sobota, 18 kwietnia 2015

Jak motywować dziecko do nauki polskiego

Dziecko to świetny biznes. Zaraz mi przerwiesz oburzona: „Zaraz, zaraz, ale jak to?” No tak. Można na nim zarobić kupę kasy. Szczególnie jak się ma wyobraźnię i smykałkę do interesów. 

Można na przykład zorganizować dla dzieci warsztaty składania mebli dla markowych lalek, zajęcia z architektury dla trzylatków – „I ty możesz zostać Gaudim!”, mini uniwersytet dla najmłodszych – „Już wiem, kim był Kopernik!”, zajęcia z polo, krykieta, squasha, nurkowania bezdechowego, symulacji skoku ze spadochronem, chińskiego, urdu, baletu rosyjskiego, parzenia kawy „Już nigdy się nie poparzę” , robienia czekoladek…. 
Wolny czas naszego dziecka możemy wypełnić od stóp do głów. Możemy go widywać codziennie o 7, kiedy się ubiera, potem grającego na tablecie na tylnym siedzeniu auta oraz wieczorem, kiedy padnięte po całym dniu zasypia zanim otworzysz książkę z baśniami. Czy jesteś przekonana/y, że Twoje dziecko tego wszystkiego potrzebuje? Czy jesteś pewna/y, że zajęcia dodatkowe Twojego dziecka przyczyniają się do jego rozwoju, ale nie zabierają mu dzieciństwa? 
Nie chcę szerzyć herezji ani wmawiać rodzicom, że szachy są lepsze od ping-ponga albo, że ze wszystkich dostępnych zajęć językowych to język polski zapewni mu w przyszłości sukces zawodowy. Chciałabym jednak zapytać: Czy szkoła polska jest dla naszych dzieci tylko i wyłącznie jednym ze sposobów na zapełnienie czasu wolnego? Czy fakt, że dziecko pała większym entuzjazmem do zajęć z badmintona niż sobotą spędzoną wśród innych dzieci z polskich rodzin ma dyskryminować tę drugą? Dobrze pamiętam jak kilkanaście lat temu rodzice postawili przede mną wybór: Możemy Cię zapisać na angielski albo na jazdę konną. Wybór obu nie wchodzi w grę. Taki poważny wybór dla dziesięciolatki! Tak bardzo chciałam jeździć konno, ale już wtedy bardzo chciałam też wiedzieć, czy skoro Cher w radio śpiewa „Do you believe in love after love?” to znaczy, że jest bardzo religijna i wierzy w życie po życiu, czy też po prostu ma złamane serce. 
Dzisiaj wiem, że wybór angielskiego był dobrą decyzją, ponieważ każdy nowy język otwiera przed człowiekiem nowy świat. Świat w każdym języku wygląda inaczej. Świat po polsku syczy, szumi i szeleści. Wyrazy są długie, pisownia skomplikowana. Ale jest też bogaty w słowa i znaczenia, których nie da się oddać w żaden inny sposób, jak po polsku. Jak przetłumaczysz na hiszpański na przykład „kombinować”, „Nie mój cyrk, nie moje małpy” albo „Obudzić się z ręką w nocniku?” 
Jak więc zachęcać niezależne dziecko do szkoły polskiej, która nie jest w top 10 zainteresowań? Pokazać mu możliwości. Dla kilkulatka nic nie będą znaczyły argumenty o przyszłych profitach, bo nie jest w stanie wyobrazić on sobie przyszłości. Możesz jednak mu jednak pokazać, ile już w tym momencie może zyskać mówiąc polsku. 

1. Stwórz dziecku okazje, by rozmawiało po polsku nie tylko z Tobą i rodzeństwem. Skypujcie z babcią, kuzynami. Oglądajcie polską telewizję. Pozwól mu zobaczyć, że dla niektórych ludzi to jedyny język, w jakim mogą się porozumiewać. Zabierz go na próbę do polskiej szkoły, w której może poznać rówieśników mówiących w kilku językach tak jak ono – również po polsku. Niech usłyszy różne akcenty, różne głosy. Woli piłkę od szkoły polskiej? Podczas takiej wizyty przekona się, że sobotnia szkoła to nie tylko siedzenie w ławce. Gra w piłkę (nie w pelotę!) tu też jest możliwa. 

2. Czytajcie razem. Wybierz ciekawą polska książkę z własnej lub szkolnej biblioteczki i przerwij czytanie przed końcem (jeśli dziecko już trochę czyta po polsku). Pomóż mu czytać samodzielnie, zachęcaj, chwal i nigdy nie wyśmiewaj! 

3. Mówicie w domu wyłącznie po kastylijsku lub katalońsku, bo tak łatwiej? Ustalcie jeden dzień w tygodniu, w którym mama/tata rozumie tylko po polsku. 
4. Nie zmuszaj. Zachęcaj, motywuj, zaciekawiaj Polską i polskim, ale jeśli dziecko uparcie odmawia, nie namawiaj na siłę. Dzisiaj się nie udało, spróbuj za tydzień. Sześciolatek nie chciał chodzić do polskiej szkoły po pierwszej wizycie? Skąd wiesz, że jako siedmiolatek nie zmieni zdania? Może chciałby spróbować jeszcze raz, ale wstydzi się powiedzieć. Jeśli polska kultura i język są dla Ciebie ważne, powiedz mu o tym. Nic tak nie motywuje i nie daje satysfakcji jak uszczęśliwianie bliskiej osoby. 

5. Jedźcie do Polski! Jasne, że rodzinna podróż to dla większości osób duży wydatek. Nie ma co się łudzić, odwiedzanie babci co weekend nie wchodzi w grę. Jeśli jednak jest okazja – jedźcie! Pozwól dziecku pytać o drogę, kupować bilety i rozmawiać z właścicielem ślicznego psiaka w tramwaju. Wróci do domu szczebioczące po polsku i nawet nie poczuje, że przez ten cały czas w ogóle nie rozmawiało w swoim innym języku. 

Na pewno sami macie wiele pomysłów na motywowanie dzieci. Podzielcie się tym z nami i z innymi rodzicami. Nie tylko mieszkającymi po sąsiedzku, ale też tymi, którzy poszukują wsparcia w Internecie. Nie tylko Wy czasem musicie zachęcać dziecko do nauki. 
Na sam koniec przytoczę jeszcze historię mojego bliskiego przyjaciela z Krakowa – pół Francuza pół-Polaka, choć on teraz powiedziałby „Nie, nie! ¾ Polaka ¼ Francuza!”. Urodzony w Paryżu do 24 roku życia znał tylko kilka zwrotów po polsku. Podczas rodzinnych kłopotów postanowił uciec do Polski w poszukiwaniu korzeni i tożsamości. Zapisał się na całoroczny kurs języka polskiego. Gdy po roku ciężkiej pracy (jak pisałam poprzednio – żadne dziecko nie musi włożyć tyle wysiłku w naukę języka!) pierwszy raz rozmawialiśmy w pełni po polsku, z radością powiedział mi: Paulina! Nareszcie czuję, że mogę wyrazić to co czuję. Moja polska dusza była chyba uwięziona w języku francuskim. Teraz gdy jadę do Sędziszowa do moich kuzynów, gdy jem z nimi pierogi i piję wódkę, w końcu rozumiem, jak bardzo brakowało mi tej polskości, która zawsze była trochę w cieniu. W końcu jestem też Polakiem! (No dobra, nie powiedział tego tak płynnie, ale to miał dokładnie na myśli ;)) 
Mam nadzieję, że Wasze dzieci będą mogły odkrywać wszystkie odcienie swojej tożsamości we wszystkich językach, z jakich jest zbudowana. 

Paulina

piątek, 17 kwietnia 2015

IX Polonijne Spotkania z Historią Najnowszą

Biuro Edukacji Publicznej IPN w lipcu tego roku organizuje IX już Polonijne Spotkania z Historią Najnowszą – kurs adresowany do nauczycieli i animatorów kultury pracujących w polskich placówkach poza granicami kraju:

http://pamiec.pl/pa/edukacja/projekty-edukacyjne/ogolnopolskie/program-polonijny/14730,Rozpoczynamy-nabor-na-konferencje-IX-Polonijne-Spotkania-z-Historia-Najnowsza.html

Polecamy: „Koszmarny Karolek”, Franceski Simon

„Koszmarny Karolek” czyli przepis, jak uprzykrzyć innym życie, a samemu wyjść cało.
„Koszmarny Karolek” jest to seria książeczek amerykańskiej pisarki Franceski Simon przedstawiających perypetie nieznośnego chłopczyka. Na wydanie z 2004 roku składają się trzy utwory („Koszmarny Karolek i wszy”, „Koszmarny Karolek i wielka forsa”, „Koszmarny Karolek i nawiedzony dom”), a każda część zawiera jeszcze kilka opowiadań. Wszystkie części połączone są postacią głównego bohatera oraz innymi postaciami drugoplanowymi, co nadaje spójności całej serii i sprawia, że bohaterowie stają się bliżsi czytelnikowi. 
Utwory to nagromadzenie zabawnych sytuacji i figli głównego bohatera. Karolek, jako niegrzeczne dziecko ma mnóstwo pomysłów, jak uprzykrzyć komuś życie i co zrobić, żeby później uniknąć kary. Jego największymi wrogami są grzebień i szampon, a jego marzeniem jest posiadanie zestawu do przygotowywania cuchnącego jedzenia. Koszmarny Karolek ma pomysłów co nie miara, sam zaś główny bohater, jak i jego charakter, wyeksponowane są jeszcze bardziej poprzez wprowadzenie do tekstu postaci młodszego brata - Doskonałego Damianka. Rodzeństwo jest zestawione na zasadzie kontrastu - tak, jak jeden jest posłuszny rodzicom, tak drugi robi im na złość; tak, jak jeden ma same dobre oceny w szkole, tak drugi - same najgorsze. Wszystkie postaci, które wymyśla autorka mają zabawne pseudonimy, które charakteryzują bohaterów. I tak na przykład klasa Koszmarnego Karolka składa się z Wrednej Wandy, Płaczliwego Piotrusia, Ordynarnego Ola, Mądrej Misi... 
Perypetie Koszmarnego Karolka zdecydowanie nie są tekstami edukacyjnymi, które miałyby uczyć poprawnego zachowania. Nawet postać Doskonałego Damianka jest nieco ośmieszona - choć jest on taki idealny, to i tak często wszystko obraca się przeciwko niemu, z kolei niegrzecznemu Karolkowi udają się jego niecne plany i nie ponosi za to żadnych konsekwencji. Same utwory są jednak nad wyraz zabawne, pomysłowe i pełne prostych gier słownych czy wyrazów dźwiękonaśladowczych, a to wszystko sprawia, że nie da się nudzić podczas lektury. Ponadto nagromadzenie czasowników i liczne dialogi nadają opowiadaniom życia, dzięki czemu na pewno spodobają się młodym czytelnikom.

Małgorzata Walczak

środa, 15 kwietnia 2015

Sprawozdanie z zajęć w Tarragonie, 11 kwietnia

Grupa dzieci młodszych 

W ostatnią sobotę w Szkole Polskiej zajęcia zaczęliśmy od ulubionej przez dzieci układanki Memo. Po jej skończeniu przeszliśmy do szukania w klasie karteczek z literkami, które umieszczone zostały w różnych częściach klasy. Po odnalezieniu wszystkich literek zajęliśmy się pracą manualną, która polegała na wklejeniu papierka w czerwone nakrętki plastikowe i wpisanie A,O,U,E i I. 
W ten sposób dzieci poprzez zabawę chętniej dostrzegą samogłoski, które w późniejszym rozwoju mają duży wpływ na naukę, jako iż dzieci wielojęzyczne powinny od najwcześniejszego roku życia obcować z literkami, a później sylabami, które ułatwią im wyrażanie się w danym języku. Jest to udowodnione przez specjalistów. 
Po sprawdzeniu listy obecności zabraliśmy się do wspólnego robienia kanapek, pamiętając o umyciu rączek przed ich wykonaniem. Było kolorowo i bardzo smacznie, wiosenne warzywa królowały na naszym stole i w brzuszkach! 
Po tak obfitym śniadanku wyszliśmy do pobliskiego placu zabaw. 
Następnie, po powrocie do klasy z dużym zaciekawieniem przeczytaliśmy sobie wiersze J.Brzechwy pt.''Na straganie'', "Kaczka dziwaczka'', ''Lis i jaskółka". 
Na koniec dzieci namalowały swoje ulubione warzywo, jak się okazało marchewka wygrywa z pozostałymi warzywami. Za tak piękne rysunki dzieci otrzymały naklejkę w formie gwiazdki na rękę. 
Każde z dzieci dostało zeszyt, który zatytułowaliśmy ,,Dzienniczek''. Ozdobiliśmy jego pierwszą stronę, wpisaliśmy samogłoski, Ustaliliśmy, że pierwszą będzie A, może być ona napisana, wycięta z gazety, może być wielka jak i mała a. Dzienniczki te przynosimy na każde zajęcia. 
Dla rodziców: Odnośnie dzienniczka, z drugiej strony zatytułowanej ,,Dzienniczek wydarzeń'', to sposób wprowadzania systemu językowego, stosowanego przez panią Wacławę Zuziową, a następnie przez logopedów i terapeutów w Zespole Diagnozy i Terapii profesor J. Cieszyńskiej w Krakowie. Dzienniki dają wiele możliwości wprowadzania i udoskonalania umiejętności językowych dziecka, uczą komunikowania się w sytuacjach życia codziennego oraz wyrażania przeżyć i emocji. Dzienniczek wydarzeń pomaga w rozwoju mowy, umożliwia powtarzanie znanych już słów, daje możliwość wprowadzania konstrukcji zdaniowych, związków frazeologicznych, których dziecko może potem używać spontanicznie, "zatrzymuje" na piśmie to, co przeżywa i umożliwia powtarzanie opisów do momentu, gdy dziecko zdolne będzie opowiedzieć to samodzielnie. Przygotowuje dziecko do wydarzeń, które nastąpią, pomaga rozumieć związki przyczynowo-skutkowe i odczucia rozmówcy. To znaczy dziecko samodzielnie lub z pomocą dorosłego może wklejać w tej części dzienniczka zdjęcia, na przykład z wakacji z Polski, rysować, wklejać bilety autobusowe, lotnicze, może być to nawet rachunek za buty, wpisy, papierek po ulubionym cukierku z Polski np.Krówka, rzeczy które będą dotyczyły Polski!!! 

Pozdrawiam, 
Małgosia 

Grupa dzieci starszych 

Ostatnie zajęcia rozpoczęliśmy od powtarzania nazw owoców. Tym razem utrudniliśmy zadanie dodając do układanki nazwy hiszpańskie i katalońskie. Okazało się, że zadanie to nie było takie łatwe, jak można było przypuszczać. Dzieci zabrały karteczki do domu aby wraz z rodzicami mogły ponownie ułożyć trójjęzyczny owocowy słowniczek. 
Potem udaliśmy się na kanapkowe przyjęcie przygotowane przez Panią Małgosię oraz nasze maluchy. Pachniało intensywnie świeżym ogórkiem i rzodkiewką. Był też pomidorek i sałata oraz jajeczko, szynka i serek. Dzieci same zaczęły przygotowywanie kanapek od smarowania masłem i następnie dobieraniem kolejnych smakołyków. Samodzielne przygotowywanie kanapek oraz jedzenie ich w towarzystwie pozostałych dzieci okazało się ogromną frajdą dla wszystkich uczestników śniadania. 
Po takim wsparciu energetycznym zabraliśmy się poważnie za czaplę siwą i żurawia. Po obejrzeniu zdjęć i dwóch filmów dzieci już trochę wiedzą o tych ptakach. Mam nadzieję, że potrafią je rozróżnić. 
Po części teoretycznej przeszliśmy do praktyki z wykorzystaniem wyobraźni. Jedno dziecko opowiadało jak wygląda jego fantazyjny ptak, a pozostałe dzieci starały się go narysować. Okazało się, że niektóre ptaki miały tułów w kształcie jabłka bądź serduszka. Niektóre miały dziewczęce oczy a jeden z nich miał oczy, jak Pani Ewa, czyli ja. Przy ustnym opisie dzieci wykorzystywały następujące słownictwo: głowa, dziób, piórka, ogon, tułów, czub, oczy, itp. 
Z ciekawostek: Natalka wymyśliła ptaka Niebo. Niebo to krzyżówka nietoperza i bociana. 

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia na kolejnych zajęciach,

Ewa

wtorek, 14 kwietnia 2015

Szkoła Polska w Barcelonie - sprawozdanie z zajęć z 11 kwietnia

Poziomki 

Tematyką sobotnich zajęć było zdrowie i higiena, tak więc rozpoczęliśmy od rozmowy na ten temat. „Czym jest zdrowie?, Co trzeba robić żeby być zdrowym i silnym? Jak należy się odżywiać? Czy dzieci zachowują codzienne czynności czystości?“. Za pomocą rekwizytów w postaci szczoteczki i pasty do zębów, szczotki do włosów, mydła, papieru toaletowego, dzieci rozpoznawały przedmioty higieny. 
Następnie, z muzyką w tle, tańczyliśmy wśród baniek mydlanych, wyobrażając sobie pianę podczas brania kąpieli. Dzieciaki miały mnóstwo zabawy łapiąc i przebijając latające bańki. Pokazywaliśmy również jak się myje buzię, ręce, zęby, czesze włosy.Zauważając, że mycie owoców, warzyw oraz, przede wszystkim, rąk przed jedzeniem i przed wyjściem z toalety jest bardzo ważne, udaliśmy się do łazienki, gdzie po nazwaniu obiektów takich jak, toaleta, kran, zlew, czy ręcznik, każde dziecko umyło ręce. 
Po śniadaniu wyszliśmy na patio, ponieważ jak wiadomo, zdrowie to przede wszystkim RUCH. Przy pięknej, słonecznej pogodzie dzieci wykonywały różne ćwiczenia gimnastyczne. 
Po powrocie do klasy, zajęliśmy się pracą plastyczną. Każdy wykonał piękny , ulubiony owoc, który wcześniej sam narysował, potem wykleił papierem kolorowym i bibułą. 
Na koniec odbył się quiz, z takimi pytaniami jak np: 
“Kiedy należy myć ręce? :
a)przed jedzeniem; 
b)przed wyjściem na podwórko.” 

Dzieci bardzo dobrze sobie poradziły ze zgadywankami, za co otrzymały odznaki “Czyścioszka”. 
Dodatkowo, oprócz tematyki zdrowia i czystości, dzięki jednemu z uczniów, mieliśmy krótką lekcję o dinozaurach. Jan przyniósł kolorowo ilustrowaną książkę po polsku. Dzieci słuchały i oglądały z ogromną ciekawością i skupieniem. Tymże przyrodniczym akcentem zakończyliśmy naszą lekcję. 

Pozdrawiam, 
Paulina Jeziorska 

Tęcza 

W czasie pierwszego wiosennego spotkania w grupie Tęcza
dużo podróżowaliśmy po Polsce. Na początku zajęć odbyliśmy wirtualną wędrówkę wakacyjnymi szlakami jednej z rodzin naszej grupy. 
Emma ,wspólnie ze swoją mamą zachęcała koleżanki i kolegów do odwiedzenia znanych jej miejsc. 
A oto relacja Pani Marty, mamy Emmy. 

Dziś byłam gościem w klasie Tęczy. Razem z Emmą przygotowałyśmy prezentację o jej wakacjach w Polsce. Opowiedziałyśmy dzieciom o Szczecinie , nowej Filharmonii Szczecińskiej i zlotach żaglowców na Wałach Chrobrego. Potem przenieśliśmy się do Wrocławia, pospacerowaliśmy po rynku i szukaliśmy krasnoludków. Po tych poszukiwaniach dla odmiany przenieśliśmy się do zamku Czocha, obejrzeliśmy komnaty książęce i jezioro Złotnickie. Pokazałyśmy dzieciom też Mirsk, małą miejscowość, gdzie najbardziej lubimy jeździć na rowerach, leżakować na hamakach i kąpać się w rzece przy tamie. Po takim odpoczynku zabraliśmy dzieci na spacer z plecakami po Górach Izerskich, które bardzo lubimy. Spacer zawsze nagrodzony jagodami i naleśnikami izerskimi. Mamy nadzieję, że dzieciom podobał się nasz spacer po zachodniej Polsce. 

Po przerwie śniadaniowej kontynuowaliśmy
poznawanie polskich legend. Historia pięknej warszawskiej Syrenki bardzo podobała się dzieciom. Tak bardzo, że niektóre pytały, czy Syrenka jeszcze dziś żyje. Aby odpocząć po podróżniczych wrażeniach przeszliśmy na salę gimnastyczną, która zawsze cieszy się dużym powodzeniem. Chłopcy kopali piłkę, a dziewczynki ćwiczyły gimnastykę artystyczną ze skakankami i obręczami hula-hop.
Po powrocie do sali lekcyjnej dokończyliśmy sprawdzian wiadomości rozpoczęty na poprzednich zajęciach. 
Do domu dzieci wzięły książeczki do opracowania. Proszę o przyniesienie ich na kolejne spotkanie. 

Pozdrawiam serdecznie i do zobaczenia, 
Maria 

Jarzębina 

Na sobotnich zajęciach poznaliśmy wielkiego malarza historii Polski: Jana Matejko. Obejrzeliśmy kilka jego prac, w tym największą tj. Bitwę pod Grunwaldem oraz portrety królów Polski. 
Następnie przenieśliśmy się do “tajemniczego lasu” . Powiedzieliśmy sobie, z jakich elementów składa się las: drzewa, krzewy, runo leśne (grzyby, mchy, jagody). 
Wymieniliśmy rodzaje lasów występujących w Polsce oraz podaliśmy przykłady drzew, jakie w nich rosną: lasy liściaste (brzozy, dęby, leszczyny, lipy), lasy iglaste (sosny, świerki, jodły – lub też jak stwierdziły dzieci: choinki) i mieszane. 
Dzieci pięknie zauważyły, że las wygląda inaczej o każdej porze roku i opowiedziały na czym te różnice polegają. 
Wymienialiśmy też znane nam zwierzęta, jakie mieszkają w lasach. Następnie dzieci oglądały zdjęcia niektórych zwierząt, nazywały je i opowiadały, co o nich wiedzą a także dowiadywały się nowych rzeczy. Zagadki, które prawie wszystkie zostały rozwiązane bez problemu, poświadczyły znajomość zwierząt: 

On po lesie kuka, ona gniazdka szuka 
Jak znajdzie podrzuca jajo – niech je inni wygrzewają.

Ważnym tematem, który omówiliśmy było zachowanie w lesie. Przypomnieliśmy, że w lesie nie wolno rozpalać ognisk, krzyczeć, wyrzucać śmieci, straszyć zwierząt, itp. Rozmawialiśmy też o gatunkach zwierząt zagrożonych wyginięciem i objętych ochroną. 
Po dwóch godzinach rozmów przeszliśmy do części praktycznej zajęć. 
Dzieci zmieniły się w nasionka, które po wiosennym deszczu powoli przemieniały się w wielkie drzewa. Następnie podskakując, biegając i fruwając wczuły się w role leśnych zwierząt. 
Finalnym efektem naszych zajęć stały się prace wykonane techniką kolażu zatytułowane „W tajemniczym lesie”. 

Pozdrawiamy, 
Ania Lintner i Marta Pawlikowska

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Klub Malucha - spotkanie 11 kwietnia

Nasze sobotnie spotkanie w Klubie Malucha rozpoczęliśmy od dowolnej zabawy na kolorowej sali gimnastycznej, a następnie od zaśpiewania kilku piosenek z Muzycznych Pudełek. Nasze dzieci coraz lepiej znają słowa i gesty. Przeszliśmy do drugiej sali, by wziąć udział w warsztacie plastycznym. Z gliny modelarskiej lepiliśmy różne figurki o tematyce wiosennej. Potem zjedliśmy śniadanko i do końca spotkania maluszki bawiły się w kącikach zainteresowań. 
Po tak długiej przerwie świątecznej wszyscy mieli dużo chęci do wspólnej wolnej zabawy. Rodzice przy kawie mogli spokojnie porozmawiać. Wszyscy coraz lepiej się znamy. Dzieci nawiązują między sobą pierwsze przyjaźnie. Radośnie spędzają sobotnie południa w Klubie Malucha. Rozmawiają i bawią się po polsku oraz zdobywają nowe umiejętności. 

Dziękujemy Rodzinom za aktywny udział w naszych warsztatach. 



Asia i Monika

środa, 8 kwietnia 2015

Polecamy: Bajki i baśnie polskie, Marty Berowskiej

Dawno, dawno temu, gdy jeszcze wierzono w magię… 
Jeśli myślicie, że po magiczne stwory, rośliny i zaklęcia trzeba jechać aż to Hogwartu, to trochę się mylicie. W polskich lasach, na starych zamkach, w korytarzach pod wiekowymi budynkami drzemie tyle magii, że mało które dziecko jest w stanie to wszystko udźwignąć w jeden wieczór. Dlatego właśnie Marta Berowska w książce Bajki i baśnie polskie podzieliła baśnie i legendy na 35 niedługich opowiadań. Każde z nich zabiera dzieci do pełnej nieprzemierzonych puszcz i zapierających dech w piersiach pałaców, czarodziejskich stworów i mądrych zwierząt krainy. Do krainy magii, która nie zawsze jest wyłącznie biała. 
Przygodę z polskimi legendami zaczynami od najbardziej chyba znanej polskim dzieciom na całym świecie Legendy o Smoku Wawelskim pokonanym przez pomysłowego Szewczyka. Znamy ją w wielu wersjach i być może z tego powodu nie jest to zachęcający początek tomu. Kolejną opowieścią jest jednak Kwiat paproci. Pamiętacie kiedy kwitnie i gdzie? Jakie magiczne właściwości ma kwiat tej pospolitej łazienkowej rośliny, która być może ozdabia wiele polskich mieszkań? Jeśli nie, koniecznie zajrzyjcie do książki.
W całym dość grubym tomie – księdze magii, na której otwarcie dzieci będą czekać niecierpliwie, znane baśnie przeplatają się z lokalnymi i mniej popularnymi historiami. Dowiadujemy się z nich na przykład o tym, kim była Biała Dama strasząca po dziś dzień na Zamku w Niedzicy albo co oznaczał zwyczaj „postrzyżyn” w pogańskiej Polsce. Dzieci usłyszą lub przeczytają, dlaczego króla Popiela zjadły myszy i że do dziś można odwiedzić Mysią Wieżę oraz dowiedzą się, jak kiedyś tłumaczono sobie słoność morskiej wody. Cała Bajki i baśnie polskie to taka czarodziejska skrzynia pełna drogocennych informacji o polskich wierzeniach i historiach, które dawno temu, gdy jeszcze książki były dobrem luksusowych, opowiadano sobie z pokolenia na pokolenie, spędzając zimowe wieczory przy piecu lub kominku. 
Być może uda Wam się razem z dziećmi dojrzeć, jak bliska kiedyś była człowiekowi natura i jak otwartą miał głowę na to, co nienamacalne. Jeśli zależy Wam na tym, aby Wasze dziecko czuło się po części Polakiem/Polką, warto je zapoznać z historiami, które z pewnością po części ukształtowały naszą tożsamość. Do tej pory przecież bez problemu przywołamy sobie obraz Lajkonika, toruńskich pierników czy warszawskiej Syrenki. Ale jeśli wydaje się Wam, że znacie polskie legendy na wylot, zanim zaczniecie czytać je dzieciom, wypełnijcie Quiz, który znajduje się na końcu książki. Dam sobie małego palca uciąć, że przynajmniej na kilka pytań nie będziecie znali odpowiedzi. Może więc czas uzupełnić wiedzę?  Zapraszamy do Biblioteki!

Paulina Lipiec

wtorek, 31 marca 2015

Wielkanoc w Szkole Polskiej w Tarragonie, 28 marca

Dnia 28 marca Szkoła Polska w Tarragonie po raz pierwszy zorganizowała spotkanie rodzinne z okazji Wielkanocy. Na spotkanie pod tytułem: Rodzinne Malowanie Jajek przybyło około 40 zaproszonych gości: dzieci, rodziców, dziadków oraz nauczycieli. Na spotkanie przybyły też nauczycielki i opiekunki ze szkoły Polskiej w Barcelonie. Była to pierwsza okazja do poznania się i do integracji. 
Spotkanie odbyło się w Casa Municipal w Torredembarra. Ogromna sala umożliwiła wygodne ustawienie stołów oraz ekspozycji materiałów dekoracyjnych związanych z Wielkanocą. Pozostało też miejsce do zabawy w piłkę i do fascynujących gier z chustą animacyjną. 
Spotkanie rozpoczęło się od konkursu na rodzinne malowanie jajek. Wszystkie jajka były piękne ale te najpiękniejsze, wybrane poprzez głosowanie, zostały nagrodzone ogromnymi kurami z materiału, które przygotowała Pani Maryla. 
Po konkursie rozpoczęła się uczta kulinarna. Wszyscy uczestnicy spotkania przynieśli domowy i pyszny poczęstunek. Były więc najróżniejszego rodzaju sałatki, kiełbasy, mięsa, ziemniaki, dania z ryżem, kapusta oraz babki, sernik, jabłecznik, itd. Apetyt nam dopisał i z przyjemnością spędziliśmy czas na spożywaniu tych potraw. Ktoś wspomniał, że nasz świąteczny stół z taką jakością i różnorodnością jedzenia mógłby być śmiało stołem weselnym. 
Wszyscy mieliśmy też możliwość podziwiania prawdziwych Święconek, które zostały przyniesione przez rodziców. Natomiast na wystawie znalazły się własnoręcznie wykonane kurki, zajączki, fartuchy z motywami świątecznymi, stroiki, jajka oraz kartki świąteczne i domowe ciasteczka. 
Dziękuję wszystkim serdecznie za przybycie i aktywne uczestnictwo w tym spotkaniu. Dziękuję wszystkim osobom, które pomogły w jego organizacji oraz rodzinom za tak pyszne jedzenie. Mam nadzieję, że był to dobry i zachęcający początek do organizacji innych spotkań świątecznych w prowincji Tarragona.

Pozdrawiam wiosennie,

Ewa Hojna