sobota, 27 października 2007

Spotkanie 20 października




Tym razem na zajęcia przybyło trochę mniej dzieci. Szkoda, bo poruszyliśmy dużo ciekawych tematów. Rozmawialiśmy trochę na temat świąt Wszystkich Świętych (1. listopada) oraz Wszystkich Zmarłych, tzn. Zaduszek (2. listopada). Dzieci znają polskie tradycje związane z tym świętem, opowiadały o licznych kwiatach i świeczkach ustawianych na grobach . Kacper stwierdził, że nie lubi chodzić na cmentarz tego dnia bo mama przebywa tam za długo, aż trzy godziny.
Na języku polskim dalej pracowaliśmy z rzeczownikiem. Mimo, że poświęciliśmy mu już dwa spotkania widzę, że nadal musimy kontynuować ćwiczenia. Poruszyliśmy też temat zwierząt roślinożernych i mięsożernych.
Piast, Rzepicha i ich syn Siemowit byli bohaterami na zajęciach z historii Polski. Przy okazji dzieci przypomniały sobie o takich pojęciach, jak postrzyżyny, wiec, o wierzeniach i strojach Piastów.
Natomiast temat nizin środkowopolskich na zajęciach z geografii Polski nie wzbudził wielkiego entuzjazmu wśród dzieci. Mówiliśmy trochę o Warszawie, syrence warszawskiej, o Wrocławiu, Łodzi i Puszczy Białowieskiej. Generalnie pojęcie bagien było obce dzieciom, natomiast o żubrach każdy miał coś do powiedzenia.
Jak zawsze zajęcia plastyczne cieszyły się ogromnym powodzeniem. Tym razem nie malowaliśmy, nie wycinaliśmy, nie robiliśmy koralików. Przy ogólnym zadowoleniu rodziców, dzieci uczyły się przyszywać guziki. Widzę, że musimy jeszcze trochę nad tym popracować, tak dziewczynki, jak i chłopcy. Mimo to cieszę się bo dzieci wykazały ogromny entuzjazm i chęć do nauki.


-----------------------------------------------------------------------------------------------

Mimo że za oknami zapanowała już jesień, na naszych zajęciach wciąż utrzymuje się pogodna aura. Chcąc jednak godnie przywitać łaskawie nam panującą Panią Jesień, namalowałyśmy jej piękne, kolorowe portrety. Mimo że jesień nie kojarzyła się dziewczynkom zbyt dobrze, gdyż wiąże się z końcem wakacji i powrotem do szkoły udało im się chyba przełamać tę niechęć po obejrzeniu jej kolorowych darów wystawionych w szkolnych gablotkach. Natomiast lekarstwem na jesienną chorobę okazała się odrobina ruchu na świeżym powietrzu. Dziewczynki chętnie wzięły też udział w zajęciach plastycznych tworząc swoje autoportrety olbrzymich rozmiarów i umieszczając rysunkowe informacje o sobie.

niedziela, 14 października 2007

Spotkanie 6 października



O których nowinkach powinnam napisać najpierw? O nowej pani nauczycielce czy o nowych dzieciach?
Nowa pani nauczycielka, która prowadzi grupę dzieci młodszych, ma na imię Beata. Jest polonistką i już uczyła dzieci polonijne. Natomiast nowe dzieci to Lura w wieku 6 lat i Norbert, który ma 11 lat. Laura dołączyła do Ani, do grupy młodszej natomiast Norbert do całej reszty w grupie starszej.
Na języku polskim powtórzyliśmy sobie różne dyscypliny sportowe, następnie zaprzyjaźnialiśmy się z rzeczownikiem. Mam nadzieję, że wszystkie dzieci pamiętają, że rzeczownik odpowiada na pytanie: KTO? i CO? Na następnych zajęciach postaramy się go poznać trochę lepiej. Popracowaliśmy też trochę nad miesiącami, a większą uwagę zwróciliśmy na miesiąc październik czytając wiersz pani Mireli Rubin Lorek:

PAŹDZIERNIK

Październik złotem oblany,
październik w brązowe plamy,
październik w czerwonych butach
chodzi po parku i szuka
kasztanów, orzechów, liści,
kory, gałązek, żołędzi.

Na historii powtórzyliśmy legendę o smoku wawelskim a następnie przeczytałam dzieciom o Popielu.
Na geografii opowiadaliśmy sobie o koziołkach poznańskich. Nie wszystkie dzieci były w Poznaniu ale teraz jeżeli tam pojadą to na pewno o godz. 12.00 stawią się na Starym Rynku wypatrując trykających się koziołków i mam nadzieję, że przypomną sobie kolejny wiersz pani Mireli Rubin Lorek:

Poznańskie koziołki

Na Rynku w Poznaniu
koziołki fikają.
Bodą się różkami,
wierzgają nóżkami.
Gdy chce się popatrzeć
na nie, proszę pana,
potrzeba koniecznie
jechać do Poznania!


Na zajęciach z plastyki Zbysiu uczył nas wszystkich robić krokodyla z koralików. Poświęciliśmy na to już trochę czasu a jeszcze nie udało nam się dokończyć dzieła. Na następnych zajęciach kontynuujemy. Niestety niektórym dzieciom zabrakło wytrwałości ale z drugiej strony jedna z mam połknęła haczyk.


-----------------------------------------------------------------------------------------------
Zajęcia grupy młodszej możnaby nazwać integracyjnymi. Podczas wspólnych zabaw i nauki poznaliśmy się i zaprzyjaźniliśmy. Dziewczynki uczyły się polskiego alfabetu, a także utrwaliły nazwy kolorów i części ciała. Rozmawialiśmy o swoich zainteresowaniach, i o tym jak lubimy spędzać wolny czas. Okazało się, że wszystkie trzy lubimy śpiewać i tańczyć. Zatem dziewczynki chętnie nauczyły się kolejnej polskiej piosenki. Zmęczone nauką, na zajęciach plastycznych, małe damy zrobiły sobie szałowe naszyjniki i bransoletki. Zadowoleni wróciliśmy do swych domów.