wtorek, 23 stycznia 2007

Zajęcia z 20 stycznia


Miały to być ostatnie zajęcia przed moim wyjazdem do Polski na 3 tygodnie. Niestety wyjazd został odwołany z powodu pracy, nowej i jak na razie dobrze się zapowiadającej. Jest to już trzecia praca podczas mojego 4-letniego pobytu w Hiszpanii. Przyznaję, że czuję się zmęczona tymi wiecznymi zmianami i przystosowaniem się do nowych warunków, do nowych wymagań, do nowych miejsc. Oby obecna praca dała mi więcej satysfakcji niż dwie pozostałe i oczywiście wolne soboty abym mogła prowadzić zajęcia w naszej Szkole Polskiej!
Tym czasem w minioną sobotę pracowaliśmy bardzo intensywnie i w sporej grupce, a raczej dwóch grupach.

Na zajęciach o zwyczajach i obrzędach polskich rozmawialiśmy trochę o karnawale, o zapustach i o babskim zwyczaju zwanym COMBER. W tłusty czwartek przekupki krakowskie od samego świtu urządzały tańce i pijatyki. Owe baby polowały na nieżonatych mężczyzn. Złapawszy takiego, przywiązywały nieszczęśnika do kloca za karę, że pozostał kawalerem. Uwalniały swoją ofiarę dopiero po wykupieniu się wódką. Dzieci opowiadały też o faworkach, blinach, pampuchach i racuchach, jakie przygotowują ich babcie. Zrobiło im się tęskno na duszy za Dziadkami.

Na geografii powtórzyliśmy trochę o Szczecinie, Uznamie i Wolinie oraz o Żuławach. Następnie rozmawialiśmy na temat Gdańska, jego historii, zabytkach t.j. Fontanna Neptuna na Długim Targu, o Dworze Artusa a także o słynnych organach w Oliwie.

Na historii już drugie i ostatnie spotkanie poświęciliśmy Janowi Pawłowi II. Dzieci dowiedziały się co to jest tiara i konklawe. Na następnych zajęciach będziemy mówić o Lechu Wałęsie i w ten sposób skończymy nasz podręcznik Bohaterowie historii Polski.

Na języku polskim dzieci wykonały szereg ćwiczeń związanych z rzeczownikiem, dniami tygodnia, znakami zodiaku oraz słownictwem zwierającym literkę Ć.

Do zobaczenia na następnych zajęciach, które odbędą się dopiero 10 lutego.



piątek, 19 stycznia 2007

Zajęcia z 13 stycznia

Pierwsze zajęcia w roku 2007 już minęły.
I tym razem bardzo pracowicie spędziliśmy czas. Dzieci, zresztą, jak zawsze, miały ogromną ochotę na pogaduszki. Oczywiście po Świętach było przecież tyle do opowiadania! Niestety prawie nikt nie widział śniegu, nikt nie ulepił bałwana, o kuligu nawet nie wspomnę. Chętnie się słucha, jak dzieci rozmawiają po polsku ale przecież w szkole nie tylko się mówi. Zaczęliśmy więc od geografii.
Szybko przypomnieliśmy sobie o Pobrzeżu Bałtyku, o latarniach morskich, co to jest Trójmiasto, etc. Dzieci były bardzo zaskoczone wiadomością, że Polska ma wyspy. Z rozbrajającą szczerością mi wyznały, że nie miały o tym zielonego pojęcia. Dalej rozmawialiśmy o Szczecinie, o Stoczni Szczecińskiej, o porcie a następnie przenieśliśmy się na Żuławy.

Historię poświęciliśmy na bliższe poznanie Jana Pawła II. Kim był i co robił polski Papież, dzieci wiedziały. Aczkolwiek nigdy nie myślały o tym człowieku, że kiedyś też był dzieckiem, że chodził do szkoły, że przecież też był aktorem i pisarzem, że lubił grać w piłkę, jeździć na nartach, że w czasie wojny pracował w kamieniołomie. O jego licznych pielgrzymkach, zwyczajach, o zamachu na jego życie dzieci wykazały się dość bogatą wiedzą. Bardzo podobał im się jego papamobile. Oczywiście przy okazji padły pytania dlaczego nie miał rodziny, tzn. żony i dzieci, i co to jest ten celibat. Celibat uznały za rzecz dziwną i mało praktyczną, jedna uczennica stwierdziła, że lepiej by było gdyby księża czy siostry zakonne nie palili papierosów. Zgadzam się z tą opinią.

Natomiast na języku polskim uczyliśmy się wiersza Władysława Bełzy, Katechizm polskiego dziecka:

KTO TY JESTEŚ? - POLAK MAŁY.
JAKI ZNAK TWÓJ? - ORZEŁ BIAŁY.
GDZIE TY MIESZKASZ? - MIĘDZY SWEMI.
W JAKIM KRAJU? - W POLSKIEJ ZIEMI.
CZYM TA ZIEMIA? - MĄ OJCZYZNĄ.
CZYM ZDOBYTA? - KRWIĄ I BLIZNĄ.
CZY JĄ KOCHASZ? - KOCHAM SZCZERZE.
A W CO WIERZYSZ? - W POLSKĘ WIERZĘ.

Poza tym poznawaliśmy słownictwo dotyczące bielizny. Oto przykładowe zdania ułożone przez trójkę dzieci:

EWA (lat 11)
Mama nosi koszulkę.
Dzisiaj ubrałam majtki w wężyki.
Mój brat nosi kalesony żeby mu nie było zimno.
Tata zawsze nosi chustkę do nosa.
Koleżanka powiedziała, że ubiera na noc koszulę nocną.

KAMILKA (lat 8)
Moja mama śpi w koszuli.
Ja śpię w piżamie.
W lecie nosi się podkoszulek.
Moja siostra zrobiła siku w majtki.
W zimie nosi się skarpetki.

ZBYSIU (lat 10)
Nie potrzebuję kalesonów.
Eva nosi majtki typu bikini.
Chustka jest brudna. Trzeba umyć.
Kupiłem sobie koszulę co ma cztery kieszenie.
Moja siostra nosi rysunek tygryska w piżamie.

Mimo, że nie mamy przecież zajęć tak wcześnie, dzieci myślą o spaniu!

Grupa maluszków też uczyła się wiersza Katechizm polskiego dziecka. Nadal ćwiczą pisanie i liczenie do 10.

Zapraszam na następne zajęcia, już 20 stycznia.

poniedziałek, 15 stycznia 2007

Na zakończenie

Tydzień z wierszami Ireny Conti minął bardzo szybko, za szybko. Mam nadzieję, że kogoś zachęciłam do zajrzenia do książki I tylko miłość. Jeżeli jeszcze nie, to przypominam, że książka znajduje się w bibliotece Stowarzyszenia Kulturalnego Katalońsko-Polskiego w Barcelonie.
Na zakończenie przytoczę dwa krótkie wiersze. Kilka słów, a jak dosłownych, jak prawdziwych i czasami bolesnych!

Cóż więcej poza miłością
człowiek może ofiarować drugiemu człowiekowi
o jaka szkoda że o tym wielu
dowiaduje się za późno
wydatkując całe życie na mało warte podarunki...

-------------------------------------------------------------------------------------


Jedyne
nieustające
źródło łez
jest przecież
w drugim
człowieku

niedziela, 14 stycznia 2007

Pozwól mi zbudować ci dom

Pozwól mi zbudować ci dom
i zamieszkać pod twoim dachem
- mówi mężczyzna -
wiem że mężczyzna nie jest
dobrym architektem miłości
- odpowiada kobieta -
Po jakimś czasie na jakiś czas
dom zostaje wzniesiony...

Irena Conti, I tylko miłość

sobota, 13 stycznia 2007

Ile razy dłużej

Ile razy dłużej
musi rodzić się bóg
żeby świąteczny stół
rozrósł się do rozmiarów codzienności
z nakryciem czekającym na każdego
który zapuka do przypadkowych drzwi

Irena Conti, I tylko miłość

piątek, 12 stycznia 2007

Żebrak i król

Żebrak i król
w jednej tylko osobie
z wyciągniętą ręką słowa
prosi i rozdaje
zawadza
stoi na drodze
czasem zawstydza czasem zasmuca
prowadzi po nieznanych ścieżkach
do serca do umysłu do prawdy
ale nigdy nie przestaje
kochać swych poddanych
a oni z wdzięczności
- od czasu do czasu -
wrzucają mu drobny pieniążek wzruszenia
Żebrak i król
niektórzy nazywają go
poetą

IRENA CONTI, I tylko miłość

czwartek, 11 stycznia 2007

Od czasu do czasu

Od czasu do czasu przed moimi drzwiami
zatrzymuje się zmęczona staruszka historia
Słyszę wyraźnie nieregularne bicie jej serca
i chrapliwą zadyszkę która nieprzyjemnie rani
moje uszy i wprowadza jakiś nieokreślony niepokój
odpocznie sobie i pójdzie dalej pocieszam się
w pierwszej chwili i opuszcza mnie strach
- niestety na krótko - przed tą natrętną wizytą
ale ona wchodzi bez pukania rozsiada się
nieproszona w moim domu i od nowa zaczyna
snuć swoją wielce - żeby tylko - zagmatwaną opowieść
Jeszcze raz utwierdzam się w przekonaniu
że cierpi na postępujący zanik pamięci
bo za każdą wspomnianą bytnością
zmyśla co innego nie mając raz na zawsze
ustalonych kryteriów w kreowaniu bohaterów
i bardzo źle sobie poczyna z przyzwoitymi ludźmi
Zresztą historia jest dla ważnych i przez ważnych
robiona raz przez ludobójców raz przez zbawicieli
Zamiast uczyć się na błędach powtarza je
bardziej okrutnie specjalizując się
w zbrodni zupełnie niedoskonałej
ale konsekwentnie doprowadzanej do końca
ale i tak kwalifikacja czynu nie ma ma ty żadnego znaczenia
bo zbrodnia nie doczeka się właściwej KARY...
Taka rola historii zagraża ciągle jej następnym
rozdziałom o czym na bieżąco nie trudno się przekonać...
dlatego myślę że trzeba ją usunąć
ze stanowiska nauczycielki życia
posłać na niezasłużoną emeryturę
i zakazać wszelkiej działalności nawet społecznej...

IRENA CONTI, I tylko miłość

środa, 10 stycznia 2007

Spotkanie z polskimi prawnikami

Szanowni Państwo,

Konsulat Generalny RP w Barcelonie uprzejmie informuje, że w dniu 16 lutego br., o godzinie 17.00 w siedzibie Konsulatu odbędzie się spotkanie informacyjne dotyczące hiszpańskiego prawa pracy z udziałem polskich prawników. Wszystkich zainteresowanych wzięciem udziału w spotkaniu prosimy o kontakt z wicekonsulem Dorotą Kobierowską-Loroch na nr tel. 93 322 72 34 do dnia 09 lutego br. celem potwierdzenia obecności. Dodatkowo prosimy o nadsyłanie ewentualnych pytań skierowanych do prawników na email: polkonsul@kgbarcelona.org


Zapraszamy!

Jakże wdzięczna jestem wszystkim bezimiennym

Jakże wdzięczna jestem wszystkim bezimiennym
bo oni właśnie podarowali mi najwięcej spojrzeń
uśmiechów i przypadkowych uścisków dłoni
niemniej przez to serdecznych
nigdy nie odchodzą więc ich nie tracę
byli kiedy mnie nie było
są kiedy jestem
będą kiedy mnie nie będzie
z nich mój raj nieutracony na planecie Ziemia
i niech mi dozwolonym będzie
spotkać ich jak najdłużej
niech ich nigdy nie zabraknie
na ulicy w autobusie w pociągu
i na małej salce kiedy słuchają -
niekoniecznie moich wierszy
choć przyznaję że w jakimś tam kolejności
też lubię być słuchana i wtedy dla mnie
każdy ma swoje imię
Niech nie giną ani za małe
ani za wielkie sprawy
tylko niech wracają do dziewczyn do żon do matek
do chłopaków i mężów nie dając czekać na siebie
za długo...

Irena Conti, I tylko miłość

wtorek, 9 stycznia 2007

Każdemu wolno nie kochać...

Każdemu wolno nie kochać...
Nie zapłacisz w terminie
za gaz światło wodę telefon
wyłączą
zamkną
odetną
A co grozi za niekochanie?
Pozornie nie ma na to kary
ale ona i tak wisi w powietrzu
groźbą nieuniknionej samotności
Nie wiadomo czy tym
co kochać się nie nauczyli
na pewien sposób i tak
wyłączonym
zamkniętym
odciętym
za niepłacone rachunki miłości
uda się je uregulować nawet
za cenę wysokich odsetek
- jeżeli pewnego dnia wykażą taką gotowość -
I pomyśleć że dla kontrastu
ci co kochać potrafią nawet niekochani
nie są samotni tak naprawdę
choć często samotność sobie dorabiają
i w tym chyba tkwi także siła
pozornego paradoksu

IRENA CONTI I tylko miłość

poniedziałek, 8 stycznia 2007

Na dobry początek

Pomyślałam sobie, że 2007 rok rozpocznę poezją. Najbliższy tydzień chciałam poświęcić utworom Ireny Conti z książki pt. I tylko miłość. Tytuł ten można znaleźć w bibliotece Stowarzyszenia Kulturalnego Katalońsko-Polskiego (ACCP) w Barcelonie.
Miłej lektury!

Każdy inaczej wyobraża sobie niebo
i jest to niezbywalne prawo jego wyobraźni
-mimo że kilka gotowych modeli
już sprowadzono na ziemię-
Niektórzy widzą tę niebieską przestrzeń jako czystą
idealnie wysprzątaną dzielnicę gdzie czeka na nich
dwupokojowe mieszkanie z centralnym ogrzewaniem
i ciepłą wodą przez dwadzieścia cztery godziny na dobę
oczywiście bez żadnych opłat za
inne ewentualne świadczenia
Bardziej wymagającym rysuje się ono
jako strzeżone " residence" szeregowych
albo wolno stojących domków jednorodzinnych
z living roomem czyli salono-stołowo-bawialnią na dole
i odpowiednia ilością sypialni na górze
Jeszcze inni utożsamiają je z wielkim składem
oryginalnych wranglerów i lewisów
niepodrobionych adidasów łyżworolek super
i kaset wideo trójwymiarowo erotycznych
ile uszy i oczy zapragną
Spośród miliardów zaludniających ziemię
niewiarygodnie duża część ma rozszerzone
strachem oczy odwodnione ciała
o chyba widzi niebo jako studnię czystej wody do picia
miskę ciepłego jedzenia dach własnego domu
z którego nikt nie wyrzuca którego nikt nie podpali
nie wysadzi w powietrze
nie wystrzela jego mieszkańców a
w najlepszym razie pozwoli umrzeć
śmiercią naturalną - z głodu
A niebo tych co popychani szli do niego ścieżką dymu
może było ty na ziemi w piekle przetrwania
ukryte w nadziei że dowloką się tam sami -
ludzką drogą
A jakie było niebo ludobójców wtedy i jakie jest dzisiaj
czy miało i ma wszystkie kolory zbrodni
i żadnego prześwitu w przerwie zabijania?