piątek, 17 października 2014

Polecamy: „Księgi roztoczańskich krasnali” (Księga pierwsza „Drzewo krasnalowe”), Lusi Ogińskiej


Źle się dzieje w Rzeczpospolitej skrzaciej! Las posmutniał, bajki więdną, nie ma kto pomagać starszym ludziom. Coraz mniej krasnali jest na świecie! 
W książce Lusi Ogińskiej, leśne ludki spotykają się więc pod potężnym dębem, aby zastanowić się nad przyczyną takiego stanu rzeczy i wymyślić rozwiązanie. Kluczem są dzieci. Z jednej strony przyczyniają się do zmniejszenia się liczby krasnoludków, a z drugiej to właśnie one uważane są za najmądrzejsze i zdolne rozwiązać problemy krasnali. To one są w stanie odpowiedzieć na pytanie, co się stało ze światem? Światem wyobraźni, bajek, wiary w magię. Na sejmiku podjęta zostaje decyzja: „Poszukamy dzieci, dobrych, szczerych, miłych, poprosimy, by na nowo w krasnoludki uwierzyły”. 
Na ochotników zgłaszają się: Słomka, Bulwa, Cichokichek i Łezka, którzy wyruszają w świat, aby „zasiać ziarno bajki” a ich przygody opisane zostały w kolejnych rozdziałach utworu. 
Skrzat Słomka organizuje spotkanie z dziećmi, aby udowodnić swoją prawdziwość, a one i tak wątpią: „Stoi taki w każdym sklepie,/ nawet niezły jest, bo tani,/ ten też nie wygląda lepiej,/ pewnie prądem napędzany”. Krasnal Bulwa również spotyka się z niedowierzaniem: udaje się do szkoły, a tam dzieci proponują sprawdzić, czy nie jest przypadkiem wypchany. „Olek włożył okulary/ - Proponuję zbadać skrzata!/ Mam nożyczki, igły, nici/ formalina jest i wata/ W krzyku giną skrzata słowa.../ - Zbadać, zmierzyć! Dla nauki!/ - Zważyć! Sprawdzić! Przetestować!” 
Ponadto bohaterowie spotykają się z postaciami-uosobieniami pewnych wyobrażeń czy też prosto z innych bajek. Słomka spotyka Babę Jagę, która narzeka, że nikt już się jej nie boi. Sama jej postać jest w pewien sposób zabawna, można by stwierdzić, że straciła swój przerażający koloryt. Nie dość, że jest ona pomocna, to na dodatek jest emocjonalna lub - sentymentalna, wielokrotnie powtarza, że gdyby mogła bądź potrafiła, toby się popłakała. Nikt w nią nie wierzy, mało tego - drwią z jej czarów, a na dokładkę brakuje zwykłych mioteł. 
Książka Lusi Ogińskiej jest to opowieść o przemianie, jaka dokonała się na świecie. Dzisiaj bajkami, czarami się pogardza się. Dzieci również się zmieniły: „Dzieci także nie te same,/ w zośkę, w berka już nie grają,/ gwiazd nie liczą, ani szczęścia/ w koniczynie nie szukają”. Wsie są również smutne, wypełnione nieszczęśliwymi, starymi ludźmi, którzy wstają skoro świt i pracują „w gorzkim trudzie” nie odwiedzani przez nikogo. Jest to utwór o zmienności i przemijalności świata, ale także o wierze - w moc wyobraźni.
Autorka stara się też pokazać pewną prawdę o naturze ludzkiej. Krasnal Bulwa spotyka na swojej drodze starego człowieka, mędrca, który - choć ślepy, to widzi więcej - bo patrzy sercem. O ludziach zaś wypowiada się w następujący sposób: „wciąż biegają, gdzieś się śpieszą,/ z wiary i miłości szydzą,/ a świat wokół taki piękny, oni biedni go nie widzą”. Może więc warto byłoby zatrzymać się na trochę i może wtedy ujrzy się krasnoludki? 
Autorka wprowadza do utworu również siebie, być może w ten sposób uwiarygodniając treść bajki, a jednocześnie odnosząc się do tradycji historii literatury polskiej. Próbuje również znaleźć źródło istnienia krasnali w literaturze polskiej - mianując Marię Konopnicką, popularną autorkę dla dzieci, mądrą wróżką, która pozwoliła uwierzyć w krasnoludki kilku następnym pokoleniom. Lusia Ogińska pokazuje więc, że bajkopisarstwo to nic innego, jak magia, a w bajkach znajduje się moc: „Póki dzieci wierzyć będą/ i przyjaźnić się z bajkami,/ krasnoludki pozostaną/ po wsze czasy między nami” 
Krasnoludki, elfy, Baba Jaga, diabeł, bocian przynoszący dzieci... kto w to dziś wierzy? Tylko diabła cieszy taka sytuacja, bo w spokoju może załatwiać swoje niecne sprawy. Nie pozwólmy diabłu panoszyć się w naszym świecie! Utwór Lusi Ogińskiej jest pełen ciepła i niesamowitości. Czyta się go przyjemnie, jest też wciągający - czy krasnale uratują bajkę? Czy ocalą siebie? Czy przywrócą światu wiarę w wyobraźnię i w magię? Bohaterowie - maleńkie skrzaty, choć na swojej drodze spotkają się z niebezpieczeństwami i niedowierzaniem, trochę przerażone własną misją, wierzą w jej sens i tę wiarę są zdolne przekazać dalej. Zastanawiałeś się kiedyś, skąd się biorą krasnoludki? Posłuchaj ich sam.
Małgorzata Walczak

poniedziałek, 13 października 2014

Klub Malucha, 11 października. Inauguracja i pierwsze spotkanie.

Jedenasty października był przez nas bardzo oczekiwaną datą!!! Po raz pierwszy do Szkoły Polskiej w Barcelonie przybyły rodzinny z dziećmi, które jeszcze nie ukończyły trzech latek. Gdy już wszystkie rodzinny znalazły się na sali, usiedliśmy w kręgu i poprosiliśmy wszystkich rodziców o przedstawienie siebie i dziecka, a także o wyrażenie swoich oczekiwań względem Klubu Malucha. Wielu rodziców przyznało, że kontakt ich dziecka z językiem polskim ogranicza się często do tylko jednego z rodziców. Sobotnie spotkania w Szkole Polskiej to dla większości rodzin szansa na poznanie innych rodzin mówiących w języku polskim, a także miejsce, w którym dzieci będą mogły poznawać polskie tradycje.
Po wzajemnym poznaniu się uczestników, przeszliśmy do drugiej sali, gdzie na dzieci czekał poczęstunek w postaci bananów i paluszków. Wiele dzieci z apetytem zasiadło do stolików, inne ruszyły na podbój klasy. 
Dzieci z ogromnym entuzjazmem poznawały kąciki tematyczne klasy, jedne bawiły się w sklep, drugie w szpital, jeszcze inne w dom. 
Podczas gdy dzieci cieszyły się zabawą, rodzice wykorzystali ten czas, aby się lepiej poznać, o czym świadczyły ożywione rozmowy. 
Następnym punktem naszego spotkania była zabawa w muzyczne pudełeczka, za pomocą, których poznaliśmy piosenki o żabce, kotku, autobusie i częściach ciała. Na sam koniec zapoznaliśmy uczestników z naszą bajką o Krówce Muuu, i poprosiliśmy jedną z rodzin, aby zabrała ją ze sobą do domu w celu dopisania kolejnej jej przygód.

Joanna Pleszek

niedziela, 12 października 2014

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie, 11 października

Poziomki 


Zajęcia rozpoczęły się od sprawdzenia listy obecności oraz powitalnej piosenki a także na wręczeniu medalionów z imieniem, ułatwiającym ich zapamiętanie. Kolejnym etapem była rozmowa o zakupach i tym co dzieci bardzo lubią kupować (największą popularnością cieszyły się słodycze) potem nastąpiła zabawa "na zakupy" (dzieci wybierały produkty, które włożą do koszyka) - zabawa miała na celu rozwijanie wyobraźni oraz rozszerzenie słownictwa związanego z zakupami. Dzieci przy delikatnym nakierowaniu, stwierdziły że owoce i warzywa są zdrowe, smaczne i że pomagają chronić ciało przed chorobami. Podczas rozmowy dzieci opisywały owoce i warzywa (kształt, kolor, smak, do czego mogą zostać użyte). Po wprowadzeniu w "świat owoców i warzyw", pokolorowały kolorowankę "owoce w misie" o różnym poziomie trudności. 
Następnym etapem zajęć była zabawa w "gotowanie" (do narysowanego garnka, dzieci dodawały warzywa)- zabawa miała na celu rozwijanie kreatywnego myślenia oraz zdolności językowych. Po zabawie w gotowanie, nastąpiła wyczekiwana przerwa na drugie śniadanie. Gdy dzieci nabrały ponownie energii, odbyło się wyjście na patio. Czas na patio to dla dzieci okazja na nawiązanie nowych znajomości oraz dzielenie się zabawkami (dzieci tworzyły kolejki do zabawek). Po powrocie do sali dzieci miały narysować swój ulubiony owoc. Kolejnym obowiązkowym elementem naszych zajęć jest bajka/wiersz. Dzieci wysłuchały wierszy: 
*J. Tuwim "Słoń Trąbalski" (po każdej zwrotce dzieci odpowiadały na pytania); *J. Brzechwy "Katar" oraz "Smok". 
Na zakończenie pożegnaliśmy się zabawą ruchową "potrząsanie", gdzie utrwalaliśmy po raz kolejny słownictwo związane z ciałem. Zabawa rozwija świadomość własnego ciała oraz ćwiczy koordynację ruchową. 
Praca domowa 
Przyniesienie suszonych liści w jesiennych kolorach. 

Pozdrawiamy, 

Kasia i Iga

Piosenka na powitanie (ze względu na liczbę dzieci, uległa skróceniu) 
Witaj (...imię dziecka...) !!! 2x 
Bądź wśród nas. 2x 2

Julian Tuwim "Słoń Trąbalski" https://www.youtube.com/watch?v=GGlSe0s-FYI 3 Jan Brzechwa * "Katar" https://www.youtube.com/watch?v=XIwg9a-gScI * "Smok" https://www.youtube.com/watch?v=65wGT2xKs30 

Tęcza 


Ostatnie spotkanie w grupie Tęcza było bardzo pracowite. Kontynuując nasze
"Czytanie na dzień dobry" następnym fragmentem z życia sympatycznej rodzinki Muminków witaliśmy kolejno przychodzące dzieci. Doskonałe umiejętności lektorskie Pani Anety -praktykantki w Szkole Polskiej, przyciągały do słuchania zaciekawionych uczniów. 
Na początku spotkania poznaliśmy polskie samogłoski ( oprócz ą,ę ). Dzieci dowiedziały się dlaczego literki Aa, Ee, Ii, Oo, Uu, Óó, y - nazywamy samogłoskami; że można je wyśpiewywać; jak się je wymawia; że są dwie literki u, ó , które piszemy inaczej , a wymawiamy tak samo; co to jest głoska i co to jest litera; poznały zapis graficzny samogłosek. 
Po przerwie śniadaniowej rozmawialiśmy o porze roku, którą właśnie mamy, a mianowicie o jesieni. Omówiliśmy polską i hiszpańską jesień, dostrzegliśmy różnice między nimi. Wymieniliśmy oznaki jesieni i jej kolory, a następnie narysowaliśmy piękne jesienne drzewa. Gdy jesienna wystawa była gotowa udaliśmy się do naszej tęczowej sali na zajęcia gimnastyczne. 
Przy użyciu obręczy hula-hop uczyliśmy się polskich nazw liczebników. Po powrocie do sali lekcyjnej przywitaliśmy Panią Marylę z którą wysłuchaliśmy wiersza obrazującego przysłowie Wybierać się jak sójka za morze i wykonaliśmy prace plastyczne przedstawiające poznane przysłowie. 
Zajęcia zakończyliśmy również akcentem czytelniczym. Pani Aneta czytała książeczkę przyniesiona przez Mikę pt. Poznajemy Polskę. 

Do zobaczenia na kolejnych zajęciach, 

Maria i Aneta 

Dorota Strzeminska-Wieckowiak ¨ Przysłowia polskie. Rymowanki dla dzieci¨ WIELKIE PAKOWANIE czyli Wybierać się jak sójka za morze

Basia ciocie obserwuje,
Jak na wczasy się pakuje.
Pokój pełen aż po brzegi,
Stoją waliz w nim szeregi.
Ciocia jedzie na Mazury,
Już znudziły jej się góry.
Wzdycha ciocia, lamentuje
I manatki wciąż pakuje.
Do odjazdu jej została
Wszak godzina już niecałą.
Torby niemal w szwach pękają,
Zamknąć nawet się nie dają.
Biedna ciocia z sił opada,
Na bagażach swych przysiada.
Basi jednym tchem wymienia,
Co ma jeszcze do włożenia:
¨Szminkę, grzebień i perfumy,
Kąpielowe trzy kostiumy.
I słoneczne okulary-
Ich też wezmę ze dwie pary.
Wszystko będzie mi potrzebne,
Przecież to jest niemal pewne!¨
W końcu torby spakowane,
Stoją już naszykowane.
Buty ciocia założyła,
Po czym jednak zawróciła,
Bo biletu zapomniała,
Co na pociąg zabrać miała.
Jedna noga znów za drzwiami:
¨A gdzie torba z gazetami?
Podróż będzie długo trwała,
Coś bym chętnie poczytała.
Jak sójka za morze ciocia się wybiera,
Myśl o podróży bardzo jej doskwiera.
Co wyjdzie z domu-zaraz powraca,
Czas do odjazdu szybko się skraca.
Gdy dziesięć minut ledwo zostało,
Wczasów się cioci już odechciało. ¨
Stres przed drogą wprost mnie zjada-
Mówi Basi - Trudna rada.
Razem miło czas spędzimy
Zaraz też się zanurzymy!
Gdzie? W basenu chłodnej wodzie,
Co za domem jest w ogrodzie!¨.

Drodzy Rodzice! 
Dzieci otrzymały karty pracy z wypisanymi polskimi samogłoskami. Proszę o ćwiczenie pisowni tych literek. Poza tym na kartę pracy trzeba nakleić lub narysować chociaż po jednym obrazku przestawiającym np. jakiś przedmiot mający w nazwie daną literkę. Wyraz powinien zaczynać się na dana samogłoskę, może też samogłoska znajdować się

w środku bądź na końcu wyrazu np. do literki O - obrazek przedstawiający OKO, OKNO itd. 
Dla chętnych i odważnych uczniów zadanie dodatkowe. Podpisanie obrazków i zaznaczenie samogłosek. Wypełnione i podpisane imieniem i nazwiskiem dziecka karty pracy proszę przynieść na kolejne zajęcia. 

Bardzo dziękuję za współpracę, 
Maria 

Jarzębina 


Zajęcia 11 października rozpoczęliśmy od wspólnego przeczytania wiersza "Skarby" a następnie przeprowadziliśmy dyskusję o tym, czym są skarby (muszelka, kamyk znad morza, gniazdo ptaka wypatrzone wśród drzew lub nowy przyjaciel). Sprawdziliśmy znajomość wiersza "Abecadło" - większość dzieci nauczyła się go na pamięć a część bardzo ładnie przeczytała. Rozpoczęliśmy też nowy temat z ortografii: pisownia wyrazów z "Ó". Omówiliśmy dwie zasady: "Ó" wymienne na O, E, A oraz pisownia "Ó" na początku wyrazów. Wspólnie szukaliśmy słów potwierdzających te reguły. Sprawdziliśmy uzupełnione przez dzieci mapy. 
Jako pracę domową proszę aby dzieci, które nie dokończyły map lub nie napisały wspomnień z wakacji przyniosły te zadania na kolejne zajęcia. Ponadto prosimy aby dzieci przepisały wszystkie wyrazy z "Ó" do słowniczka, który mają ma końcu zeszytu. 

Pozdrawiamy,

Ania i Basia

środa, 8 października 2014

Polecamy: „Jutro klasówka”, Edmunda Niziurskiego

Głównym bohaterem utworu Edmunda Niziurskiego jest chłopiec Jarek, który uczęszcza do podstawówki. Zarówno on, jak i jego rówieśnicy nie przepadają za matematyką, która prowadzona jest przez wymagającego nauczyciela o wymownym nazwisku - pana Kwasa. Ten jednak, ku zdziwieniu wszystkich uczniów, udaje się na zwolnienie lekarskie i to na całe dwa miesiące, które upływają uczniom beztrosko, bo bez nauki nielubianego przedmiotu. Głównego bohatera oraz jego kolegę Cykuckiego w tym czasie pochłania również sport - otóż zostają oni przyjęci do drużyny hokeistów, składającej się z samych siódmoklasistów, a więc starszych od Jarka i Cykuckiego uczniów. Dostają jednak pozycje bramkarzy, których po prostu nikt nie chciał ze starszych graczy. Nie mniej jednak jest to i tak ogromne wyróżnienie dla chłopców, a dodatkowo, z racji tego, że piastują najmniej rozchwytywane stanowiska bramkarzy, udaje im się podpisać Umowę Sportową - dokument, który ma im zapewniać pewne przywileje, ale także chronić, między innymi przed „gogami”, czyli nauczycielami, a szczególnie przed postrachem wszystkich uczniów, nauczycielem matematyki. Taka umowa wydaje im się prawdziwym błogosławieństwem w momencie, kiedy po dwumiesięcznej nieobecności wywołanej chorobą matematyk wraca do szkoły i zapowiada klasówkę z arytmetyki. Zaczyna się więc wyścig z czasem, a także burza mózgów, jakby tu sprawdzianu uniknąć. 
Utwór jest bardzo humorystyczny, pełno jest zabawnych scenek, dowcipu sytuacyjnego, a także lingwistycznego. Doskonale obrazuje to scena z przekręcaniem nazwiska: 

„- Jestem Cykucki - powiedziałem ponuro. 
- Co? Kucki? - zapytał Kłapuch, zdradzając w dodatku jakby zanik słuchu.
- Cykucki. - Aha... trzy kucki. Ale czemu kolega sepleni? 
- Ja nie seplenię - zasapał Cykucki - ale tak się nazywam Cykucki. Mówią na mnie także >>Cykuś<< - chrząknął wstydliwie. - Cykuś, czy to koledze coś mówi? 
- Kicuś? Nie, nie słyszałem. To zajączek?” 

Dowcip pojawia się często w wyniku przekręcania niektórych słów przez bohaterów. Obrazuje to na przykład wypowiedź Jarka skierowana do ojca: 

 „-Nie jestem chory, tylko jutro mamy klasówkę z arytmetki i muszę być w formie, a tatuś sam mówił, że sen regangrenuje organizm” 

Aby uniknąć klasówki, chłopcy wymyślają oszustwo - na początku pozornie błahe, powoli prowadzi do nagromadzenia dziwnych sytuacji i pojawienia się kolejnych kłamstw. „Nie myślałem, że będę musiał tak dużo kłamać - wypowiada się główny bohater - Ale już widać tak jest z kłamstwami. Jak się raz skłamie, to potem wciąż trzeba kłamać. To się toczy jak lawina”. Przedstawione zostają również różnego rodzaju nieuczciwości - na drodze Jarka pojawiają się postaci - znachora, znanego kieszonkowca, a także plantatora buraków cukrowych. Pytanie: dlaczego znachor jest tak popularny? łączy się również z innym:„Czy rozsądny człowiek wierzyłby w znachora?”. Niziurski stara się pokazać, że to empatia jest niezwykle istotna w relacjach międzyludzkich. Nie tyle szkiełko i oko, ile właśnie serce, rozumiane tutaj jako wrażliwość na lęki, emocje drugiego człowieka, odgrywa istotną rolę. Znachor, choć nie umie leczyć, potrafi powiedzieć pacjentowi dobre słowo, jest po prostu ludzki. Dlaczego chorzy nie chcieli iść do prawdziwego lekarza, doktora Otrębusa? Odpowiada na to pytanie jedna z pacjentek: „Ja tam się boję do Otrębusa (...) mówią, że dla niego chory człowiek, to tyle co zepsuta centryfuga. Zbadać zbada, ale dobrego słowa nie powie, tylko tak patrzy na człowieka, że zimno się robi”. Następnie Jarek udziela rady lekarzowi, mówiąc, że powinien być dla pacjentów „czuły” jak ten znachor, który „nawet jak szkodził ludziom, to robił to czule. I musi pan każdego pocieszyć. To są przeważnie bardzo nieszczęśliwi ludzie. Najlepiej gdyby pan mówił do nich: serca złote”.
Kieszonkowiec, Dariusz Jasnobrzeski, też jest przedstawiony „po ludzku”. Jest sympatyczny, rozmawia z chłopcami traktując ich jako praktykantów w zawodzie złodziejskim. Sam uważa się za człowieka światowego, obytego oraz wykształconego, co ma oczywiście efekt humorystyczny, podobnie jak to, że on nazywa osoby, które okrada, swoimi „klientami”. 
Przypadek plantatora buraków cukrowych jest również interesujący - mężczyzna zamiast chodzić do prawdziwego lekarza, leczy się u znachora, ponieważ... nie chce wyzdrowieć. „Prawdziwy lekarz by mnie za szybko wyleczył, a ja muszę jeszcze chorować... chociaż rok” - powie Jarkowi. Plantator kłamie, żeby zatrzymać swoje dzieci przy sobie. „Nie chcą zostać na roli i uprawiać buraków cukrowych. Tylko moja choroba jeszcze je przy mnie trzyma. Jakby zobaczyły, że wyzdrowiałem, toby mnie zostawiły samego na roli jak palec z moimi burakami i uciekłyby w świat”. Takie kłamstwo jest więc pewną formą manipulacji. 
Ta refleksja na temat kłamstwa, która przewija się przez cały utwór, dekonstruuje niejako pojmowanie oszustów, kłamców, złodziei jako postaci jednoznacznie negatywnych. W tekście pojawia się niezwykle istotne pytanie retoryczne: „Czyżby i u oszustów były możliwe serdeczne uczucia?”, które może być kluczem do interpretacji utworu Niziurskiego. Złodziej, znachor, kłamca - to też ludzie, którym należy się pomoc i pewne zrozumienie. 
Podsumowując, jest to utwór o perypetiach związanych z próbami uniknięcia klasówki z matematyki. Już sama tematyka sprawia, że książka jest zabawna i lekka, na co dodatkowo mają wpływ żywe i liczne dialogi, a także humor. Powieść nie ma na celu umoralniania, a jednak poruszona została w niej kwestia kłamstwa, oszukiwania oraz szacunku i zrozumienia dla różnych ludzi. Wartka akcja i zaskakująca fabuła sprawiają, że (jeżeli nie masz jutro klasówki), warto sięgnąć po utwór Edmunda Niziurskiego.

Małgorzata Walczak

poniedziałek, 6 października 2014

Sprawozdanie z zajęć w Tarragonie, 4 października

W ubiegłą sobotę, 4 października, odbyły się pierwsze zajęcia w nowej Szkole Polskiej w Tarragonie. Było to pierwsze spotkanie dzieci, rodziców i nauczycieli. Po krótkim przedstawieniu się rozpoczęliśmy lekcje w dwóch grupach. Zajęcia z najmłodszymi dziećmi prowadziła Pani Małgosia Kalinowska, natomiast w grupie dzieci starszych, ja. Zajęcia mamy w bardzo ładnej sali przystosowanej do pracy z dziećmi od 3 lat.
Na początku za pomocą różnych gier i zabaw staraliśmy się przedstawić i zapamiętać imiona dzieci i nauczycielek. Następnie przeszliśmy do bardzo atrakcyjnego tematu, jakim są zwierzęta. Przyznaję, że jestem pod dużym wrażeniem znajomości języka polskiego wśród dzieci. Oczywiście wszystkie dzieci znały takie polskie słówka jak: pies, kot, koń, słoń, małpa, lew, tygrys, żółw, itp. Ale poza tym większość dzieci znała też nieco trudniejsze nazwy: nietoperz, krokodyl, mrówka, pająk. 
Następnie popracowaliśmy trochę nad pisownią literki a i A. Trochę mieliśmy problemów ze znalezieniem polskich słówek rozpoczynających się od tej samogłoski. Wprawdzie agrafkę jeszcze niektórzy kojarzyli ale agrest był niespodzianka dla wszystkich. 
Oczywiście była też dłuższa przerwa na śniadanie i ciasteczka. A następnie na zabawę. 
Mam nadzieję, że dzieci miło spędziły z nami czas i, że udało nam się trochę poznać. 
Do zobaczenia za dwa tygodnie na następnych zajęciach.

niedziela, 5 października 2014

Marta - praktykantka w naszym stowarzyszeniu i szkole

Witam serdecznie. Mam na imię Marta i w Barcelonie jestem od czterech dni. Mój przyjazd tutaj był całkowicie spontaniczną decyzją. Na tyle spontaniczną, że podjęłam ją w przeciągu kilku sekund. Praktyki w Stowarzyszeniu Kulturalnym Szkoła Polska miałam zacząć razem z koleżanką z uczelni w ramach programu Erasmus Plus. Jednak Paulina nie mogła tu przyjechać, a ja zostałam ze świadomością, że jadę sama na dwa miesiące do obcego kraju. Dość długo zastanawiałam się czy nie zrezygnować z tego przyjazdu. Stwierdziłam jednak, że taka okazja może się więcej nigdy nie powtórzyć i zaryzykowałam. Teraz z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że ryzyko się bardzo opłaciło. 
Jak na razie nie jestem w Barcelonie zbyt długo, ale w tych pierwszych dniach zachwyciły mnie tu dwie rzeczy: pogoda i jedzenie. Jako, że nie lubię zimna i przyjechałam z Białegostoku gdzie przed wylotem termometry pokazywały 7°C, ogromnym zaskoczeniem było ciepło, które mnie tu przywitało. 
Drugą wspani


ałą rzeczą w Hiszpanii jest różnorodne jedzenie; od soczystych owoców, po świeże ryby i owoce morza. Dodatkowo przyjechałam w momencie, gdzie na każdym rogu można kupić pieczone kasztany, których nigdy wcześniej nie próbowałam.
Ale nie samym jedzeniem Hiszpania żyje. Przepiękna architektura, różnorodność kulturowa, muzea, a przede wszystkim ludzie, którzy są niezwykle mili i chętni do pomocy. Każdej osobie, która zastanawia się czy przyjechać do Hiszpanii samemu czy z kimś u boku, odpowiem, że tak. Nie należy zastanawiać się nad tym ani chwili. 
Moja przygoda w Stowarzyszeniu Kulturalnym Szkoła Polska dopiero się zaczyna, ale sama myśl, że przyczynię się, nawet w niewielkim stopniu, do nauki dzieci języka polskiego napawa mnie ogromnym optymizmem i chęcią działania. Będzie to ogromne, pasjonujące wyzwanie. Mam nadzieję, że ta praktyka da mi wiele doświadczenia i nauczy mnie rzeczy, które w przyszłości pomogą mi stać się świetnym pedagogiem i nauczycielem. 

Marta Niezgoda

czwartek, 2 października 2014

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie z 27 września

Poziomki 

Zanim przejdziemy do omawiania przebiegu naszych zajęć, na początek należą się szczególne brawa dla naszych małych Poziomek za to, że były bardzo dzielne. Zajęcia rozpoczęliśmy nasza tradycyjną powitalną piosenką oraz klaszcząc rytmicznie : 

Witaj (...imię dziecka...) !!! 2x
Jak się masz? 2x
Wszyscy Cię witamy,
Bądź wśród nas. 2x

Każda przywitana osoba otrzymywała medalion z imieniem. Następnym krokiem do lepszego wzajemnego poznania były zabawy integracyjne z wykorzystaniem chusty animacyjnej oraz piłki. Dzieci uczyły się pracy zespołowej oraz imion kolegów i koleżanek. Zabawy miały także na celu przypomnienie/naukę kolorów. Kolejnym zaplanowanym etapem, było wykonanie ramki na zdjęcie, lecz niestety przyklejanie elementów samodzielnie wyciętych z kolorowego papieru przegrało z samym wycinaniem. Tak więc, podczas wycinania skupiłyśmy się na poprawnym trzymaniu nożyczek. 
Rozmowa na temat wakacji odbywała się indywidualnie z dziećmi, podczas chwili wyciszenia. Następnie odbyła się przerwa na drugie śniadanie, po którym nastąpiło wyjście na patio. Niespodzianką okazał się duży insekt, który cieszył się dużą popularnością oraz został nazwany Oggi dla przyjaciół a Oggisław formalnie. 
Na zakończenie zajęć został przeczytany wiersz Jana Brzechwy ,, Na straganie", mający na celu przypomnienie poznanych wcześniej kolorów oraz nazw warzyw. Jak się okazało dzieci bardzo lubią warzywa (pietruszka, brukselka, kalarepa, seler są nowo poznanymi warzywami). 

Jan Brzechwa ,, NA STRAGANIE"

Na straganie w dzień targowy 
Takie słyszy się rozmowy: 
”Może pan się o mnie oprze, 
Pan tak więdnie, panie koprze.” 
“Cóż się dziwić, mój szczypiorku, 
Leżę tutaj już od wtorku!” 

Rzecze na to kalarepka:
“Spójrz na rzepę – ta jest krzepka!”

Groch po brzuszku rzepę klepie:
“Jak tam, rzepo? Coraz lepiej?”

“Dzięki, dzięki, panie grochu,
Jakoś żyje się po trochu.

Lecz pietruszka – z tą jest gorzej:
Blada, chuda, spać nie może.”

“A to feler” –
Westchnął seler.

Burak stroni od cebuli,
A cebula doń się czuli:

“Mój Buraku, mój czerwony,
Czybyś nie chciał takiej żony?”

Burak tylko nos zatyka:
“Niech no pani prędzej zmyka,

Ja chcę żonę mieć buraczą,
Bo przy pani wszyscy płaczą.”

“A to feler” –
Westchnął seler.

Naraz słychać głos fasoli:
“Gdzie się pani tu gramoli?!”

“Nie bądź dla mnie taka wielka” –
Odpowiada jej brukselka.

“Widzieliście, jaka krewka!” –
 Zaperzyła się marchewka.

 “Niech rozsądzi nas kapusta!”
 “Co, kapusta?! Głowa pusta?!”

 A kapusta rzecze smutnie:
“Moi drodzy, po co kłótnie,

Po co wasze swary głupie,
Wnet i tak zginiemy w zupie!”

“A to feler” –
Westchnął seler.

Dzisiejsze zajęcia miały na celu również inny pośredni temat: nawiązania więzi pomiędzy dziećmi. Dzieci uczyły się:
-zapytać koleżankę/kolegę o imię; 
-dzielić się (zabawkami, ciasteczkami, przyborami szkolnymi), używając odpowiednich słów;
-pracy w grupie; 
-zasad panujących z klasie. 

Zadanie domowe: 
Zadaniem domowym jest utrwalenie z dziećmi: kolorów (pomarańczowy, żółty, czerwony, zielony, brązowy, fioletowy, biały, czerwony), nazw nowo poznanych warzyw oraz tych znajdujących się w wierszu J.Brzechwy, oraz nazewnictwa części ciała z poprzednich zajęć (głowa, ramiona, ręce, stopy, nogi, palce tułów). 
Pozdrawiamy, 

Kasia i Iga

Tęcza 

Drugie zajęcia w bieżącym roku szkolnym przebiegały radośnie, śpiewająco i sportowo. Kontynuowaliśmy wzajemne poznawanie swoich imion i zainteresowań podczas zabaw ruchowych, nauki piosenki pt. ¨Mało nas do pieczenia chleba¨ oraz podczas zawodów przełajowych na nowej sali. Jest nas w tym roku dość duża gromadka, dlatego potrzeba trochę więcej czasu na poznanie się. 
Nowy element sobotnich spotkań to ¨ Czytanie na dzień dobry¨ w czasie gdy będziemy oczekiwać na przybycie wszystkich uczniów. Pomysł spodobał się dzieciom, kolejno przychodzący uczniowie z zainteresowaniem dołączali do grona słuchających opowiadania czytanego przez nauczycielkę. 
 Podczas zajęć zapoznaliśmy się także z polskim alfabetem i przysłowiem CZEGO JAŚ SIĘ NIE NAUCZY TEGO JAN NIE BĘDZIE UMIAŁ. Podczas wyjaśniania treści przysłowia okazało się, że niektóre dzieci doskonale znają już to powiedzenie. Przemyślenia związane z treścią przysłowia dzieci przedstawiły za pomocą prac plastycznych. 
Dla przypomnienia podam, iż najładniejsza praca zostanie wykorzystana do utworzenia naszego Kalendarza 2015. Jest to zadanie, które realizujemy w grupie Tęcza od stycznia 2014 i jest ono elementem projektu edukacyjnego do końca roku kalendarzowego 2014. 
Po tak pracowitym dniu sprzątnęliśmy wspólnie nasza sale i zaśpiewaliśmy piosenkę Kolorowe kredki. 

Drodzy Rodzice! Bardzo serdecznie zapraszamy do współpracy. Dzieci z zapałem przystąpiły do poznawania języka polskiego. Na kolejnych zajęciach otrzymają zeszyty w których będą uczyć się pisania polskich liter. 

Pozdrawiamy i do zobaczenia na kolejnych zajęciach, 

Monika i Maria

Jarzębina 

W sobotę 27 września odbyły się już drugie w tym roku szkolnym zajęcia. Grupa Jarzębina znacznie się powiększyła, dołączyło do nas sporo nowych uczniów toteż zajęcia rozpoczęliśmy od krótkiego nieformalnego przedstawienia się klasie. Po zapoznaniu się ze wszystkimi uczniami przypomnieliśmy sobie alfabet polski i jego pisownię, następnie dla utrwalenia przeczytaliśmy wiersz Juliana Tuwima pt. „Abecadło”. Nawiązując do tematyki wakacyjnej i zadania domowego, którym było opisanie tegorocznych wakacji, przeczytaliśmy czytankę Marii Kownackiej pt. „Skarby”, po czym urządziliśmy krótką pogadankę. Większość naszych uczniów, poza wyjazdem do Polski, tegoroczne wakacje spędziło bardzo ciekawie i niestandardowo zwiedzając również inne państwa jak: Kanadę, Belgię czy też Francję. 
Po tak ciekawych wspomnieniach sprawdziliśmy sobie zadanie domowe. Nie wszyscy jednak je odrobili w związku z czym prosimy o przyniesienie swoich prac na najbliższe zajęcia. 
Drugą część zajęć rozpoczęliśmy od zajęć ruchowych na sali gimnastycznej. Przygotowałyśmy dla dzieci ciekawe gry i zabawy których celem było utrwalenie imion wszystkich uczniów, powtórzenie kolorów, liczebników, części ciała oraz części garderoby. Po wysiłku fizycznym wróciliśmy do naszej sali aby przypomnieć sobie jak wygląda mapa Polski, gdzie znajduje się jej stolica i inne większe miasta, rzeki, góry. 

Zadanie domowe 

Napisz wspomnienia z tegorocznych wakacji. Dokończ mapę Polski zaznaczając dwie najdłuższe rzeki w Polsce, Morze Bałtyckie, Tatry, oraz brakujące miasta. 

Pozdrawiamy,

Anna Lintner i Barbara Starczewska

środa, 1 października 2014

Polecamy: „Środek kapusty”, Ewy Nowak

Najlepsza część kapusty 

Jeżeli czasem narzekasz na swoje dziecko, że jest niegrzeczne i dużo psoci - „Środek kapusty” Ewy Nowak, to książeczka, która musi trafić w Twoje ręce! Dziewczynka z papierowego świata autorki opowiadań i powieści dla dzieci i młodzieży, pomoże ci lepiej zrozumieć naturę małego rozrabiaki. Tytułowa bohaterka – Julka, jest doskonałym przykładem córki, która naprawdę sprawia kłopoty. Przyczyną jej potknięć nie jest złośliwość, ani złe nastawienie do otaczających ją ludzi, a raczej brak doświadczenia w obcowaniu ze światem. Jak każde dziecko, Julka ma w sobie dużo energii i wiele nie zawsze trafnych interpretacji rzeczywistości, w dziecinnej jeszcze główce. Jej starszy brat, Filip, często komentuje poczynania siostry, nazywając ją „głąbem”, a po otrzymaniu od rodziców zakazu używania tego słowa – „środkiem kapusty”. 
W domu na warszawskim Bródnie Julka i Filip mają dwoje niezwykle wyrozumiałych rodziców. Mama jest naprawdę ciepłą i cierpliwą osobą, która zawsze stara się odpowiadać na pytania ciekawskiej córki. Można z nią ratować żółwiom życie, a nawet iść do telewizji. Tata, to człowiek o łagodnym usposobieniu, który ma pokaźny brzuszek i równie duże poczucie humoru. Często podkreśla, jak bardzo jest dumny ze swoich dzieci. O Julce mówi, że „bije na głowę rówieśników” i chociaż dziewczynka nie do końca rozumie, co to znaczy – w swoich opowiadaniach z satysfakcją wspomina słowa taty. 
I rzeczywiście, pomijając niezwykłe zdolności do wpadania w tarapaty – Julka jest bardzo rezolutną dziewczynką, która w zabawach ze swoją najlepszą przyjaciółką, Asią, woli używać wyobraźni, niż plastikowych zabawek. 
„Środek kapusty” to lekka lektura o nieskomplikowanym słownictwie. Nie znaczy to jednak, że nie porusza ważnych tematów. Z prawie stustronicowej książeczki rodzice dowiedzą się, że rozmowa z dzieckiem jest ogromnie ważna. Nie można zostawiać pytań bez odpowiedzi i karać dziecko za psoty, nie dowiedziawszy się, czym były spowodowane. Różne sytuacje przedstawione przez Julkę pokażą również rodzicom, jak nauczyć się rozmawiać z dziećmi na trudne tematy. 
Ale nie tylko rodzice mogą wiele zaczerpnąć z Julkowych opowiadań. Lektura „Środka kapusty” pokazuje dzieciom, że nie wszystko należy rozumieć dosłownie. Młodzi ludzie dowiedzą się również, że należy szanować uczucia innych, a także zrozumieją, dlaczego „rodzeństwo powinno na sobie polegać”. 
Ta propozycja Ewy Nowak, to doskonały pomysł na wspólne czytanie rodzica z dzieckiem. Przedstawione tutaj sytuacje aż proszą się o dyskusje. Zgłębianie treści ułatwia duża czcionka, a o poczucie estetyki dbają przyjemne dla oka obrazki. Najbardziej niezwykłe w tej pozycji jest jednak to, że dostarcza ogromną dawkę humoru czytelnikom w każdym wieku. Lepiej zatem, przed przystąpieniem do lektury przygotować chusteczki, bo istnieje duże prawdopodobieństwo popłakania się ze śmiechu. 

Aneta Młynarczuk