i zbudować
z belek dom. Stopniowo kolejne osoby angażowały się w pomysł, aż
wreszcie powstała konstrukcja, na której znalazł się również ogromny
pojemnik z zabawkami. Cała grupa wykazała się dużą kreatywnością i
pracą zespołową. W drugiej części zajęć rozpoczęliśmy rysowanie kredkami
akwarelowymi, świątecznych kartek inspirowanych zimowym pejzażem ze
zwierzętami i ptakami. Co prawda w Hiszpanii panuje zupełnie inna aura
niż w Polsce, jednak ten temat przybliżył nas do świąt Bożego Narodzenia
oraz spotkania świątecznego, które odbędzie się niebawem.
Z niecierpliwością czekam na kolejne spotkanie i ostateczny efekt tworzonych prac,
Beata
Komentarze
Prześlij komentarz