poniedziałek, 26 czerwca 2006

Zakończenie roku szkolnego 2005/2006

Drodzy Rodzice i dzieci,

Przypuszczam, że niektórzy z Was rozpoczęli już wakacje i cieszą się z tego wolnego czasu. Mam nadzieję, że nie rozjechaliście się jeszcze i będziecie mogli przyjść na oficjalne zakończenie roku szkolnego w Szkole Polskiej. Zapraszam wszystkich na 1 lipca, w sobotę o godz.11.00. W towarzystwie ciastek i być może lodów wręczę dyplomy dzieciom i poinformuję o kondycji finanoswej szkoły.

Bardzo proszę o konfirmację przybycia i uczestniczenia w spotkaniu.

Ewa Hojna

środa, 14 czerwca 2006

Noc polsko-litewska

Poniżej znajduje się zaproszenie na noc polsko-litewską, które przysłała nam Pani Iwona ze Stowarzyszenia Kulturalnego Katalońsko-Polskiego w Barcelonie.


Romek i Julia

spektakl teatralny w wykonaniu grupy Image działającej w I Gimnazjum w Chrośnicy pod kierunkiem p.Bożeny Mizerki. Sztuka ta jest parodią słynnego utworu Shakespeara pt: “Romeo y Julia”.Akcja przedstawienia rozgrywa się współcześnie na wsi polskiej.
Czwartek 15 czerwca o godzinie 19.30
Po spektaklu odbędzie się wieczór pieśni litewskiej w wykonaniu młodzieży ze Szkoły Polskiej w Butrymańcach na Litwie, pod kierunkiem p. Teresa Sawil.
Wstęp wolny
Zapraszamy
Romek i Julka
Actuación teatral del grupo Image del Gimnasio nr. 1 de Chrośnica en Polonia, dirigido por señora Bożena Mizerka. El espectáculo es una parodia de la famosa obra de Shakespeare titulada “Romeo i Julia”. La acción del espectáculo transcurre contemporáneamente en la provincia polaca.
A continuación los alumnos de la Escuela Polaca en Butrymańce en Lituaña, dirigidos por la señora Teresa Sawil, presentarán una noche de la canción de lituana.
Entrada libre
Bienvenidos


Associació Cultural Catalanopolonesa - ACCP
C/ Nou de Sant Francesc, 20
08002 Barcelona
Tel/Fax: 93 318 48 31

wtorek, 13 czerwca 2006

Włoskie impresje

Cała i zdrowa wróciłam z tego dziwnego szkolenia. Było nawet sympatyczniej niż przypuszczałam ale z ogromną przyjemnością powróciłam do domu. Była to moja pierwsza podróż do Włoch. W związku z tym miałam wiele oczekiwań, wyobrażeń i pytań. Wprawdzie nie powinnam wyrabiać sobie opinii na podstawie tych kilku dni i dwóch czy trzech miejsc, które widziałam, ale...


Po pierwsze, ludzie okazali się bardzo sympatyczni, spokojni. Szef w swojej błogiej nieświadomości oddał mi na ten czas jeden z samochodów wyłącznie na mój użytek, abym mogła poczuć się bardziej wolna, samodzielna i nieskrępowana. No cóż, ponownie udało mi się kogoś zaskoczyć krótką i zwięzłą informacją, że JA CAŁY CZAS NIE MAM PRAWA JAZDY. W takim razie dano mi telefon komórkowy, samochód z kierowcą do mojej dyspozycji i bonus finansowy na moje wydatki. Przypominam, że pojechałam tam na szkolenie a nie na wycieczkę krajoznawczą.

Po drugie, jedzenie było okropne. Oprócz makaronów i pizzy nic nie zasługiwało na pozytywną opinię. Zamawiając cielęcinę, wołowinę czy jakiekolwiek inne mięso, otrzymywało się talerz ze sporym kawałem mięsa i nic więcej. Ubóstwo i brak wyobraźni towarzyszyło każdemu posiłkowi. Następnym zaskoczeniem było częsty brak soków! Albo pijesz wino albo wodę! Potem oczywiście w nagrodę za wytrzymałość możesz zamówić sobie kawę. Typowe menu: na początek coś ciepłego, np. makaron z sosem, na drugie zimne danie, sałatki bez smaku czy talerz tłustej szynki bez żadnego przybrania, urozmaicenia kolorystycznego. I na deser? Jaki deser? Menu nie zawiera deseru. Jadłam więc źle, niezdrowo i na dodatek trochę przytyłam.

Po trzecie, nie poczułam tej antycznej atmosfery, tak bogatej, burzliwej i długiej historii tego kraju. Przyznaję, że widziałam tylko kilka budowli historycznych, raczej nie znanych i skromnych. Nie były to miejsca turystyczne, ale ja myślałam, że właśnie takie miejsca pobudzają wyobraźnię, przynajmniej moją.

Po czwarte, kurs był przeprowadzony w sposób bardzo sympatyczny, można powiedzieć, że rodzinna atmosfera była na porządku dziennym. Skierowany był tylko dla mnie, tak więc mogłam zadawać mnóstwo pytań, mieć wątpliwości, etc. Językiem wykładowym był głównie włoski, trochę hiszpański i ostatecznie angielski. Biorąc pod uwagę brak znajomości włoskiego z moje strony, uważam, że kurs zakończył się sukcesem. Tutaj chciałam zauważyć jedną rzecz: ich włoski był w pewnym stopniu zrozumiany przeze mnie, natomiast sporo ludzi nie rozumiało mnie, gdy mówiłam po hiszpańsku.

To tyle z mojego pierwszego pobytu we Włoszech. Czy będą następne? Sama nie wiem. Chyba jednak powinnam dać sobie i Włochom drugą szansę.
Ciao!

czwartek, 1 czerwca 2006

Piknik odwołany

Dzisiaj mam smutną wiadomość. Z powodu braku chętnych, zapowiedziany piknik na 3 czerwca zostaje odwołany. Mniemam, że z różnych powodów, do wczoraj nie było żadnego zgłoszenia. W takim razie organizatorzy pikniku pomyślą nad innym terminem spotkania.