wtorek, 22 grudnia 2015

Sprawozdanie z zajęć w Tarragonie, 19 grudnia

Ostatnie zajęcia w tym roku kalendarzowym w Szkole Polskiej w Tarragonie poświęcone były tematowi świątecznemu. Dzieci z grupy starszej powtórzyły sobie słownictwo związane z zimą i Świętami Bożego Narodzenia: kolędy, choinka, prezent, skarpeta, sanki, Święty Mikołaj, itp. 
Po tym dołączyliśmy do grupy dzieci młodszych i przy pomocy wskazówek Pani Małgosi wszystkie dzieci wykonały własne dzwonki świąteczne, które będzie można zawiesić na choinkę. A były to specjalne dzwoneczki wykonane z opakowań po jajkach oraz po jogurtach. 
Natomiast po przerwie śniadaniowej zabraliśmy się do kolejnego rękodzieła. Dzieci wycięły ze sztywnego kartonu choinki i udekorowały je bombkami z plasteliny. Plastelina też była podstawą do czasami chwiejących się choinek. 
Po choinkach przyszedł czas na rozmowę na temat prezentów. Tym razem nie rozmawialiśmy o tym co każdy chciałby otrzymać ale o tym, że my również możemy przygotowywać prezenty i wręczać je innym. 
Na sam koniec wszystkie dzieci najpierw zgadywały narysowane przez nauczycielkę przedmioty na tablicy (związane z Bożym Narodzeniem) a następnie dodawały swoje. Były więc pierniczki w kształcie serduszka, prezenty, jabłuszka, świeczka, orzech włoski, itp. 

Życzę wszystkim bardzo radosnych Świąt i do zobaczenia już w 2016 roku.

wtorek, 15 grudnia 2015

Po spotkaniu świątecznym w Szkole Polskiej w Barcelonie, 12 grudnia

12 grudnia odbyło się spotkanie mikołajkowo-opłatkowe w Szkole Polskiej w Barcelonie. Po powitaniu licznego grona zebranych (około 200 osób) przez panią Ewę - dyrektorkę szkoły i zaśpiewaniu kolędy " Przybieżeli do Betlejem pasterze" uczniowie z grup - Jarzębina i Tęcza przedstawili Jasełka bożonarodzeniowe. Piękne treści przeplatane zostały kolędami, które śpiewaliśmy wszyscy. Klara , uczennica Jarzębiny, pięknie zagrała na pianinie melodię kolędy. Było Dzieciątko Jezus,Maryja,Trzej Królowie z darami, pasterze i aniołki. Po przedstawieniu rodzice, dziadkowie oraz zaproszeni goście wynagrodzili małych aktorów gorącymi brawami. 
Następnie Pani Aleksandra Kujawska z Fundacji Edukacja dla Demokracji,wizytująca naszą Szkołę i Pan Władysław Nabrdalik - Konsul RP w Barcelonie skierowali kilka słów do dzieci i wszystkich zebranych oraz przekazali prezenty dla uczniów. 
Po podzieleniu się opłatkiem i złożeniu sobie nawzajem życzeń nastąpił czas na posiłek. Na stołach znalazły się domowe potrawy świąteczne i wypieki przygotowane przez rodziców, dziadków i nauczycielki. 

Kiedy wszystko ładnie pachniało świątecznym jedzeniem odwiedził nas Święty Mikołaj, który przybył do nas z ....Polski. Wszystkie dzieci, rodzice i nauczyciele otrzymali upominki. 
Nowym elementem tegorocznego spotkania były świąteczne warsztaty plastyczne dla dzieci zorganizowane i prowadzone przez nauczycielki. Dzieci z dużym zaangażowaniem wyklejały kartki świąteczne i wykonywały przepiękne bałwanki. 
Spotkanie było miłe , radosne i kolorowe. Wszyscy mieli swój udział w jego atmosferze. Życząc sobie wzajemnie spokojnych Świąt Bożego Narodzenia miejmy nadzieję na kolejne wspólne świętowania.

Zapraszam  do obejrzenia fotoreportażu ze spotkania:
https://youtu.be/hr3Js3ggOQ0

Pozdrawiam świątecznie, 

Maria

czwartek, 10 grudnia 2015

Spotkanie Mikołajkowe w Alberg Mare de Deu de Montserrat w Barcelonie

Sobotnie przedpołudnie 5 grudnia br. spędziłyśmy na Spotkaniu Mikołajkowym w Alberg Mare de Deu de Montserrat w Barcelonie organizowanym przez Konsulat RP w Barcelonie. Szkoła Polska współuczestniczyła w organizowaniu spotkania  proponując dzieciom rozegranie gier planszowych oraz brała udział w Jarmarku świątecznym. 
Tradycyjnie był Święty Mikołaj rozdający prezenty dzieciom oraz śpiewanie kolęd. Podczas całego spotkania dzieci mogły uczestniczyć w turnieju piłki guzikowej, warsztatach plastycznych lub pograć w gry planszowe. Atrakcją tegorocznego spotkania był występ Teatru Pieśni i Tańca "Patrimonium " z Kalisza, który zaprezentował najpierw kolędy w wykonaniu dwóch solistek zespołu, a pod koniec spotkania przedstawił spektakl folklorystyczny pt " Kraina nocy i dni".
Mamy nadzieję, że dzieci były zadowolone z otrzymanych prezentów, a dorośli ucieszeni radością swoich dzieci. 

Zachęcamy również do przeczytania: http://poloniabarcelona.pl/polska-gwiazdka-2015-reportaz/


Nauczycielki Szkoły Polskiej w Barcelonie i Tarragonie

środa, 9 grudnia 2015

Zaproszenie na szkolne spotkanie świąteczne, 12 grudnia


Drodzy Rodzice,
Z roku na rok jest nas coraz więcej dlatego chciałybyśmy na tegorocznym spotkaniu zaproponować Państwu nieco odmienną formę naszego świątecznego stołu. Nie zanosimy potraw do wspólnej kuchni (gdzie w ubiegłych latach jedzenie było dzielone) tylko prosimy Was o przygotowanie posiłków na Wasz stół. Zachęcamy również do dzielenia się przygotowanymi przez siebie potrawami z rodzinami siedzącymi obok. Natomiast ciasta prosimy zostawiać w kąciku kawowym. Oznacza to, że na waszym stole będą jedynie potrawy, które przyniesiecie. Taka forma poczęstunku pozwoli wygospodarować nauczycielkom czas na zorganizowanie warsztatów świątecznych dla dzieci w trakcie spotkania oraz na wspólną integrację.
Nauczycielki Szkoły Polskiej w Barcelonie

Materiał z Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo

Na zakończenie tegorocznego projektu Dni Społecznych w naszych szkołach otrzymaliśmy od Fundacji Szczęśliwe Dzieciństwo z Lublina następujące materiały: 
 - Gry edukacyjne: Przyroda i geografia Polski, Historia Polski i Puzzle ortograficzne U i Ó 
- Książki: Ilustrowana historia Polski dla dzieci, Gotowe scenariusze lekcji aktywizujących, Nutka patriotyczna, Co babcia i dziadek śpiewali, kiedy byli mali, 
- Gry i zabawy językowe: Polski krok po kroku 
- Kolorowanki patriotyczne: Polskie stroje ludowe i Poczet władców polskich
- Kocham Polskę – multimedialne prezentacje, zabawy i gry 

W imieniu wszystkich dzieci i nauczycieli bardzo dziękuję za tak przydatny materiał, który wykorzystamy podczas naszych zajęć.

czwartek, 3 grudnia 2015

Klub Malucha - spotkanie 28 listopada

Nasze ostatnie zajęcia w Klubie Malucha zaczęliśmy już tradycyjne od naszej piosenki przywitanej i od przypomnienia kilku piosenek z muzycznych pudełeczek. Nasze maluszki coraz lepiej znają nasze piosenki i wspólne ich śpiewanie sprawia im dużą przyjemność. 
Po tak miłym przywitaniu zaprosiliśmy rodziny do warsztatu tym razem już świątecznego. Zaproponowaliśmy dzieciom i ich rodzicom wykonanie ślicznych kolorowych choinek. W tym celu używaliśmy stożków styropianowych, bibułek, gwiazdek, kolorowych pomponików i łańcuszków. Warsztat miał na celu przybliżenie dzieciom słownictwa związanego z zbliżającymi się świętami Bożego Narodzenia. Choineczki wykonane przez nasze rodziny były przeurocze i bardzo oryginalne. 
Po tak dobrze wykonanej pracy odpoczęliśmy troszeczkę przy śniadaniu i kawie. Dzieci wykorzystały też przerwę śniadaniową na dowolną zabawę w kącikach zainteresowań. 
Resztę zajęć spędziliśmy na kolorowej sali na zabawach ruchowych i integracyjnych z chustą animacyjną. 

Dziękujemy wszystkim za udział w zajęciach, 


Asia i Monika

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie, 28 listopada

Poziomki 

Temat ostatnich zajęć brzmiał: Wesołe zwierzęta. Dzieci, siedzące przy kilku stolikach, podzielone były na grupy. Każda z nich otrzymała kolorowe koperty z różnymi zadaniami. Drużyny musiały na przykład dopasować głowy do tułowi, połączyć dane zwierzęta z tym, czym one się żywią, wskazać produkty, które od danych zwierząt pochodzą (kura - jajko, owca - wełna, krowa - mleko). W ten sposób dzieci ponadto poznawały nazwy zwierząt domowych, egzotycznych, uczyły się rozróżniać zwierzęta domowe od wodnych, a także poopowiadały o swoich doświadczeniach ze zwierzętami: czy się ich boją, czy jakieś hodują, czy chciałyby jakieś zobaczyć. Każdej grupie pomagały nauczycielki bądź praktykantki. 
Później Poziomki dostały plastikowe figurki zwierząt, które oglądały, nazywały, a także pokazywały, jakie dźwięki mogą wydawać. Następnie dzieci otrzymały kolorowe kartki i zaczęły rysować. 
Kiedy już powstały piękne rysunki odbyło się śniadanie, po którym - jak zazwyczaj - wszyscy udali się na patio. Tam, przy słonecznej pogodzie, trzylatki razem z czterolatkami bawiły się piłkami, jeździły samochodzikami i rowerkami bądź chowały się w plastikowych „domkach”. 
Po powrocie do sali dzieci ozdabiały ogony papierowych wiewiórek. W ten sposób dwie grupy maluchów wesoło spędziły sobotnie południe. 

Małgosia, Asia, Patrycja, Natalia

Tęcza 

Ostatnie zajęcia w grupie Tęcza były wielkim przygotowaniem do zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia. Chociaż do świąt jest jeszcze trochę czasu, to w naszej szkole już uczyliśmy się kolęd, wykonywaliśmy ozdoby choinkowe i rozmawialiśmy o polskich tradycjach bożonarodzeniowych. Poprzez zabawę w przygotowywanie wigilijnego stołu dzieci dowiedziały się o potrawach - wg tradycji dwunastu - jakie powinny znaleźć się na stole w wigilijny wieczór. Na naszych dwóch stołach klasowych - ponieważ pracowaliśmy w grupach - nie zabrakło stroików i oczywiście opłatków. 
Pod koniec zajęć wspólnie z dziećmi z grupy Jarzębina przygotowywaliśmy Jasełka na nasze szkolne spotkanie bożonarodzeniowe. 

Pozdrawiamy i zapraszamy na spotkanie świąteczne w Szkole Polskiej, Agnieszka i Maria 

Małej Dziecinie, Z. Kunstman

Zapachniała choinka,
na niej błyszczą gwiazdeczki,
leży biały opłatek,
jak Pan Jezus w żłóbeczku.

Wieczór cichy, grudniowy -
wszystkie dzieci się cieszą,
 gdy się Chrystus narodzi,
 do kościoła pospieszą.

A w kościele stajenka,
pastuszkowie i granie,
aby było przyjemnie spać
Dzieciątku na sianie.

Nasz maleńki Pan Jezus
gdy się ze snu obudzi,
uśmiechnie się serdecznie
do wszystkich na świecie ludzi.

Hej, niech żyje choinka!
Cukierki i jabłuszka.
Niech kochanej Dziecinie
złożą dzieci serduszka

Jarzębina 

Ostatnie zajęcia grupa Jarzębina rozpoczęła wspólnym czytaniem wiersza Juliana Tuwima „Wszyscy dla wszystkich". Następnie dzieci zostały podzielone na grupy. Jedna z nauczycielek pracowała z dziećmi nad tematyką związaną z zawodami i pracą a druga zapoznawała dzieci z cechami charakteru. 
Zajęcia dotyczące zawodów i pracy przebiegły na wielu przemyśleniach i rozważaniach związanych z wyborem wymarzonego zawodu. Po wspólnym czytaniu wiersza Juliana Tuwima „Wszyscy dla wszystkich”, dzieci zgromadziły informacje i wzbogaciły wiedzę o pracy zawodowej oraz o przedstawicielach różnych zawodów. Zastanowiły się co oznaczają słowa: praca, zawód. Następnie omówiliśmy zawody wymienione w wierszu oraz odpowiedzieliśmy na pytanie jakie korzyści płyną z pracy ludzi. 
Po porannej „rozgrzewce” zajęliśmy się rozwiązywaniem ćwiczeń a następnie przystąpiliśmy do „burzy mózgów”. Dzieci z zapałem rozwiązywały zadania oraz z ożywieniem uczestniczyły w pogadance. Opowiadały czym zajmują się ich rodzice i z dumą wyjaśniały jakie korzyści daje ich praca. 
Dla relaksu zabawiliśmy się w grę kalambury, podczas której zadaniem dzieci było pokazanie kim chcą zostać w przyszłości. Zabawie tej towarzyszyło wiele uśmiechu. Wszyscy chętnie podzielili się z resztą klasy swoimi marzeniami dotyczącymi przyszłego zawodu. 
Zajęcia dotyczące cech charakteru przebiegały poza klasą. Dzieci siedząc w kółku na chuście animacyjnej przekazały sobie iskierkę przyjaźni. Wstępem do naszej tematyki była zabawa polegająca na wywoływaniu do powstania dzieci z różnymi cechami charakteru: „na powitanie niech wstaną dzieci: wesołe, odważne, koleżeńskie” itd. Kolejnym elementem zajęć było wyjaśnienie czym są wady i zalety. Następnie dzieci losowały jedną z cech charakteru wyjaśniały ją i decydowały czy położyć ją w grupie zalet czy wad. W grupie młodszej dzieci wypowiadały się na temat swoich wad i zalet. Wspólnie zadecydowały, że łatwiej im mówić o zaletach niż wadach. 
Po wysłuchaniu kilku krótkich wierszy Juliana Tuwima opowiedziały o jakich cechach charakteru opowiadają utwory a na zakończenie wykonały prace plastyczne do wybranego wiersza. W grupie starszej dzieci obrysowywały kontur swej ręki i przy każdym palcu dopisywały jedną ze swych cech charakteru. Następnie dzieci usłyszały kim był Kazimierz Wielki. Po wysłuchaniu historii o jego osiągnięciach ich zadaniem było wybrać spośród napisanych na kartkach cech charakteru, te które ich zdaniem, pasują do króla i ułożyć je na jego portrecie. Dzieci wybrały takie cechy jak: sprawiedliwy, dobry czy pracowity. Zajęcia ruchowe tym razem wyglądały dość niestandardowo. W dalszym ciągu towarzyszył nam temat: zawody. Zagraliśmy w różne gry: fryzjer, dzień w szkole, itp.
Ostatnia część zajęć przebiegła śpiewająco. Odbyła się bowiem próba do szkolnych jasełek. W tym celu podzieliliśmy klasę na aktorów oraz chór szkolny. Dzieci należące do grupy teatralnej udały się na próbę, natomiast chórzyści pozostali w klasie gdzie na warsztatach muzycznych „szlifowaliśmy” śpiewanie następujących kolęd: „Cicha noc”; „Dzisiaj w Betlejem”; „Gdy się Chrystus rodzi”; „Przybieżeli do Betlejem”; „Mędrcy Świata Monarchowie”; „Wśród nocnej ciszy”. Bardzo prosimy aby poćwiczyć jeszcze razem z dziećmi kolędy abyśmy razem zaśpiewali je ma naszym spotkaniu świątecznym. 
Na zakończenie opowiedzieliśmy sobie jakie znamy tradycje świąteczne, które z nich w dalszym ciągu są kultywowane oraz jakie zwyczaje pielęgnujemy w naszych domach. 
W tak przedświątecznej atmosferze dziękujemy Wszystkim za ostatnie zajęcia i zapraszamy na spotkanie Wigilijne. 

Pozdrawiamy
Ania i Basia

Poniżej załączamy wiersze Juliana Tuwima, z którymi pracowaliśmy na zajęciach.

Zosia - Samosia 
Jest taka Zosia,
Nazwano ją Zosia-Samosia,
Bo wszystko "Sama! Sama! Sama!"
Ważna mi dama!
Wszystko sama lepiej wie,
wszystko sama robić chce,
Dla niej szkoła, książka, mama
nic nie znaczą - wszystko sama!
Zjadła wszystkie rozumy,
Więc co jej po rozumie?
Uczyć się nie chce - bo po co,
Gdy sama wszystko umie?
A jak zapytać Zosi:
- Ile jest dwa i dwa?
- Osiem!
- A kto był Kopernik?
- Król!
- A co nam Śląsk daje?
- Sól!
- A gdzie leży Kraków?
- Nad Wartą!
- A uczyć się warto?
- Nie warto!
Bo ja sama wszystko wiem
i śniadanie sama zjem,
I samochód sama zrobię
I z wszystkim poradzę sobie!
Kto by się tam uczył, pytał,
Dowiadywał się i czytał,
Kto by sobie głowę łamał,
Kiedy mogę sama, sama!
- Toś ty taka mądra dama?
A kto głupi jest!
- Ja sama

Spóźniony słowik 

Płacze pani słowikowa w gniazdku na akacji,
Bo pan słowik przed dziewiątą miał być na kolacji.
Tak się godzin wyznaczonych pilnie zawsze trzyma,
A tu już po jedenastej - i słowika nie ma!

Wszystko stygnie: zupka z muszek na wieczornej rosie,
Sześć komarów nadziewanych w konwaliowym sosie,
Motyl z rożna, przyprawiony gęstym cieniem z lasku,
A na deser - tort z wietrzyka w księżycowym blasku.

Może mu się co zdarzyło? Może go napadli?
Szare piórka oskubali, srebrny głosik skradli?
To przez zazdrość! To skowronek z bandą skowroniątek!
Piórka - głupstwo, bo odrosną, ale głos - majątek!

Nagle zjawia się pan słowik, poświstuje, skacze...
"Gdzieś ty latał? Gdzieś ty fruwał? Przecież ja tu płaczę!"
A pan słowik słodko ćwierka: "wybacz, moje złoto,
Ale wieczór taki piękny, że szedłem piechotą!"

Wszyscy dla wszystkich 

Murarz domy buduje,
Krawiec szyje ubrania,
Ale gdzieżby co uszył,
Gdyby nie miał mieszkania?

A i murarz by przecie
Na robotę nie ruszył,
Gdyby krawiec mu spodni
I fartucha nie uszył.

Piekarz musi mieć buty,
Więc do szewca iść trzeba,
No, a gdyby nie piekarz,
oby szewc nie miał chleba.

Tak dla wspólnej korzyści
I dla dobra wspólnego
Wszyscy muszą pracować,
Mój maleńki kolego.

O Grzesiu kłamczuchu i jego Cioci
 - Wrzuciłeś, Grzesiu, list do skrzynki, jak prosiłam?
- List, proszę Cioci? List? Wrzuciłem, Ciociu miła!
- Nie kłamiesz Grzesiu? Lepiej przyznaj się kochanie!
- Jak Ciocię kocham, proszę Cioci, że nie kłamię!
- Oj Grzesiu, kłamiesz! Lepiej powiedz po dobroci!
- Ja miałbym kłamać? Niemożliwe, proszę Cioci!
- Wuj Leon czeka na ten list więc daj mi słowo.
- No słowo daję! I pamiętam szczegółowo:
List był do wujka Leona,
A skrzynka była czerwona,
 A koperta.. no taka... tego...
Nic takiego nadzwyczajnego,
A na kopercie nazwisko
I Łódź, i ta ulica z numerem,
I pamiętam wszystko:
Ze znaczek był z Belwederem,
A jak wrzucałem ten list do skrzynki,
To przechodził tatuś Halinki,
I jeden oficer tez wrzucał,
Wysoki - wysoki,
Taki wysoki, ze jak wrzucał to kucał.
I jechała taksówka... i powóz...
I krowę prowadzili... i trąbił autobus,
I szły jakieś trzy dziewczynki,
Jak wrzucałem ten list do skrzynki...
Ciocia głową pokiwała,
Otworzyła szeroko oczy ze zdumienia:
- Oj Grzesiu, Grzesiu!
Przecież ja ci wcale nie dałam
Żadnego listu do wrzucenia!..

niedziela, 29 listopada 2015

Polecamy: Skrzynka Potworów, Enrica Lluch'a

Nocne strachy 
Książki pod tytułem „Wampir”, „Czarownica” oraz „Zombi” to trzy pozycje spośród wszystkich 10 dostępnych w ramach serii Skrzynka Potworów autorstwa Enrica Lluch'a. Te trzy krótkie historie opisujące przygody tytułowych bohaterów, są napisane w dowcipny, przewrotny sposób i na pewno odczarują złą opinię oraz krzywdzące stereotypy dotyczące wszelkich potworów żyjących w naszej wyobraźni. Serię tę polecam w szczególności dzieciom, u których rzeczywiście opowieści o wampirach czy też zombie wzbudzają strach. Jestem przekonana, że przepiękne ilustracje oraz zabawny ton i śmieszne historie, które przytrafiają się bohaterom z opowiadań przekonają dzieci, że nie warto się obawiać żadnych potworów, które tak naprawdę są tworem naszej wyobraźni. Muszę zaznaczyć, że żadne z tych opowiadań nie sugeruje, iż wampiry bądź czarownice nie istnieją, wręcz odwrotnie. Te krótkie książeczki
zapewniają, że gdzieś daleko, pośród nas żyją takie postaci jak zombie, wampir oraz czarownica, jednak dzięki nadaniu im ludzkich imion-czarownica Marysia, zombie Mikołaj oraz Wampir Władek oraz przypisaniu im wielu ludzkich cech, takich jak np.: nieporadność, nieśmiałość, kultura osobista- stwory te zyskują sympatię czytelnika. 
W każdej z tych historii ostatecznie okazuje się, że działania potworów są dla nas niegroźne, a nawet, pomimo tego, iż są to postaci fikcyjne, wymyślone na potrzeby literackie- dzieci mogą poczuć z nimi więź, polubić je, dostrzec ich pozytywne strony. 
Wampir, Czarownica oraz Zombie zmagają się z przeróżnymi problemami a na drodze do ich rozwiązania spotykają wiele przeszkód- dzieci mogą się z potworami utożsamiać. W odróżnieniu od większości książek dla dzieci, ale również tych dla dorosłych, ta seria nie niesie za sobą szczególnego przesłania, nie wywołuje przemyśleń, refleksji- jest po prostu przyjemną, wieczorną lekturą, która bez wątpienia rozbawi każde dziecko, a zarazem zauroczy wysokiej klasy ilustracjami. 

Natalia Gomolińska

czwartek, 26 listopada 2015

Po spotkaniu świątecznym w Szkole Polskiej w Tarragonie / w Torredembarra

W sobotę 21 listopada świętowaliśmy nasze pierwsze spotkanie bożonarodzeniowe w Szkole Polskiej w Tarragonie. Wprawdzie szkoła jest w Tarragonie ale spotkanie odbyło się w fantastycznej i ogromnej sali Casal Municipal w Torredembarra. 
Było wystarczająco dużo miejsca na zorganizowanie warsztatów plastycznych podczas których robiliśmy wraz z dziećmi ozdoby choinkowe i ubieraliśmy naszą szkolną choinkę. Zorganizowaliśmy też bardzo bogaty i różnorodny sklepik świąteczny w którym znalazły się kartki świąteczne, ręcznie robione bombki, stroiki, fartuszki i buciki świąteczne, bardzo oryginalne koszulki ręcznie malowane, bransoletki, pierniczki. 
Po odśpiewaniu polskich kolęd w akompaniamencie muzycznym Pani Kasi i Pepe usiedliśmy do świątecznego obiadu. Rodzice i nauczyciele przynieśli domowe potrawy i podzielili się nimi z innymi zaproszonymi gośćmi. 
Po strawie nadszedł bardzo wyczekiwany moment na rozdanie prezentów. Tak dzieci, jak rodzice Szkoły Polskiej otrzymali upominki od Świętego Mikołaja. I po tych emocjach nadszedł jeszcze moment na wspólną zabawę i śpiewanie polskich piosenek dla dzieci. 
A na zakończenie spotkania nie mogło zabraknąć kawy, herbaty i domowych ciast. 







Na spotkanie przybyły również niektóre nauczycielki i praktykantki ze Szkoły Polskiej w Barcelonie.

środa, 18 listopada 2015

Polecamy: „Dziadek i niedźwiadek”, Łukasza Wierzbickiego

Jakie historie są najpiękniejsze? Te które napisało samo życie. A jeśli do tego opowiada je dziadek to już chyba lepiej się nie da!   Taka właśnie jest książka, o której chciałam dziś opowiedzieć. 
„Dziadek i niedźwiadek” Łukasza Wierzbickiego to opowieść o niedźwiedziu Wojtku, towarzyszu i przyjacielu żołnierzy z Armii Generała Andersa. Historię opowiada, nie kto inny, ale właśnie dziadek, który pragnie przedstawić wnuczce swego przyjaciela z czasów wojennych - Wojtka. Jakież jest zdziwienie dziewczynki gdy dziadek prowadzi ją do zoo i prezentuje okazałego niedźwiedzia brunatnego syryjskiego. 
Wojtek, jako mały niedźwiadek został przygarnięty przez polskich żołnierzy, przebył z nimi cały szlak bojowy i stał się ich najwierniejszym druhen, towarzyszem zabaw i pomocnikiem w pracy. I tak, stojąc przed wybiegiem dla niedźwiedzi, dziadek opowiada o niesamowitych przygodach Wojtka, o tym ile radości dostarczył żołnierzom w trudnych czasach II wojny światowej.   
Chociaż historia niedźwiedzia nie była mi obca, okazało się że jest wiele anegdot, których nie znałam a czytając książkę naprawdę się śmiałam. Zdarzyło się że i łza zakręciła mi się w oku. Dzieciom w Szkole Polskiej (przynajmniej części) postać niedźwiedzia Wojtka również nie jest obca, mimo to jestem pewna, że niektóre historie będą dla nich i dla rodziców zaskoczeniem i na pewno wszystkich rozbawią, tak jak mnie opowieść o tym jak Wojtek decydował czy woli kąpiele czy jedzenie.   Ale nie będę zdradzała więcej szczegółów. Po prostu gorąco zachęcam do wspólnego czytania. 
Książka napisana jest dla dzieci. Zawiera wiele zdjęć i o
brazków. Pomimo, że opowieść dotyczy II wojny światowej to samej wojny i związanych z nią okrucieństw w książce jest niewiele. Sprytnie pomięto też fakt, że Wojtek pił piwo i palił papierosy (no ale wtedy to już nie byłaby edukacyjna książka dla dzieci). Jest za to niesamowita, niewiarygodna wręcz historia, która naprawdę się wydarzyła! Jest opowieść o wielkiej przyjaźni z czasów wojny i trwającej po jej zakończeniu bo żołnierze odwiedzali Wojtka gdy ten zamieszkał w zoo. Opowieść przedstawiona w sposób prosty i tak jak dzieci lubią najbardziej: przez dziadka, który sam tę historię przeżył! Gorąco polecam!

Anna Lintner

poniedziałek, 16 listopada 2015

Dni Społeczne w Szkole Polskiej w Tarragonie


W zeszłą sobotę, ja i Natalia (praktykantki z Barcelony) miałyśmy okazję udać się do malowniczego miasteczka Torredembarra, na Szkolne Dni Społeczne dedykowane polskiej literaturze dziecięcej. Dzień zaczęłyśmy od przygotowań sali i powitania gości. Jako pierwsi pojawili się muzycy, którzy dali wspaniały koncert muzyki klasycznej, a także przedstawili baśń muzyczną, pod tytułem „Piotruś i Wilk” wg scenariusza Sergiusza Prokofiewa. Dzieci siedziały zaciekawione, spoglądając na czapki muzyków, przedstawiające zwierzątka z bajki. Jednak patrząc n zgromadzonych, to chyba dorośli byli bardziej zainteresowani i podekscytowani całym spektaklem. Po krótkiej przerwie, nadszedł czas na zaprezentowanie książki Pani Grażyny Górnickiej, pod tytułem "Mieszko i przyjaciele”, która skierowana jest do najmłodszych. Poniżej zamieszamy link, aby mogli się Państwo dowiedzieć czegoś więcej o tej książeczce. 

http://nietypowerecenzje.blox.pl/2015/09/8222Mieszko-i-przyjaciele8221-Grazyna-Gornicka.html 

Następna część spotkania polegała na „odrobieniu zadań domowych” przez rodziców i dzieci ze szkoły w Tarragonie, czyli na przeczytaniu krótkich utworów polskich całą rodziną. Niesamowite wrażenie
robi wspólne czytania wraz z rodzicami, których nie zawsze językiem ojczystym jest język polski. Niemniej, tatusiowie z Hiszpanii dobrze poradzili sobie czytając Tuwima czy Brzechwę. 
Spotkanie zamknęła krótka prezentacja na temat flagi i godła Polski, przygotowana przeze mnie i Natalię. Na zakończenie wszyscy zebrali się przy jednym stole, przy poczęstunku przygotowanym przez rodziców i uczniów, za co serdecznie dziękujemy! Nie zabrakło polskich akcentów, jak chociażby tradycyjna, polska sałatka jarzynowa. 
Dziękujemy wszystkim za przybycie i spędzenie tego dnia w polskim gronie. Liczymy na Państwa także w następną sobotę, na spotkaniu świątecznym w Torredembarra. 

Patrycja

niedziela, 15 listopada 2015

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie, 7 listopada

Poziomki, 4-latki 

Czteroletnie Poziomki w ubiegłą sobotę w Szkole Polskiej przemieniły się w małych muzykantów. Zajęcia rozpoczęły się od słuchania ciszy z zamkniętymi oczami, po czym dzieci nasłuchiwały dźwięków z najbliższego otoczenia, starając się je rozpoznać. Następnie każde z nich miało za zadanie zgadnąć, poprzez dotyk, co znajduje się w „magicznym worku”. A tam były instrumenty-zabawki: grzechotki, cymbałki, trójkąt, tamburyn i wiele innych. Trzeba było je nazwać, a także określić ich cechy. Pozostałe istotne instrumenty, których nie można było zaprezentować na przykładzie dostępnych przedmiotów, pokazane zostały za pomocą rysunków. 
Następnie Poziomki mogły sobie wybrać jakiś instrument i zaprezentować swoje muzyczne umiejętności. Rozpoczął się wielki koncert pt.: Kto głośniej?, po którym zaczęła się zabawa z rytmem. Polegała ona na tym, że jedna osoba wyznaczona na dyrygenta, odgrywała dany rytm, po czym „orkiestra” miała za zadanie go powtórzyć. 
W kolejnej zabawie uczniowie szukali uprzednio pochowanych po całej klasie instrumentów muzycznych. Dzięki temu utrwalały ich nazwy. Opowieść ruchowa, która była kolejnym punktem zajęć, polegała na wyobrażaniu sobie m.in. jak latają ptaki, jak szumi leśny strumyk, według historii opowiadanych przez nauczycielkę. Następnie dzieci usiadły przy stolikach i został im odczytany wiersz A. Kamieńskiej pt. Koncert, w którym bohaterami są żabki grające na różnych instrumentach. Wiersz został wspólnie krótko zanalizowany, a dzieci odpowiadały na pytania. 
Ostatnie zajęcia współorganizowała arteterapeutka Marta Pawlikowska, która przygotowała muzyczną sesję dla czterolatków. Jej głównym celem było stworzenie dzieciom możliwości eksperymentowania z nieoczywistymi "instrumentami", tj. balonami, reklamówkami, kolczykami, papierami, kluczami itp. Później odbywały się zabawy z rytmem i ruchem oraz tańczenie. Po tej muzycznej sesji wszyscy zasiedli do śniadania, po zjedzeniu którego udali się do sali pełnej zabawek. Tam dzieci chętnie bawiły się aż do końca zajęć. Lekcja pt. ”Mali muzykanci” niezwykle się udała, niejedno dziecko na pewno odkryło w sobie talent muzyczny! 

Małgosia, Patrycja, Asia 

Tęcza 

Ostatnie zajęcia w Szkole Polskiej zdominowała kontynuacja Dni Społecznych, tym razem dedykowanych Pani Maryli Stasiak - zaprzyjaźnionej ze społecznością szkolną propagatorce kultury polskiej w Barcelonie. Dzieci doskonale znają Panią Marylę z zajęć i świątecznych spotkań szkolnych. Jest Ona częstym uczestnikiem naszych zabaw i prac plastycznych. Pani Maryla uczy śpiewać i tańczyć oraz dekoruje sale na wszystkie spotkania całej społeczności szkolnej. Trudno byłoby nam wyobrazić sobie Szkołę Polską bez Jej udziału. 
Tego dnia pierwszym punktem programu były zajęcia artystyczne z Panią Martą. Rodzice uczniów Tęczy odbyli w tym czasie spotkanie z Panią Ewą - dyrektorką Szkoły Polskiej i ze mną. Był to owocny czas na wspólne przemyślenia, sugestie i decyzje. Bardzo dziękuję Rodzicom za aktywny udział i liczne przybycie. Wspólnie wypracowane propozycje oczywiście wprowadzimy w proces nauczania w naszej grupie. 
Przed godz. 11 udaliśmy się na salę konferencyjną gdzie miało odbyć się spotkanie z Panią Marylą, wszystkimi zaproszonymi Gośćmi , Rodzicami , nauczycielami i uczniami grupy Jarzębina i Tęcza. Przed uroczystością zdążyliśmy jeszcze narysować piękne rysunki dla Pani Maryli , które zostały Jej wręczone. Nasza grupa zaprezentowała taniec " Trojak" w strojach krakowskich i góralskich. Z pomocą tancerzy byłego zespołu Crakoviak dzieci sprostały zadaniu i występ wypadł doskonale. Na koniec należy zaznaczyć , że gofry pieczone podczas całego spotkania cieszyły się , jak zawsze w naszej szkole, dużym zainteresowaniem. 
Pozdrawiamy i do zobaczenia na kolejnych zajęciach, 

Agnieszka i Maria 

Jarzębina 

Ostatnie zajęcia, ze względu na obchody Dni Społecznych, odbyły się w trochę skróconej wersji. W ciągu godziny przypomnieliśmy sobie jakie są nasze symbole narodowe tzn. flaga, godło oraz hymn. W tym celu podzieliliśmy się na trzy grupy. Grupa pierwsza oglądała film "Polak mały" opowiadający o polskich symbolach narodowych. Grupa druga układała puzzle przedstawiające godło Polski czyli orła białego na czerwonym tle. Trzecia grupa składała w całość słowa hymnu polskiego. Dzieci dostały również kolorowanki zawierające polskie symbole narodowe. 
O godzinie 11 udaliśmy się na obchody Dni Społecznych, które poświęcone były dobremu duchowi szkoły, Pani Maryli Stasiak. Nasza grupa odpowiedzialna była za część medialną, czyli przeprowadzenie wywiadu oraz dokumentację fotograficzną, a także część kulinarną, czyli przygotowanie gofrów. 
Na zakończenie przeszliśmy jeszcze na chwilę do klasy aby podsumować Dni Społeczne, po co je robiliśmy i komu były poświęcone. Jako pracę domową dzieci mają napisać jakie są polskie symbole narodowe. 
Zapraszam do obejrzenia w domu razem z dziećmi filmu "Polak mały" oraz (jako ciekawostkę) prezentacji o flagach i krótkiego testu ze znajomości hymnu. Puzzle "Polak mały" znajdują się również w naszych szkolnych zasobach - zapraszamy do ich wypożyczania (po wcześniejszym uzgodnieniu z Panią Anią) i zabawy w domu. 

Pozdrawiamy, 
Anna Lintner i Barbara Starczewska 

https://www.youtube.com/watch?v=xQk8p7XY23A 
https://www.youtube.com/watch?v=YUbQYFDvjgg

czwartek, 12 listopada 2015

Klub Malucha - spotkanie 7 listopada

Na nasze ostatnie spotkanie przybyło bardzo dużo rodzin Klubu Malucha. Rozpoczęliśmy od dowolnej zabaw przy wesołej muzyce oraz naszej piosenki przywitalnej. 
Tego dnia dzieci poznały nową piosenkę "Boogie Woogie". Wszyscy razem tańczyliśmy pokazując odpowiednie części ciała o których była mowa (prawa i lewa ręka, prawa i lewa noga oraz głowa). Nasz wspaniały taniec uwieczniliśmy na długich arkuszach papieru. Mianowicie odrysowywaliśmy i kolorowaliśmy kształty naszych rąk i nóg. A następnie każda rodzina wycięła sobie swój fragment arkuszu z rysunkiem by go schować na pamiątkę do teczki z pracami, w których gromadzimy Wspomnienia z Klubu Malucha. 
Po tak zabawnej i wyczerpującej aktywności taneczno-artystycznej potrzebowaliśmy odzyskać nasze siły. Zaprosiliśmy maluszki na owocowe śniadanko i zabawę w kącikach zainteresowań. Także rodzice z chęcią wykorzystali przerwę śniadaniową na chwilkę odpoczynku i rozmowę przy kawie. 
Po odzyskaniu sił powtórzyliśmy sobie trzy piosenki z Muzycznych Pudełek: Koła autobusu kręcą się, Głowa ramiona i Była sobie żabka mała. Nasze Maluszki rozpoznają już gesty w każdej piosence i razem z dorosłymi tańczą ale według własnego stylu :-) 
Korzystając z pięknej i słonecznej pogody wyszliśmy na patio, które dzieci uwielbiają. Kolorowe zjeżdżalnie i samochodziki są nową atrakcją dla maluchów.
I tak nasze kolejne spotkanie dobiegło końca i w miłej atmosferze rozeszliśmy się do domów. Dziękujemy wszystkim rodzinom za aktywny udział w naszych zajęciach.


Pozdrawiamy, 
Monika i Asia

środa, 11 listopada 2015

Zaproszenie na Dni Społeczne w Torredembarra


Polecamy: „Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków”, Małgorzaty Strękowskiej – Zaremby

„Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków” to pierwsza z dwóch książek, opowiadających o perypetiach rudych zwierzątek, które w swoje przygody angażują nie tylko swoją, najbliższą przyjaciółkę, ale momentami także całą wioskę, którą zamieszkują. Całość fabuły oscyluje wokół Lu i Li – głównych bohaterów, którymi zajmuje się babcia Leokadia. W każdej z bajek liski przeżywają różne przygody, głównie ze względu na swoją ciekawość świata, kreatywne pomysły i nieopatrzne rozumienie historii, opowiadanych przez babcię. Każda z bajek przybliża czytelnikowi zupełnie inną historyjkę, będącą jednocześnie kontynuacją poprzedniej. W efekcie otrzymujemy dziesięć, różnych opowieści, które razem tworzą zgrabną i logiczną całość. 
W pierwszej historii pt. „Wycieczka na koniec świata” liski postanowiły wybrać się na koniec Ziemi wraz z zaprzyjaźnioną żabą – Zuzią. Widząc zachód słońca, trójka przyjaciół była pewna, że lada moment słońce zderzy się z powierzchnią Ziemi. Odnalezione w lesie przez babcię, liski dowiedziały się, że ziemia jest ogromna i ma kształt kuli, dlatego niemożliwym jest, ażeby doszło do zderzenia. „Widok z góry” opowiada o tym, jak liski na własną rękę postanowiły sprawdzić kulisty kształt Ziemi. W tym celu zresztą wdrapały się na komin szkoły. Podobnie jak za pierwszym razem, ich złudzenia zostały szybko rozwiane, a małym liskom wyjaśniono, że aby zobaczyć całą kulę ziemską, trzeba wznieść się wysoko w przestrzeń kosmiczną. 
Bajka „Daleka podróż” ponownie odpowiada na wątpliwości głównych bohaterów i wyjaśnia im proces parowania wody. Liski postanowiły bowiem położyć się w kałużach, aby wyparowawszy, móc wznieść się wysoko nad Ziemię i zobaczyć na własne oczy, jak wygląda przestrzeń kosmiczna. 
„Porządny klej” to kolejna, zabawna opowieść o tym, jak liski zmartwione faktem obracania się kuli ziemskiej, postanowiły przykleić do podłoża domowe sprzęty, ze strachu, że Ziemia obróci się i wszystko tym samym spadnie w przepaść! 
Bajka pt. „Tajemniczy otwór” opowiada o poszukiwaniach lisków tytułowej dziury. Przekonane, że najniżej położonym punktem na Ziemii jest ogródek Pani Marchewki, postanowiły wykopać kilka warzyw, by móc z łatwością dotrzeć do tegoż otworu. Niestety ponownie okazało się, że błędnie zrozumieli historię, opowiedzianą im przez Babcię Leokadię. 
W kolejnej historyjce pt. „Niezwykłe polowanie” liski obawiając się, że Ziemia odłączy się w pewnym momencie od Słońca i doprowadzi tym samym do końca świata, postanowiły je przywiązać. Oczywiście nie udało im się złapać samego Słońca, za to nieopatrznie zarzuciły lasso na Pana Ogonka, po raz wtóry udowadniając, że nie sposób przewidzieć ich zachowań. 
„Pożar” przybliża historię o tym, jak Lu i Li wspólnie z Zuzią przeczytali w należącej do babci Leokadii książce o tym, że Słońce jest gorącą gwiazdą. W ten sposób liski pomyślały, że należy je jak najszybciej ugasić, w przeciwnym razie dojdzie do wielkiego pożaru. Jednak i tym razem nie udało im się zrealizować swojego pomysłu do końca. W porę odnalezione przez Pana Oczko, doprowadziły jedynie do zalania całej remizy pianą. Na szczęście zobowiązały się pomóc Panu Oczko w jej uprzątnięciu. 
„Nocne malowanie” nawiązuje do pomysłu, na jaki wpadły liski. Lu i Li nie wiedząc, które ciało niebieskie babcia miała dokładnie na myśli, zdecydowały ujednolicić wszystkie, ochoczo zabrawszy się do ich malowania. Swoje przemiany rozpoczęły od trawnika, znajdującego się przez budynkiem szkoły. Ostatecznie Babcia Leokadia wytłumaczyła pomyłkę, a Liski zrozumiały, że pomimo swojej nazwy, nie wszystkie ciała mają kolor błękitny. 
Opowiastka o tytule „Bezpieczne miejsce” przybliża kolejną przygodę małych lisków. Tym razem, zwierzątka dowiedziawszy się, że Ziemię w większości pokrywają niezliczone morza i oceany, przestraszyły się, że może dojść do jej zalania. Dlatego też zdecydowały o usunięciu pobliskiej rzeki i jeziorka, budując w tym celu wielki wał ze wszystkiego, co miały pod ręką. 
Ostatnia już historia dotyczy próby odnalezienia przez liski tego, co znajduje się we wnętrzu Ziemi. Próbując usłyszeć, co dokładnie w niej drzemie, obudziły jedynie kreta, który wyjaśnił im, że głęboko pod nim mieści się wielkie ognisko i kocioł z gotującą się zupą. Przerażone tą wizją, zwierzątka postanowiły uciec na inną planetę za pomocą wybudowanego przez siebie statku kosmicznego. Babcia Leokadia ponownie ich nie zawiodła i spokojnie wytłumaczyła swoim wnukom, że Ziemia rzeczywiście kryje w sobie gorące jądro, ale jest ono pokryte płaszczem w postaci twardej jak skała skorupy, dlatego też niemożliwym jest, ażeby cokolwiek nas oparzyło. 
Książka Małgorzaty Strękowskiej – Zaremby to naprawdę ciekawe rozwiązanie, szczególnie wtedy, gdy mały czytelnik ma w sobie coś z odkrywcy i często zadaje pytania o naturę rzeczy stałych. „Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków” jest napisana dodatkowo bardzo przystępnym językiem, który nie powinien sprawić nikomu problemu. Ponadto trudne zjawiska są wyjaśnione w tak ciekawy, a co najważniejsze w tak naturalny sposób, że element nauki jest praktycznie niezauważalny. Ta książka stanowi dowód tego, że istotnie istnieją bajki, które potrafią uczyć. „Wyjątkowa planeta czyli wielkie odkrycia małych lisków” to zatem idealna propozycja dla tych, którzy decydując się na książkę, koncentrują się nie tylko na jej fabule, ale przy okazji chcą się także czegoś nauczyć. Małgorzacie Strękowskiej – Zarembie udało się połączyć obie te kwestie niezwykle umiejętnie, dzięki czemu w efekcie otrzymujemy naprawdę interesującą, książkową pozycję. 

Natalia Żurek

środa, 4 listopada 2015

Polecamy: „Trzy Kobiety”, Stefana Majchrowskiego

Mądrość przychodzi z czasem... 
„Trzy Kobiety” to baśń murzyńska napisana przez Stefana Majchrowskiego. Historia chłopca o imieniu Saiba, mieszkańca Afryki, nie jest klasyczną bajką i lekturą przeznaczoną wyłącznie dla dzieci. Przyjmując formę przypowieści książka opowiada jak Saiba wkracza w dorosłość, uczy się polować oraz poszukuje idealnej żony. Dotychczas chłopiec był niewidomy oraz nie chodził. Nie mógł przez to uczestniczyć w życiu plemienia, nie bawił się z innymi dziećmi, nie mógł pomóc mamie w domu. Wszelkie przygody przeżywał jedynie w świecie swojej wyobraźni. Jednak dzięki wrodzonemu rozsądkowi oraz sprytowi udało mu się odzyskać wzrok oraz postawić pierwsze kroki. Podjął mądrą decyzję, znalazł rozwiązanie korzystne nie tylko dla siebie, co pokazuje jak ważna jest postawa empatyczna. 
Będąc już sprawnym młodym mężczyzną Saiba stopniowo
przyswaja sztukę łowiectwa, jednocześnie spotykając na swojej drodze trzy różne kobiety, które gotowy jest poślubić. Jednak nie każda z nich okazuje się być odpowiednią kandydatką na żonę. Te sytuacje, jak również fragment wieńczący opowieść ukazują pewne cechy człowieka poprzez utożsamienie go ze zwierzętami. Opowieść o losach Saiby pokazuje jak ważna w naszym życiu jest cierpliwość, uczy, że wraz z upływem czasu stajemy się mądrzejsi. Podkreśla również istotę takich wartości jak rodzinne więzi, miłość oraz wsparcie bliskich. Decyzje podejmowane przez Saibę były podyktowane brakiem cierpliwości, spontaniczne dlatego też nie przynosiły korzystnych skutków. Wszelkie rady jego mamy, jej uwagi oraz podejrzenia były słuszne i dowodziły, że dojrzałość oraz mądrość życiowa są atrybutem dorosłych. Dzięki mamie Saiba zauważał swoje błędy i miał możliwość wyciągać z nich wnioski. Na koniec opowiadania padają również bardzo smutne, jednak prawdziwe słowa, które idealnie wpisują się w dzisiejszą rzeczywistość: „W dzisiejszych czasach można zostać królem w ciągu paru godzin. Bo wiadomo, co dziś dzieje się na świecie... Nie potrzeba mądrości, żeby zyskać godność... Wystarczy ryknąć głośno... Wystarczy trochę sprytu”. Z jednej strony jest to słuszna uwaga, która może zmotywować do podejmowania działań, walki o spełnianie marzeń, jednak jednocześnie może sugerować, że niezależnie od naszych rzeczywistych umiejętności możemy osiągnąć sukces, jeżeli tylko odpowiednio się o to postaramy i go wywalczymy, nie zważając na użyte środki. To bardzo kontrowersyjne założenie, którego słuszność trudno rozstrzygnąć jednoznacznie. Myślę, że może być początkiem mądrej dyskusji rodziców z dziećmi. 
Polecam to krótkie opowiadanie odrobinę starszym dzieciom jak również dorosłym. Myślę, że trochę magii, afrykańskich wierzeń oraz czarów przypadnie Państwu do gustu. Każdy z nas powinien czasami, chociaż na chwilę, oderwać się od rzeczywistości. W tym wypadku, udając się w podróż do magicznego świata Saiby wynosimy cenną, życiową lekcję, przydatną na co dzień. 

Natalia Gomólińska

wtorek, 3 listopada 2015

Skąd idea „slow fashion”?

Trend zdrowego odżywiania (pisałam o tym we wcześniejszym poście) koresponduje z innym, w mojej ocenie równie ważnym trendem. Mowa tu o slow fashion. Niestety dotąd nie powstał żaden adekwatny, polski ekwiwalent „slow fashion”. Głównie jest to podyktowane faktem, iż dosłowne tłumaczenie jest mylące i nie oddaje istoty tego podejścia. Gdybyśmy chcieli przybliżyć ideę slow fashion, powinniśmy zacząć od tego, że ów trend narodził się w kontrze do już istniejącego, konsumpcyjnego. Współczesna moda ma to do siebie, że nieustannie się zmienia, będac przy tym dość kapryśną. Co sezon pojawiają się nowe tendencje, kreowane przez największe domy mody na świecie, a to w naturalny sposób wpływa z kolei na trendy, wyznaczane przez sieciówki. W efekcie mamy do czynienia z samonapędzającą się machiną konsumpcjonizmu i błędnym kołem zakupów. 
Skąd więc idea „slow fashion”? Przede wszystkim z potrzeby większej świadomości nas jako konsumentów. Joanna Glogaza, autorka książki „Slow fashion. Modowa rewolucja” dokładnie wyjaśnia ten fenomen, bazując na swoim przykładzie, co stanowi zresztą największe bogactwo wspomnianego „poradnika”. W jednym z wywiadów dla stacji telewizyjnej Glogaza rzuciła hasło o głosowaniu portfelem. Osobiście bardzo spodobało mi się to sformułowanie, bo unaocznia jedną z istotniejszych kwestii w tym kontekście. Mianowicie fakt, że to od nas zależy, czy robiąc zakupy kierujemy się jakością czy też ilością. Nie od dziś znane jest stwierdzenie „mniej znaczy więcej”. Propagowała je zresztą sama Coco Chanel, utrzymując, że istnieją pewne elementy garderoby, które nigdy nie stracą na swojej aktualności. I nie chodzi tu wcale o błędnie rozumianą koncepcję ubrań ponadczasowych jak np. rozpowszechnione hasło „dziesięć rzeczy, które każda kobieta powinna mieć w swojej szafie”. Jest to bowiem myślenie niezwykle stereotypowe, a ponadto sprowadza dyskusję wokół slow fashion na zły tor trywialnych dywagacji. Do tego odnosi się zresztą także Glogaza, reprezentując stanowisko, według którego niemożliwym jest stworzenie tej samej bazy dla tysięcy (różnych przecież) kobiet. 
Slow fashion traktuje jednak o czymś znacznie głębszym i nie jest ograniczone jedynie do zakupowych strategii. Swoim portfelem dajemy wyraz uznania bądź dezaprobaty wobec beznadziejnej jakości tkanin, masowej produkcji, zatrudnianiu milionów ludzi za stawki głodowe i pracy tych samych w często niedopuszczalnych warunkach. Zdaję sobie sprawę z tego, że wybierając się na zwykłe zakupy nie myśli się o ludziach, zatrudnionych w fabryce w Bangladeszu, ale w dużej mierze jest to spowodowane brakiem świadomości. I właśnie o uświadamianie tu chodzi. Propagatorzy prawidłowo rozumianego minimalizmu udowadniają, że zakupy istotnie nie muszą stanowić centrum naszej uwagi i że warto postawić czasem na zakup jednego produktu wysokiej jakości, aniżeli kilku o jakości co najmniej wątpliwej. Slow fashion należy więc odnosić do myślenia perspektywicznego, bo na pewno nie należy ono do rozwiązań doraźnych, chwilowych. Slow fashion ma na celu uspokoić nas jako konsumentów i uświadomić, że w rzeczywistości nie potrzebujemy tylu rzeczy, ile uznajemy za konieczne. Obraz tego, ile mamy najlepiej oddają chyba wszelkie przeprowadzki, kiedy to zdziwieni ogromem rzeczy, nie mamy pojęcia jak udało nam się je dotąd wszystkie zgromadzić. Wszelkiego rodzaju hasła (niezależnie od tego, czy wykrzykiwane są w rzeczywistości czy na planie filmowym popularnych seriali) „Nie mam się w co ubrać!” nie miałyby miejsca, gdybyśmy i my byli bardziej uporządkowani i mieli większą świadomość siebie i swojej szafy. Joanna Glogaza dowodzi bowiem, że można mieć szafę, składającą się z dziesięciu elementów i być z tego zadowolonym. Ostatecznie bowiem nie sposób chodzić w większej ilości rzeczy, aniżeli przewidują to dni w tygodniu:) Autorka polecała, ażeby przypatrzeć się sobie i obiektywnie ocenić, w których rzeczach rzeczywiście chodzimy, a które to wciąż nam się podobają, ale z różnych powodów z nich nie korzystamy. To w większości przypadków daje dużo do myślenia. Wyprzedzając ewentualne pytania, ideę „slow” można odnieść do różnych dziedzin życia, moda była jedynie jej przykładem. Jest to jednak temat bardzo obszerny i mógłby stanowić oddzielny post. 
Współcześnie otacza nas mnóstwo rzeczy, prawdopodobnie w większości z nich nigdy nie będziemy w posiadaniu. Warto sobie jednak uświadomić, że próbując dogonić świat, będziemy deptać mu po piętach, a po drodze możemy pominąć kilka detali, które po czasie mogą się okazać nie bez znaczenia. 

Natalia Żurek

poniedziałek, 2 listopada 2015

Sprawozdanie z zajęć w Tarragonie, 31 października

Grupa dzieci młodszych 

W związku ze zbliżającym się Dniem Niepodległości postanowiliśmy przybliżyć dzieciom pokrótce symbole narodowe oraz poczucie bycia Polakiem. Na początku wszystkie dzieci ułożyły z puzzli godło Polski czyli Orła białego z koroną. 
W dalszej części zajęć przypomnieliśmy sobie nasze imiona i nazwiska, gdyż niektóre dzieci mają po dwa imiona i po dwa nazwiska. Jeśli chodzi o te drugie to uświadomiliśmy sobie, iż dzieci mające obydwoje rodziców Polaków mają jedno nazwisko, a dzieci rodziców urodzonych w Hiszpanii po dwa nazwiska. W ten sposób ustaliliśmy, iż jesteśmy zarówno Polakami, jak i Hiszpanami. Ale też mieszkamy w Europie i jesteśmy Europejczykami! 
Kontynuowaliśmy lekcję z tożsamości narodowej oglądając filmik Polskie Symbole Narodowe https://youtu.be/DCwEJ9tHt5c 
Wiemy już że Godło, Flaga i Hymn są symbolami narodowymi Polski i że trzeba je szanować. 
Na podstawie książki ''Zwiedzanie na bocianie'' omówiliśmy sobie miasta i rejony polskie. Rodzice maluchów pokazali nam skąd pochodzą pokazując palcem na mapie Polski. Okazało się, że każdy z nas pochodzi z innego regionu Polski. 
Wreszcie przyszła pora na małe co nieco i wyjście do pobliskiego placu zabaw. Po powrocie dzieci miały okazję wykazać się plastycznie, malując co mi się kojarzy z Polską... Mam nadzieję, że po tej krótkiej dawce patriotyzmu zaszczepiliśmy w dzieciach jeszcze większą chęć poznania Polski. 
Jako pracę domową należy namalować dwie rzeczy zaczynające się na literkę A. 

Dziękuje i pozdrawiam, 
Małgosia 

Grupa dzieci starszych 

Na rozgrzewkę zabraliśmy się za bardzo ekscytującą grę. W woreczku znajdowały się różne przedmioty a dzieci tylko dotykając je miały zgadnąć co w nim było i wybrać sobie te odpowiednie. Między innymi miały do wyboru: nożyczki, cukierka, serduszko, widelec, łyżeczkę, okulary, księżyc, kaczuszkę, kwiatka, but, liść, itp. Czasami było łatwo, a czasami trochę trudniej. W każdym razie im dalej toczyła się gra tym lepiej wykorzystywaliśmy nasz zmysł dotyku. Po tym ćwiczeniu zaprosiliśmy Panią Dominikę do przeprowadzenia zajęć z terapii sztuką o czym będzie poniżej. 
Po śniadaniu wykorzystując ładną jesienną pogodę wybraliśmy się do parku nad morzem. 
Po powrocie dzieci miały odpowiedzieć na kilka pytań. Oto kilka z nich: Co spada z nieba? Jaka jest odpowiednia pogoda na wycieczkę? Gdzie idziemy bądź jedziemy na wycieczkę? Z kim? Co zabieramy ze sobą? Czy lubimy chodzić na bosaka? Gdzie można chodzić bez butów? W ten sposób powtórzyliśmy sobie temat pogody i wprowadziliśmy nowy: ubrania i obuwie. Ten ostatni będziemy kontynuować na kolejnych zajęciach. 

Dziękuję i pozdrawiam serdecznie, 
Ewa 



Zajęcia z terapii sztuką 

Grupa maluchów. Jako, że Pani Gosia pięknie i ciekawie wprowadziła nas w świat polskich symboli, wspólnie postanowiłyśmy kontynuować refleksję nad tym, czym jest Polska – dla naszych dzieci i na ich miarę. Najpierw każde z dzieci wybrało dla siebie kartkę papieru spośród różnych dostępnych formatów, potem każdy wybrał sobie przestrzeń do pracy. Zaczęliśmy od zamknięcia oczu i przywołania wspomnień z pobytu w Polsce: dom babci, zapach tamtejszych potraw, pies sąsiada, kwiaty w ogrodzie u cioci... Kolory, smaki, zapachy i przeróżne historie. Potem dzieci przystąpiły do rysowania kredkami swoich wspomnień oraz skojarzeń i nam o nich opowiedziały. 

U starszaków. Po rozgrzewce, polegającej na pomalowaniu całej sali na wszystkie kolory tęczy – wyimaginowanymi pędzelkami i farbkami – zmierzyłyśmy się z tym samym zadaniem, co maluchy. Z tą różnicą, że na stole pokrytym wielkim arkuszem każda dziewczynka sama odkreśliła sobie przestrzeń, która była jej potrzebna. Towarzyszące nam osoby dorosłe również podjęły się tego zadania, aczkolwiek na osobnych kartkach, by zostawić dzieciom pełne pole do popisu na dużym kartonie. 
My, dorośli Polacy mieszkający za granicą nieraz od wielu lat, nosimy przecież w sercu cały mikrokosmos wspomnień, czasem pięknych i ciepłych, czasem smutnych czy tragicznych. I warto im się świadomie przyjrzeć, choćby na symbolicznym rysunku... Ale wróćmy do opowieści o dzieciach.

Sens tych zajęć, jak często w pracy z dziećmi, kryje się w świadomie wprowadzonych drobiazgach. Warto wykorzystać każdą okazję, by zachęcić dziecko do podejmowania decyzji: na jakim formacie chce dziś rysować; czy woli usiąść na podłodze, czy też przy stoliku? Praca z dzieckiem to w dużej mierze wyważona proporcja między stawianiem zdrowych granic i wymagań, a stymulowaniem rozwoju indywidualności. 
Kolejnym elementem jest zachęta do refleksji, używanie narzędzi , jakimi są pamięć sensoryczna i wyobraźnia. Nie martwmy się, jeśli nie rozumiemy obrazka naszego malucha, albo jeśli wydaje się, że „bazgroli bez sensu” czy „papuguje” obrazek kolegi. Zadawajmy pytania i słuchajmy cierpliwie odpowiedzi, jakbyśmy indagowali genialnego, lecz ekscentrycznego artystę. Istotny jest proces twórczy, poczucie bycia akceptowanym, wysłuchanym. Z upływem lat, maluchy będą wyrażały się artystycznie z coraz większą biegłością. Dajmy się im zaskoczyć. 
A Polska? Nasze dzieci wspominały wycieczki w góry, wizytę u Babci i Dziadka, krajobrazy. Rysowały w polskim domku Mamę, kiedy była małą dziewczynką. Przeszłość rodziców splatała się w ich wyobraźni z teraźniejszością. Gdy oglądałyśmy rysunki starszaków, narodziła się metafora: nasze dzieci są jak drzewa, z korzeniami polskiego dębu czy sosny, ale które nad powierzchnią ziemi wystrzelają do nieba liśćmi śródziemnomorskiej palmy. Cud natury! 

Pozdrawiam serdecznie, 
Dominika

piątek, 30 października 2015

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie, 24 października

Poziomki, 4-latki 

Temat ostatnich zajęć brzmiał: „Jesienna pogoda”. Dzieci na samym początku losowały papierowe emblematy kojarzące się ze wspomnianą wcześniej porą roku: jeża, wiewiórkę, grzybka lub listek. Po zaprezentowaniu ich pozostałym, nauczycielki podpisały je imionami dzieci i przyczepiły im do ubrań. W ten sposób utworzyły się grupki, będące podstawą do dalszych zabaw podczas zajęć. Losowanie emblematów było z kolei wstępem do rozmowy o jesieni: co dzieciom kojarzy się z tą porą roku? Czy lubią jesień? Czy zbierają liście, żołędzie? Czy były kiedyś na grzybobraniu? Potem poprowadzona została rozmowa na temat różnych zwierząt, m.in. wiewiórek, jeży, niedźwiedzi; jak się zachowują jesienią? Co jedzą? Uczniowie opowiadali o swoich doświadczeniach z nimi związanych: czy widziały wiewiórki, jeże? Następnie każde z dzieci usiadło przy konkretnym, oznaczonym emblematem, stoliku. Tam czekała na nie zabawa-ćwiczenie graficzne: narysowanie, jak spadają jesienią liście z drzew. W tym celu trzeba było połączyć kropki. Później dzieci kolorowały rysunek, a na koniec, w nagrodę dostały papierowe słoneczko, które można było przykleić do pracy. Później dzieci zamknęły oczy i nasłuchiwały dźwięków burzy. W tym czasie nauczycielki porozkładały w sali papierowe grzybki i kiedy ustały dźwięki burzy - maluchy wybrały się na grzybobranie. Zanim jednak zaczęły zbierać grzybki, wyjaśnione zostało wyrażenie: „rosnąć jak grzyby po deszczu”. Po zebraniu grzybków, dzieci dokładnie je obejrzały i miały za zadanie rozdzielić te, które miały kropki, od tych, które ich nie miały. W ten sposób dzieci uczyły się, że niektóre z grzybów mogą być trujące. Te trzeba było odłożyć, za to „grzyby jadalne” dzieci włożyły do słoika. Słoik został zamknięty i w ten sposób powstały „grzyby marynowane”. Kolejnym punktem zajęć było śniadanie, po którym „Poziomki” wyszły na patio. Po powrocie do sali wszyscy odtańczyli „jesienny taniec”, dobierając się w pary. W trakcie tańca nauczycielka kilkakrotnie zmieniała konfiguracje par: jeżyki i grzybki, wiewiórki i listki. Kolejną zabawą ruchową była gra z parasolką: dzieci spacerowały po sali, na dźwięk zbliżającej się burzy musiały szybko schować się pod parasolką. 
Następnie zadawane były zagadki o zwierzętach. Potem dzieci usiadły przy stolikach i oddały się pracy plastycznej: kolorowaniu listków. 
Zajęcia o „jesiennej pogodzie” przebiegły w pogodnej atmosferze, dzieci bawiły się bardzo dobrze. 

Małgosia, Patrycja i Natalia 

Tęcza 

W wirze przygotowań do Dni Społecznych, których druga część będzie kontynuowana w naszej szkole 7 listopada br. znaleźliśmy czas na zajęcia przewidziane w naszym szkolnym programie nauczania. Poza pracą grupy dekoracyjnej - przygotowywanie dekoracji i artystycznej - próba tańca " Trojak" w strojach góralskich i krakowskich, na początku spotkania omówiliśmy pracę domową, którą dzieci wykonały bardzo starannie i opowiadaliśmy o rodzinie. Wymienialiśmy poszczególnych członków rodziny takich jak - mama, tata, brat, siostra, ja - imię dziecka, rodzeństwo, babcia, dziadek, a nawet ciocia i wujek. Każde dziecko przyniosło fotografie swojej rodziny. Wykonaliśmy prace plastyczne o tematyce rodzinnej. 
Nauczyliśmy się także krótkiego zabawnego wierszyka - rymowanki, którego treść pokazujemy na palcach jednej dłoni. " Rodzinka":

Ten pierwszy - to dziadziuś. KCIUK 
A obok - babunia . WSKAZUJĄCY 
Największy - to tatuś. ŚRODKOWY  
A przy nim - mamunia. SERDECZNY 
A to ja - dziecinka mała. MAŁY 
To rodzinka moja cała. MACHAMY RĘKĄ. 

Po przerwie śniadaniowej i zabawie na dużej sali gimnastycznej obejrzeliśmy obiecaną na poprzednich zajęciach pierwszą, najstarszą polską dobranockę pt. "Jacek i Agatka". Dzieci zdziwiły się trochę, że była w kolorach - czarnym i białym oraz, że występowały tylko dwie postacie. 
Pod koniec spotkania wymieniliśmy jeszcze znane dzieciom owoce i warzywa, które będą tematem kolejnych zajęć i bawiliśmy się w zabawę słowną "Pomidor". Jako zadanie domowe, dzieci otrzymały karty z naszkicowanym drzewem rodzinnym czyli genealogicznym do uzupełnienia podpisami i fotografiami bądź własnoręcznie wykonanymi portretami członków własnej rodziny. 

Pozdrawiamy i do zobaczenia na kolejnych zajęciach, 
Agnieszka i Maria 

Jarzębina 

Sobotni poranek rozpoczęliśmy od sprawdzenia zadania domowego oraz od krótkiej powtórki materiału. Gdy się już przebudziliśmy na dobre, przystąpiliśmy do zajęć, których głównym tematem był "Opis postaci - wygląd zewnętrzny". Aby móc opisać wygląd danej postaci lub rzeczy, przyjrzeliśmy się bliżej ciału człowieka, poznaliśmy i wymieniliśmy kształty: twarzy, oczu, uszu; rodzaje i kolory włosów. Następnie omówiliśmy wygląd wybranych zwierząt: ptaka, psa, ryby, niedźwiedzia, raka, itp. Dowiedzieliśmy się, że różnią się znacznie między sobą pokryciem ciała, niektórymi kształtami, kolorem i sposobem poruszania się. Pierwsza połowa zajęć przebiegła dość intensywnie. 
Drugą część rozpoczęliśmy od małego relaksu - zajęć sportowych. Utrwaliliśmy imiona wszystkich dzieci i poznaliśmy bliżej ich zainteresowania biorąc udział w różnych zabawach na naszym boisku szkolnym. 
Na zakończenie zajęć wróciliśmy do sali i przystąpiliśmy do ostatniego zadania, którym było opisanie naszych strachów (które rysowaliśmy na poprzednich zajęciach). Zadanie okazało się bardzo wciągające, wszyscy z zapałem pracowali nad estetyką swojej pracy. Brawo! 

Pozdrawiam, 
Basia

Na sprzedaż: mieszkanie w Torredembarra

Na sprzedaż
Mieszkanie w Torredembarra (Tarragona), 65 m2: 2 sypialnie, salon, kuchnia, łazienka, balkon i duży taras (ok. 50 m2) na dachu budynku. 
Blisko do plaży i stacji kolejowej. Bardzo dobre połączenie z Barceloną i Tarragoną. Mieszkanie znajduje się w centrum miasta. 
Sprzedaż bez pośredników. 
Cena: 90.000 Euro.

Zainteresowane osoby proszę o kontakt e-mailowy: ewa.hojna@gmail.com bądź telefoniczny: +34 644407101.

środa, 28 października 2015

Polecamy: "Zaczarowany flet", Władysława Broniewskiego

W swojej książce pt. "Zaczarowany flet" Władysław Broniewski przybliża historię Hamelinu i jego mieszkańców. Już na początku opowieści czytelnik zastaje miasto opanowane przez plagę szczurów. Gryzonie zająwszy całą przestrzeń, skutecznie przeszkadzają ludziom w ich zwyczajnym życiu i codziennych zajęciach. Dlatego też zrozpaczeni mieszkańcy wraz z burmistrzem decydują się podarować wór złota temu, komu uda się zażegnać kryzys związany z niechcianymi gośćmi. Śmiałkiem, postanawiającym stawić czoło wyzwaniu, okazuje się być tajemniczy mężczyzna, który za pomocą gry na flecie potrafi zahipnotyzować uparte dotąd szczury. Flecista zgadza się udzielić pomocy w zamian za obiecaną nagrodę. Niestety gdy tylko Hamelin odzyskuje swój dawny spokój, ani burmistrz ani mieszkańcy nie mają zamiaru wywiązać się ze słowa danemu grajkowi. I to właśnie ten moment wywołuje lawinę kolejnych, zaskakujących zdarzeń. 
Książka bardzo czytelnie koresponduje z istotnymi wartościami, jakimi należy kierować się w życiu. Dzięki wątkowi z nagrodą dzieci dowiadują się, że należy dotrzymywać słowa i składanych obietnic, a także jak przykre skutki może nieść za sobą bycie chciwym. Cała opowieść napisana jest językiem bogatym w liczne opisy. Jednocześnie jest to prosta i łatwo przyswajalna forma narracji, która zapewne przypadnie do gustu również młodszemu czytelnikowi. 
Myślę, że sama historia jest interesująca. Broniewskiemu na tyle zgrabnie udaje się budować napięcie, że czytelnik do końca pozostaje ciekaw ostatnich wersów książki. To, co jednak osobiście mi się w książce nie podoba to zakończenie, które wydaje się nielogiczne i niekonsekwentne z perspektywy całości. Moim zdaniem autor mógł pozostawić nieco więcej marginesu dla możliwej przemiany niektórych bohaterów, przez co "Zaczarowany flet" nie byłby aż tak dosłowny i jednoznaczny, a czytelnik miałby tym samym większą dowolność interpretacji. Niemniej jednak uważam książkę za pozycję wartą przeczytania. 

Natalia Żurek

wtorek, 27 października 2015

Babcia Julki opowiada: O warszawskiej syrence i O polskiej fladze.

Ślicznie dziękujemy Fundacji Świat na Tak w Warszawie za bardzo ciekawy i praktyczny materiał edukacyjny, który otrzymały nasze dwie szkoły: Szkoła Polska w Barcelonie i Szkoła Polska w Tarragonie. 
Otrzymaliśmy CD z dwoma opowiadaniami do słuchania pt. Babcia Julki opowiada: O warszawskiej syrence i O polskiej fladze. Są to dwa bardzo interesujące opowiadania, które z pewnością zostaną wykorzystane na naszych zajęciach gdyż wzmacniają tożsamość narodową naszych uczniów i pobudzają zainteresowanie Polską

poniedziałek, 26 października 2015

Klub Malucha - spotkanie 24 października

Na nasze ostatnie spotkanie, ku naszej ogromnej radości, przybyły wszystkie rodziny Klubu Malucha. Korzystając z tej okazji po zaśpiewaniu naszej piosenki przywitalnej, poprosiliśmy rodziców o przypomnienie imion swoich pociech a także własnych, żeby troszeczkę ułatwić integrację rodzin. 

Po tak miłym przywitaniu, zapoznaliśmy się z kolejnymi piosenkami z muzycznych pudełeczek: Była sobie żabka mała, Głowa, ramiona, kolana, pięty oraz Koła autobusu kręcą się
Po muzycznej rozgrzewce zabraliśmy się do pracy. Dzieci przy pomocy swoich opiekunów wykonały z rolek po papierze, z soczewicy i kolorowych naklejek, instrumenty muzyczne, które swoim szumem naśladują dźwięk jesiennego deszczu. 
Po warsztacie plastyczno-muzycznym, zaprosiliśmy maluszki na owocowe śniadanko i zabawę w kącikach zainteresowań. Także rodzice z chęcią wykorzystali przerwę śniadaniową na chwilkę odpoczynku i rozmowę przy kawie. 
Po przerwie poprosiliśmy rodziców o udekorowanie i podpisanie teczek, w których ich pociechy, przez cały rok, będą zbierały wspomnienia z Klubu Malucha. 
I tak nasze kolejne spotkanie dobiegło końca i w miłej atmosferze rozeszliśmy się do domów. Dziękujemy wszystkim rodzinom za aktywny udział w naszych zajęciach. 

Pozdrawiamy, 
Monika i Asia

niedziela, 25 października 2015

"Zamień chemię na jedzenie"

Kiedy w księgarni przypadkiem natknęłam się na książkę "Zamień chemię na jedzenie", czułam, że może to być jedna z tych pozycji, która znacząco wpływa na życie czytelnika po jej przeczytaniu. Nie myliłam się. Joannie Bator istotnie udało się zrewolucjonizować moje podejście do odżywiania. Co ciekawe, autorka napisała tę książkę z potrzeby serca i pomocy innym rodzicom, którzy podobnie jak ona borykają się z problemami żywieniowymi dzieci. Stąd walka Joanny Bator o zdrowe życie całej rodziny. 
"Zamień chemię na jedzenie" to nie pierwsza książka na polskim rynku wydawniczym, poruszająca kwestię zdrowego odżywiania. I dobrze. Osobiście bardzo cieszę się ze swoistej mody na prowadzenie zdrowego trybu życia, jaką aktualnie możemy zaobserwować. O ogromnym zainteresowaniu tematem świadczy chociażby imponująca ilość programów telewizyjnych, blogów, artykułów czy wspomnianych książek. 
W dobie współczesnego świata i pośpiechu jaki mu towarzyszy, warto jest przystanąć czasem na chwilę i zastanowić się w którą stronę ( i jak szybko) chcemy podążać. Ze swojego doświadczenia wiem, że warto zacząć jak najszybciej, nawet jeśli nasza zmiana miałaby mieć swój początek... na talerzu. Nie od dziś wiadomo, że im lepiej się odżywiamy, tym lepiej się czujemy. Wciąż jednak dajemy złapać się w pułapkę szybkiego, nieskomplikowanego przyrządzania potraw. Na szczęście jest wielu ludzi, którzy swoim zapałem i pasją udowadniają, że zdrowe odżywianie nie wymaga ani dużego nakładu pieniędzy ani czasu. Wystarczy jedynie odrobina organizacji i dobrej woli. Kupowanie sezonowych warzyw i owoców jest jedną z tych kwestii, które brzmią nader trywialnie, a ostatecznie dają niezły efekt. Chodzenie na rynek po świeże produkty to nie tylko przyjemność sama w sobie, w ten sposób wspieramy także lokalną gospodarkę i miejscowych sprzedawców. Coś słodkiego nie zawsze musi oznaczać kupne batoniki i Nutellę pod każdą możliwą postacią. Natura podsuwa znacznie szersze spektrum wyboru. Chleb bananowy, ciasteczka orkiszowe, baton z suszonych owoców. 
Substancje chemiczne, zawarte w jedzeniu mają na celu wzmocnić jego smak, poprawić aromat i sprawić, by produkt na dłużej pozostał świeży, a przez to i atrakcyjny dla konsumenta. Nie trzeba długo się zastanawiać, by dojść do wniosku, że jedzenie samo w sobie jest na tyle różnorodne, że wszelkie konserwanty wydają się być zbędne. Wystarczy towarzystwo odpowiednich przypraw, by zaserwowano nam na talerzu potrawę, która urzeka swoją prostotą. Z wielu, przeprowadzonych dotąd badań wynika, że nadmierne spożycie konserwantów może prowadzić u dziecka do zaburzeń psychoruchowych z deficytem uwagi. Warto o tym pamiętać, przygotowując posiłek dla rodziny. 
Doprawdy trzeba niewielkiego wysiłku, by w nasze dotychczasowe życie wdrożyć pewne zmiany, które będą rokować nie tylko na kolejne, najbliższe dni, a na długie lata. Ograniczona ilość cukru, który zawsze przecież można zastąpić miodem, sezonowe owoce i warzywa, zioła, hodowane w doniczkach na parapecie, mięso i nabiał, pochodzące od sprawdzonych dostawców, jajka od kur z wolnego wybiegu (to szczególnie ważne), domowe wypieki – to wszystko konsekwentnie wpływa na jakość naszego życia, a przez to na jego celebrację. Na dowód tego, że nawet niewielka różnica ma znaczenie- proponuję podobne ćwiczenie - proszę sięgnąć pamięcią wstecz i przypomnieć sobie ulubiony smak dzieciństwa. Może to być sernik, pieczony przez babcię, wspólnie lepione pierogi, smak antonówek z ogrodu czy konfitura malinowa, dodawana zimą do herbaty. Cokolwiek. Założę się tym samym, że nikt z Państwa starając się sobie przypomnieć ów smak, nie zatrzymał w pamięci batonika, kupionego w sklepie czy gotowych do odgrzania w piekarniku frytek. Muszą mi Państwo uwierzyć na słowo, że taka przygoda w którymś momencie przestaje być jedynie przygodą, a staje się sposobem na życie i że doprawdy warto. Moja zaczęła się od przypadkowo znalezionego przepisu na... lody kawowe. Gdyby zechcieli Państwo zacząć, na wszelki wypadek podaję przepis:) A zatem dwa zamrożone banany (najlepiej w kawałkach), filiżankę ostudzonego espresso i odrobinę syropu klonowego wkładamy do naczynia blendera i mieszamy, aż do uzyskania gęstej masy lodowej. Et voilà! 
Ad. Ten jak i inne, równie zaskakujące przepisy można znaleźć na stronie Jadłonomii (www.jadlonomia.com), do której serdecznie Państwa odsyłam.

Natalia Żurek

piątek, 23 października 2015

Sprawozdanie z zajęć w Barcelonie, 17 października

Poziomki, 3-latki 

Nasze pierwsze październikowe zajęcia rozpoczęliśmy od zabaw muzyczno - ruchowych. Tańczyliśmy do piosenki: Wyginam śmiało ciało. Na hasło: muzyka stop, dzieci musiały wykonać określone polecenia nauczycielek, na przykład złapać się za kolana. 
Potem przeszliśmy do nauki nazw owoców i warzyw. Każdy losował jeden przedmiot, musiał powiedzieć jak się nazywa i jaki ma kolor. 
Po śniadaniu przyszła do nas z wizytą Pani Marta odpowiedzialna za zajęcia artystyczne. Na rozłożonym na ziemi papierze rysowaliśmy kredką wszystko to co podpowiadała nam wyobraźnia. 
Gdy wróciliśmy z zabawy na świeżym powietrzu zdążyliśmy jeszcze zaśpiewać kilka piosenek. 
Bardzo dziękujemy też za nieocenioną pomoc Mai i Natalii. 

Pozdrawiamy i do zobaczenia,



Dorota i Babcia Sabina 

Poziomki, 4-latki 

Na ostatnich zajęciach Poziomki poznawały owoce i warzywa. Najpierw zostały przywitane przez pacynki: małpkę i myszkę. Później zaś oglądały plastikowe zabawki owoców i warzyw, zgadywały, co jest czym, opowiadały, jakie owoce i warzywa lubią, a także co można z nich przygotować (zupę, sałatkę itp.). Bawiły się w ważenie. 
Następnie odbywały się różne zabawy i ćwiczenia ruchowe, m.in. w tajemniczą wyspę, w zbieranie owoców. 
Później dzieci zjadły śniadanie, po którym przyszedł czas na ruch na świeżym powietrzu - patio. Stamtąd wszyscy udali się do sali pełnej jesiennych liści, gdzie można było pobawić się wśród liści, oglądając je i podrzucając. Wiele gier odbyło się przy pomocy chusty animacyjnej. 
Następnie dzieci oglądały i nazywały warzywa narysowane na kartonach, a także nauczyły się piosenki „Ogórek wąsaty” grupy Fasolki, do której potem zatańczyły. Bajka o smakach była kolejnym punktem zajęć, po którym grupa wróciła do sali lekcyjnej. Tam dzieci miały za zadanie narysować swoje ulubione warzywo lub owoc. W ten sposób Poziomki spędziły czas w Szkole Polskiej w ubiegłą sobotę. 

Małgosia, Patrycja i Natalia 

Tęcza 

Podczas ostatniego sobotniego spotkania mieliśmy bardzo dużo pracy. Na początku zajęć Pani Marta zaprosiła dzieci do jesiennych zabaw sensorycznych i do wspólnej pracy plastycznej , również tematycznie związanej z jesienią. Następnie, po przypomnieniu literek polskiego alfabetu jakie już znamy, przyszedł czas na poznanie kolejnych. Były nimi - D d, Y y, L l, E e, K k, I, i. Najwięcej kłopotu sprawiła literka Y, ponieważ bardzo trudno było wymyślić "coś", co zaczynało się na tę literkę. Z pozostałymi nie było żadnego problemu. Po przerwie śniadaniowej rozpoczęliśmy naukę polskiego tańca narodowego "Polonez" prowadzoną przez Panią Marylę i przygotowywaliśmy elementy dekoracyjne na Dni Społeczne w naszej szkole. 
Druga część sobotniego spotkania poświęcona była realizacji I Dnia Społecznego , dlatego też uczniowie wspólnie ze swoimi mamusiami i tatusiami rozegrali grę " Polsko! Chcę Cię poznawać" opracowaną przez nauczycieli i praktykantki z naszej szkoły. Tematyka gry obejmowała polskie dobranocki, bajki i legendy. Okazało się, że wiele dobranocek nie jest w ogóle znana dzieciom dlatego też postaramy się podczas kolejnych zajęć przybliżyć dzieciom np. - " Reksia", " Baltazara gąbkę", " Misia Uszatka , a nawet " Jacka i Agatkę". 
Po zakończeniu gry - chwilę czasu , jaka nam pozostała do końca zajęć wykorzystaliśmy na omówienie pracy domowej z czasopisma " Miś". Dzieci rewelacyjnie przygotowały swoje wypowiedzi o tym, co najbardziej podobało im się w " Misiu". Kilkoro dzieci wykonało nawet rysunki przedstawiające omawiane zagadnienie. Duże brawa należą się Zosi, która dokładnie i szczegółowo opracowała zadanie domowe. Brawo Zosiu! 

Bardzo serdecznie dziękujemy dzieciom i rodzicom za czynny udział w zajęciach, Agnieszka i Maria 

Praca domowa. 
Bardzo proszę o narysowanie rysunku lub wklejenie obrazka przedstawiającego np. przedmiot na każdą poznaną dotychczas literkę. Dla przypomnienia podaję znane już dzieciom literki - o, a, m, t, e, i ,d, k. l, y. Na kolejnych zajęciach będziemy mówić o rodzinie. Proszę o przyniesienie fotografii członków rodziny. Spróbujemy wykonać drzewa genealogiczne. 

Do zobaczenia, 
Maria 

Jarzębina 

Ostatnie zajęcia grupa Jarzębina rozpoczęła od gry "Polsko chcę Cię poznawać". Do gry zostali też zaproszeni rodzice, których liczna reprezentacja pomagała dzieciom zapoznać się z polskimi bajkami, dobranockami i legendami. Gra jest elementem Polskich Dni Społecznych, które odbywają się w naszej szkole. Jej oryginalna wersja została zaadoptowana do potrzeb naszych uczniów przez praktykantki pod okiem nauczycieli naszej szkoły. 
Kolejnym punktem zajęć były przygotowania do dalszej części Dni Społecznych. Klasa podzielona wcześniej na dwie grupy robocze (kulinarną i medialną) rozpoczęła przygotowania do swoich zadań. Grupa kulinarna opracowała przepis na gofry: składniki, sposób ich przygotowania oraz listę produktów, które mogą służyć jako dodatki do gofrów. Ponadto przygotowała listę zakupów. Grupa medialna dowiedziała się czym jest wywiad, czym zajmuje się reporter a także przygotowała listę pytań, które chcielibyśmy zadać naszemu gościowi. Wybraliśmy fotografów oraz osoby, które jako reprezentanci uczniów przeprowadzą wspomniany wywiad. 
Razem z grupą Tęcza uczyliśmy się też tańców, które zaprezentujemy 7 listopada. 
Na zajęciach sztuki i arteterapii uczniowie zmierzyli się ze swoimi strachami. Po kilku ćwiczeniach, których celem było rozbudzenie kreatywności i wprowadzenie w tematykę zajęć, dzieci stworzyły listę rzeczy, które budzą w nich strach, miały okazję namalować swojego "potwora" oraz nadać mu imię. Dzięki temu mogły przyjrzeć się swoim lękom, zobaczyć iż większość z nich podzielana jest przez kolegów z klasy oraz zmierzyć się z irracjonalnością wielu ze swoich obaw. I choć do zabawy z potworami jeszcze wrócimy, rozstaliśmy się z nimi mówiąc im stanowcze: żegnajcie! 

Pozdrawiamy,
Ania, Basia i Marta