wtorek, 24 października 2006

Podsumowanie zajęć z 21 października

Kolejne zajęcia (21 października) minęły w miłej atmosferze i ponownie w powiększonym gronie. Ania i Marysia w wieku 4 latach dołączyły do naszej, coraz liczniejszej grupy. Przyznaję, że były bardzo dzielne i po odejściu mam nie uroniły ani jednej łzy, a wręcz przeciwnie, bawiły się doskonale. Wydaje się, że towarzystwo innych dzieci, które mówią po polsku bardzo im odpowiadało i na zakończenie zajęć rozdały nawet kilka całusów. Ania zauważyła, że tata Ferran nie mówi po polsku a babcia z Polski mówi TYLKO po polsku. Ewa, mam Ani, przyznała, że córka rozpoczęła już ciężką pracę, tzn. tłumaczenie rozmów polsko-hiszpańskich w gronie rodzinnym. Natomiast Marysia stwierdziła, że dzięki ćwiczeniom fizycznym w domu jest bardzo silna, że lubi biegać ale nikt nie chce jej towarzyszyć. Marysia chce być weterynarzem, w domu ma już słonia i ogłosiła nam wszystkim, że smoki mieszkały w jamach a dinozaury w wulkanach, pewnie po to, aby ciepło im było.


Czego nowego dowiedzieliśmy się na zajęciach z historii Polski? Otóż rozmawialiśmy o Henryku Sienkiewiczu, jego książkach, podróżach i edukacji. Dzieci już wiedzą, że aby ukończyć szkołę, czasami należy pracować i zarabiać pieniążki, tak jak sławny pisarz. Tylko dzięki podjętej pracy jako guwerner mógł on ukończyć gimnazjum. Następnie wybrane przez rodziców studia, najpierw prawnicze, potem medyczne nie interesowały młodego człowieka, który po nie udanych próbach spełnienia życzeń rodziców przeniósł się na kierunek filozoficzno-filologiczny. Jego podróże do USA i Afryki nie zrobiły na dzieciach wielkiego wrażenia, a przecież należy pamiętać, że podróże tak odległe i egzotyczne na początku XX wieku nie były chlebem powszednim i trwały bardzo długo. Ostatecznie laureat nagrody Nobla został nazwany dziadkiem.


Geografia. Większość dzieci potrafiła coś powiedzieć na temat sąsiadów Polski, aczkolwiek niektórym dzieciom nadal mylą się Niemcy z Prusami. Niemalże wszyscy chcieliby, żeby Hiszpania była sąsiadem Polski!


Język polski. Dalej ćwiczymy pisownię RZ i Ż.


Plastyka. Od samego rana dzieci chciały przygotowywać kartki świąteczne. Musiały jednak poczekać do ostatniej godziny. Wówczas poszły w ruch kredki, pisaki, kolorowe długopisy a nawet nożyczki.


Czas minął bardzo szybko w tym sympatycznym i urozmaiconym towarzystwie.

Zapraszam więc na kolejne zajęcia, które odbęda się 28 października.

czwartek, 12 października 2006

Zajęcia 30 września minęły w błyskawicznym tempie i w powiększonym gronie. Dołączyli do nas: Roksana i Mateusz. Mam nadzieję, że te zajęcia tylko zachęciły ich do dalszej nauki i kolejnych sobotnich spotkań.


Czego nowego dowiedzieliśmy się w minioną sobotę?


Na zajęciach z geografii rozmawialiśmy o podziale administracyjnym Polski, województwach i ich stolicach. Wyjaśniliśmy sobie dlaczego kraj jest podzielony na województwa, wspomniałam o zadaniach samorządów, wytłumaczyłam co to jest urząd miasta i kim jest burmistrz.


Natomiast na lekcji historii dzieci dowiedziały się o życiu i twórczości Jana Matejki. Były pod wrażeniem wielkości i ilości obrazów tego malarza historycznego. Z łatwością wyobraziły sobie artystę malującego na drabinie, patrioty przemycającego broń, wcześniej chłopca, który miał 10 rodzeństwa, problemy w szkole i ogromny talent plastyczny. Dzieciom bardzo spodobała się pewna anegdota, jak to malarz szukał modelu do postaci króla do obrazu Batory pod Pskowem. Anegdota głosi, jak wspomniałam powyżej, że artysta bardzo długo szukał modelu i pewnego dnia odnalazł go w osobie zupełnie obcego człowieka, przypadkowo spotkanego w Kościele Mariackim. Chodził za swym modelem tak długo, że ten wziął go za złodziejaszka, który planuje kradzież. Rzecz się jednak wyjaśniła i bawiący w Krakowie przejazdem młody szlachcic zgodził się pozować do obrazu.

Sam zaprojektowała też suknię ślubną swojej żony i następnie namalował jej portret, i to aż dwukrotnie. Pierwsze dzieło zostało zniszczone przez samą małżonkę w przypływie złości i zazdrości.


Odbyliśmy też trochę filozoficzną i metafizyczną pogawędkę na temat czasu, jego przemijalności, powtarzalności, etc. Dzieci dowiedziały się jaką rolę w kulturze polskiej spełniał podział doby na dzień i noc, podział tygodnia na dni, roku na miesiące i potem na pory roku. Myślę, że wszystkie dzieci już wiedzą dlaczego poniedziałek nazywa się poniedziałek, a wtorek jest wtorkiem.


Język polski minął na ćwiczeniach z zasad pisowni rz i ż. Przyznaję, że większość dzieci poradziła sobie z tym doskonale.


Oczywiście i tego dnia nie mogło zabraknąć zabaw podczas przerw oraz wspólnego śniadania.


Zapraszam serdecznie na kolejne zajęcia, które odbędą się dopiero 21 października.